Żeby Kalisz się nie powtórzył… Jak dziś wygląda sytuacja w ośrodkach opiekuńczych?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
Pandemia koronawirusa. Kojarzone z militaryzacją skoszarowanie pracowników przewiduje tarcza antykryzysowa 2.0. Na zdjęciu: WOT ewakuuje zakażonych wirusem pensjonariuszy DPS-u 'Salus' w Kaliszu, 23 kwietnia 2020

Pandemia koronawirusa. Kojarzone z militaryzacją skoszarowanie pracowników przewiduje tarcza antykryzysowa 2.0. Na zdjęciu: WOT ewakuuje zakażonych wirusem pensjonariuszy DPS-u ‘Salus’ w Kaliszu, 23 kwietnia 2020

© Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta / / Agencja Gazeta

Porażająca liczba ofiar śmiertelnych w kaliskim DPS-ie uświadomiła, że nawet niewielkie ognisko koronawirusa może doprowadzić do dramatu. W placówkach w całym kraju wprowadzono procedury, które powinny temu zapobiec. A co z ośrodkami działającymi nielegalnie, zamieszkiwanymi przez co najmniej 20 tysięcy osób? Co z osobami samotnymi, uwięzionymi we własnych domach?

Przez chwilę uwaga mediów w Polsce skierowana była na domy opieki. Ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 jest w nich szczególnie wysokie, a ich mieszkańcy narażeni na ciężki przebieg COVID-u.

Koniec kwietnia i początek maja obfitował w niepokojące wydarzenia. Przykładowo:

Kiedy jednak doniesień przybywało i okazało się, że koronawirus dopada całe grupy zawodowe oraz regiony (choćby górników, łódzkie przedszkolanki), temat DPS-ów został nieco zapomniany. Słusznie? Postanowiliśmy sprawdzić.

Pod szczególnym nadzorem

Jak podaje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w Polsce działają obecnie 824 domy pomocy społecznej, dysponujące miejscami dla ponad 80 tysięcy osób. Od 13 marca codziennie raportowana jest sytuacja w tych placówkach – podawana liczba domów objętych kwarantanną, odnotowywane przypadki zakażeń wśród pensjonariuszy i personelu. Wiele wskazuje na to, że wdrożone procedury przyniosły efekt. Przykładowo – w całej Wielkopolsce, gdzie jeszcze niedawno sytuacja była najtrudniejsza, zaledwie w dwóch DPS-ach (na 65 w całym regionie) potrzebna jest kwarantanna.

Wiceminister Iwona Michałek wśród najważniejszych działań prewencyjnych wymienia: zapewnienie ośrodkom maseczek i płynów do dezynfekcji, oddelegowanie pracowników z zawieszonych placówek opieki medycznej do wymagających wsparcia DPS-ów, wdrożenie systemu pracy rotacyjnej czy maksymalne ograniczenie przyjęć nowych pensjonariuszy (patrz: pełne sprawozdanie).

Dr Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), przypomina jednak, że tak naprawdę nie znamy sytuacji tysięcy podopiecznych takich placówek:

Należy podkreślić, że duża grupa tych osób znajduje się w prywatnych, nielegalnie funkcjonujących ośrodkach, co wskazuje na poważne zaniedbania instytucji państwa w pełni odpowiedzialnych za funkcjonowanie tych miejsc. Należy podkreślić, że Krajowy Mechanizm Prewencji* znajduje się w trudnej sytuacji, gdyż nie może monitorować takich obiektów, stąd też prezentowany przez nas obraz, nie jest obrazem kompletnym.

Lekcja z Wielkopolski

Doktor Machińska przekonuje, że sprawny przepływ informacji, a przede wszystkim wyciąganie wniosków z nawet najtrudniejszych sytuacji, to szansa na uniknięcie problemów w przyszłości. RPO współpracuje z najróżniejszymi instytucjami, by sprawnie monitorować i wspierać wszelkie ośrodki opieki całodobowej. Docenia sprawne i konsekwentne działania wojewody wielkopolskiego, Łukasza Mikołajczyka. Po wydarzeniach w Kaliszu wydawało się, że w kolejnych ośrodkach, na zasadzie domina, będzie dochodziło do masowych zakażeń. Tymczasem sprawna współpraca z samorządami zatrzymała przerażającą tendencję. Ponadto:

Do wszystkich DPS-ów kilkukrotnie skierowaliśmy transporty środków ochrony osobistej. Jeśli jest taka potrzeba, placówki mogą korzystać z pomocy psychologicznej – zapewnia wojewoda wielkopolski i dodaje:

Obecnie prowadzimy również szeroką akcję wymazywania wszystkich pracowników i mieszkańców DPS-ów w Wielkopolsce, czyli blisko 10 tys. osób. Domy działają w taki sposób, by kadra pracowała rotacyjnie. Taka metoda pozwoliła nam zapobiec rozprzestrzenieniu się koronawirusa w jednym z domów w powiecie ostrzeszowskim, kiedy wynik dodatni wykryto u jednego z pracowników.

Jak w praktyce taka praca rotacyjna wygląda? Przyjęto różne rozwiązania organizacyjne, ale akurat w Wielkopolsce najczęstszą formą są 14-dniowe “turnusy” zespołów, które się wymieniają, unikając kontaktu.

