Zjednoczona Prawica: Nadal bez przełomu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Nie ma kompromisu PiS z Solidarną Polską. Koalicjanci szukają porozumienia. A przeciwnicy „piątki dla zwierząt” zwierają szeregi przed obradami Senatu.

AGROunia przyniosła pod Sejm 365 główek kapusty dla posłów, którzy poparli „piątkę dla zwierząt” © Fotonova AGROunia przyniosła pod Sejm 365 główek kapusty dla posłów, którzy poparli „piątkę dla zwierząt”

To była druga tak szeroka narada na Nowogrodzkiej w ciągu ostatnich dni. Ok. 13.00 w siedzibie partii pojawili się kluczowi politycy. Po czterech godzinach narada się skończyła. – Rozmowy trwają – w taki lakoniczny sposób ważny polityk PiS opisał nam sytuację w środowe popołudnie.

Jak wynika z naszych informacji narada na Nowogrodzkiej zakończyła się bez rozstrzygnięcia ze względu na brak ostatecznego porozumienia z Solidarną Polską. „Piłka jest nadal po stronie Solidarnej Polski. Wszystko zależy od ich decyzji” – to część komunikatu rzeczniczki PiS Anity Czerwińskiej. Jak podkreślała, nadal wszystkie scenariusze są na stole. Nie został ogłoszony termin dalszych spotkań w ramach Zjednoczonej Prawicy.

To kolejny zwrot akcji w trwającym już niemal tydzień koalicyjnym przesileniu. Wcześniej niektórzy politycy PiS zaczęli oficjalnie i nieoficjalnie sugerować, że kierunek rozmów i negocjacji jest dobry, a Zjednoczona Prawica przetrwa w obecnym kształcie. Optymizm zaczął pojawiać się na dobre już we wtorek rano, a zgodnie z naszymi informacjami na zmianę stanowiska w PiS miało wpływ – poza zakulisowymi negocjacjami – też przesłanie lidera Solidarnej Polski w trakcie dwóch poniedziałkowych konferencji prasowych. W środę odbyło się też spotkanie zarządu Solidarnej Polski. Wicemarszałek Ryszard Terlecki wspominał za to, że PiS nie pozwolił, by koalicjanci „się rozpychali”. – I teraz zobaczymy, czy zaakceptują nasze stanowisko – stwierdził.

Jeszcze w ubiegłym tygodniu, tuż po głosowaniu w sprawie ochrony zwierząt i wycofaniu tzw. ustawy bezkarnościowej, w PiS nastroje były zdecydowanie inne, a ton wobec Solidarnej Polski był bardzo ostry. Wtedy też, na zamkniętym posiedzeniu klubu PiS, padły słowa prezesa Kaczyńskiego, że „ogon nie może merdać psem”. A poseł PiS Przemysław Czarnek oficjalnie zaczął mówić, że jest gotów, by objąć stanowisko ministra sprawiedliwości. Na to, by Ziobro przestał pełnić tę funkcję, nie zgadzają się politycy Solidarnej Polski.

Nasi rozmówcy z PiS podkreślają, że obecnie partia nie podjęła jeszcze decyzji, na ile ostre mają być konsekwencje dla Solidarnej Polski w wyniku tego politycznego kryzysu. Cała SP sprzeciwiła się w ubiegłym tygodniu ustawie o ochronie zwierząt, a lider partii i jego politycy ostro zaprotestowali przeciw tzw. ustawie bezkarnościowej.

W ostatnich dniach w PiS wraca za to pomysł, by do rządu wszedł Jarosław Kaczyński. Ta idea pojawiła się już wiele miesięcy temu, ale teraz powróciła. Kaczyński miałby pełnić funkcję wicepremiera i dbać o to, by w rządzie nie pojawiały się silne konflikty.

Skomplikowana sytuacja jest też w samej partii i klubie PiS. 15 posłów zostało zawieszonych za sprzeciw wobec ustawy o ochronie zwierząt. Prezydent Andrzej Duda wysłał sygnały, że nie zaakceptuje ustawy w obecnym kształcie. Co więcej, kłopoty z dyscypliną czekają też PiS w Senacie, gdzie co najmniej kilku senatorów partii może też wyłamać się podczas głosowania ustawy.

Opozycja liczy na wykorzystanie nie tylko sprawy kryzysu w Zjednoczonej Prawicy, ale też – w przypadku PSL i Konfederacji – kwestii ustawy o ochronie zwierząt. W środę w Senacie odbyło się wysłuchanie publiczne wokół projektu przyjętego przez Sejm w ubiegłym tygodniu. Ludowcy zapowiedzieli swój pakiet zmian w ustawie, o której mówią, że „zarzyna polskie rolnictwo”. Chcą między innymi usunięcia w Senacie zapisów o ograniczenia uboju rytualnego i odszkodowania dla hodowców zwierząt futerkowych. W grze jest też rolnicza organizacja AGROunia. Jej przedstawiciele w środę przed Sejmem zorganizowali happening i przynieśli oraz ustawili 365 głów kapusty – po jednej na każdego posła i posłankę, który poparł ustawę. Niektórzy parlamentarzyści podeszli do sprawy z dystansem. Po „swoją” kapustę pojawili się u AGROunii m.in. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Dariusz Wieczorek i Paweł Krutul.

Zostaw komentarz