Żona Andrzeja Strzeleckiego smutno o zmaganiach aktora z nowotworem: “Choroba nie daje o sobie zapomnieć”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Andrzej Strzelecki od lat był znany szerszej publiczności jako aktor, reżyser i rektor Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Zagrał też w wielu produkcjach filmowych i serialowych, a jego role zapewniły mu sporą rozpoznawalność. Choć ma na swoim koncie wiele sukcesów, to ostatnio okazało się, że nieco gorzej wiedzie mu się w życiu prywatnym.

Zobacz: Znany z “Klanu” Andrzej Strzelecki apeluje o wsparcie w walce z nowotworem: “Koszt kuracji przekracza moje możliwości finansowe”

W zeszły piątek pojawiła się w mediach informacja o tym, że Andrzej Strzelecki zmaga się z nieoperacyjnym rakiem płuc i oskrzeli. Innowacyjna kuracja w Stanach Zjednoczonych, która mogłaby uratować mu życie, kosztuje 37 tysięcy dolarów miesięcznie. Aktora i jego bliskich niestety nie stać na tak potężny wydatek, dlatego zdecydowano się na zorganizowanie zbiórki we współpracy z fundacją Rak’n’Roll.

Teraz na udzielenie wywiadu na temat choroby partnera zdecydowała się małżonka aktora, Joanna Pałucka. W rozmowie z Faktem przyznała, że Strzelecki miał wcześniej różne objawy, jednak nikt nie był w stanie stwierdzić, co dokładnie mu dolega. Po serii badań okazało się jednak, że ma do czynienia z nowotworem.

Mąż przyjechał do szpitala na Banacha w Warszawie na kompleksowe badania. I właśnie tam okazało się, że jest problem onkologiczny. (…) Nikt z nas nie podejrzewał, że to rak. Mąż odczuwał bóle w różnych częściach ciała, trzęsły mu się ręce. Były to problemy natury neurologicznej, dlatego położono go na oddziale neurologii. Neurologicznie jednak jest wszystko dobrze. Bóle to wynik rozprzestrzeniającego się raka – zdradza.

Żona Andrzeja Strzeleckiego przyznaje także, że diagnoza oraz potencjalny koszt leczenia były dla nich ogromnym szokiem.

Diagnoza to był straszny cios, bo lekarze nie dawali Andrzejowi szans. Do tego wybuchła epidemia. Siedzieliśmy w domu załamani, nie wiedząc, co robić. O leku, który jest jedyną szansą Andrzeja, dowiedzieliśmy się ok. 3 tygodni temu. To dla nas wielka nadzieja. Został dopuszczony w Stanach Zjednoczonych dopiero 6 maja. U nas w Europie niestety ciągle nie ma na rynku tego lekarstwa. (…) Koszt leczenia przerasta nasze możliwości, więc musieliśmy z tym problemem wyjść do ludzi. Takie pieniądze nie są dla nas osiągalne. Miesięcznie potrzebujemy 37 tysięcy dolarów. Na razie wskazana jest kuracja na 10 miesięcy, ale możliwe, że koszty wzrosną – mówi.

Oprócz tego Pałucka zdradziła, jak teraz czuje się aktor.

Słabo. Bardzo słabo. Staramy się żyć normalnie, ale choroba nie daje o sobie zapomnieć. W zasadzie jest niesamodzielny i nie może się nigdzie beze mnie ruszyć. Mimo to się nie poddaje i chce funkcjonować jak dawniej. W zeszłym tygodniu byliśmy nawet na planie do serialu “Klan”. Ekipa podeszła do nas bardzo życzliwie. Organizują na planie wszystko pod Andrzeja. Dopóki będzie to możliwe, będziemy starali się udawać, że nic się nie dzieje, chociaż wszyscy widzą, że nie dzieje się dobrze. Mąż schudł i zmizerniał – wyznała smutno.

Wpłaty na zbiórkę na rzecz leczenia Andrzeja Strzeleckiego możecie dokonać na stronie fundacji Rak’n’Roll lub w poniższym linku.

https://www.raknroll.pl/podopieczni/andrzej-s/

żródło:

Zostaw komentarz