Potrzebne czyśćce

Wszystko na to wskazuje, że SARS-CoV-2 i problem pojawiających się ognisk zakażenia zostanie z nami na długo. Minister Zdrowia Łukasz Szumowski mówi o co najmniej kilku miesiącach. Wskazane jest zatem przygotowanie systemowych, przemyślanych rozwiązań, opracowanych niekoniecznie pod presją czasu.

Podczas spotkania zainicjowanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie DPS-ów, prof. Krzysztof Simon, odnosząc się do swego doświadczenia klinicznego**, zaznaczył, że obecnie przygotowując rozwiązania prawne dotyczące stałego monitorowania sytuacji wirusologiczno-epidemiologicznej, należy brać pod uwagę nie tylko pacjentów DPS-ów, ZOL-i i innych placówek całodobowej opieki, ale również 200 tys. osób samotnych, znajdujących się pod opieką MOPS-ów i innych placówek otwartych. Dodał, że przygotowywane ustawy covidowe powinny uwzględniać również inne choroby zaraźliwe tak, by można było optymalnie wspierać pacjentów, niezależnie od rodzaju atakującego ich patogenu.

Według prof. Simona każdy nowy pacjent placówki zamkniętej powinien być testowany przy przyjęciu lub umieszczany na pięć dni w czyśćcu.”Czyśćce” funkcjonują w szpitalach w województwie dolnośląskim, gdzie profesor jest konsultantem, i spełniają znakomicie swoją rolę. Pacjenci traktowani są w nich jako potencjalnie zakażeni. Wskazane są też regularne testy pracowników. Jednorazowe badanie, niezależnie od wyników, nie pozwala realnie monitorować sytuacji.

Braki kadrowe

Dr hab. Katarzyna Roszewska, wiceprzewodnicząca Forum Osób z Niepełnosprawnościami (PFON), twierdzi, że na obecnym etapie epidemii problemem przestało być zaopatrzenie w sprzęt jednorazowy czy procedury w placówkach opiekuńczych. W zasadzie wiadomo, co trzeba robić, tylko niekoniecznie ma kto. Zebrane dane pokazują, że największe zagrożenie dotknęło małe placówki, w których występowała wieloetatowość. Z jednej strony źródłem zakażenia w takich ośrodkach niejednokrotnie był personel medyczny, z drugiej nowe przepisy dotyczące ograniczenia wieloetatowości skutkują brakami kadrowymi.

Marta Grzelczak, prezes Fundacji „Nowe Horyzonty”, która prowadzi Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy przy ul. Bobrowieckiej w Warszawie, przekonywała na majowym spotkaniu u RPO, że pandemia jedynie wyeksponowała problemy, bo lekarzy i pielęgniarek brakuje już w Polsce od lat. Obecnie, nawet bardzo atrakcyjne warunki finansowe (w tym wyżywienie i zakwaterowanie), nie zachęcają do podjęcia współpracy z placówkami, gdzie mogą przebywać zakażeni pacjenci.

Dr Joanna Buła-Grzybowska, psychiatra, dyrektor medyczna niepublicznego ZOL „Jaśmin” w Starym Goździe (województwo mazowieckie), stwierdziła, że również ma braki kadrowe. Kierownictwo placówki wystąpiło z apelem do wojewody o przydzielenie personelu medycznego, zwłaszcza lekarzy: internisty, geriatry i neurologa. Poszukuje ich też na własną rękę. Zadanie ma utrudnione z powodu kolejnych zakażeń w placówce. Skąd się biorą? Według dyrektor medycznej pośrednią przyczyną jest długie oczekiwania na wyniki testów, np. ostatnie wyniki przyszły po 36 godzinach.

Może być dobrze

Praktyka pokazuje, że najlepiej radzą sobie te DPS-y i inne placówki, które znajdują się na terenie powiatów podejmujących działania skoordynowane, niejednokrotnie bez oglądania się na władze centralne. Podobnie było początkowo w szpitalach – przetrwały tylko te, w których nie zlekceważono zagrożenia, nie zmuszano ludzi do pracy bez sprzętu jednorazowego, bo “wirusa u nas nie ma”.

DPS-y są bardzo różne, podobnie jak potrzeby ich pacjentów. Innych nakładów ludzkich i finansowych wymaga placówka z podopiecznymi demencyjnymi, niesprawnymi ruchowo, innych ośrodek dla osób niepełnosprawnych intelektualnie, ale umiejących się samodzielnie umyć, ubrać.

Są domy, których mieszkańcy nie są zdolni do samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie, ale w zamkniętej wspólnocie doskonale dają sobie radę i bez większego problemu zniosą czasowe braki kadrowe. Zarządzające nimi władze muszą to wiedzieć i zaspokajać realne potrzeby.

Coraz dotkliwiej odczuwana jest samotność, chociaż dzisiaj wciąż wielu urzędnikom czy lekarzom wydaje się najmniejszym problemem. Wielu pensjonariuszy nie może doczekać się spotkania z osobami bliskimi, wolontariuszami. To nadal niemożliwe ze względów bezpieczeństwa, a jest tak samo ważne, jak podanie na czas obiadu czy zmiana pościeli.

Przypisy:

* Krajowy Mechanizm Prewencji (Tortur) to organ wizytujący miejsca, w których przebywają osoby pozbawione wolności, na podstawie Konstytucji RP i Konwencji ONZ. Szczegółowe informacje na ten temat na stronach Rzecznika Praw Obywatelskich.

**Profesor Krzysztof Simon jest ekspertem chorób zakaźnych, wojewódzkim konsultantem i ordynatororem oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu.

Czytaj także:

Zostaw komentarz