Zbigniew Girzyński z PiS o zdarzeniach z Trójki: Nikomu tak to nie szkodzi, jak nam

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Poranna rozmowa Gazeta.pl. Gość: Zbigniew Girzyński z PiS © Fot. Red Poranna rozmowa Gazeta.pl. Gość: Zbigniew Girzyński z PiS Zbigniew Girzyński w Porannej Rozmowie Gazeta.pl odniósł się m.in. do sytuacji w Trójce. Poseł PiS stwierdził, że zamieszanie wokół stacji najbardziej szkodzi właśnie partii rządzącej. – To sabotaż polityczny w stosunku do PiS i Andrzeja Dudy – powiedział. 

– Gdyby to zależało ode mnie, to człowieka, który podjął decyzję o tym, żeby tę piosenkę zdjąć z anteny i wywołać całą tę historię, nie tylko bym natychmiast wyrzucił z pracy, ale też zakazał mu kiedykolwiek zbliżać się do czegokolwiek, co ma cokolwiek wspólnego z instytucjami publicznymi, jeżeli kieruje nimi Prawo i Sprawiedliwość. Bo to, co zrobił, abstrahując od jego pobudek, jest po prostu zwykłym sabotażem politycznym w stosunku do mojego obozu politycznego i do kampanii pana prezydenta Andrzeja Dudy, bo jest to oręż dzisiaj wykorzystywany przeciwko nam. W związku z tym, jak pan mnie pyta, co o tym myślę, myślę źle. Myślę, że to jest zwykły sabotaż i żałuję, że coś takiego miało miejsce, bo nikomu to tak nie szkodzi, jak nam – powiedział w Porannej Rozmowie Gazeta.pl Zbigniew Girzyński, poseł PiS.

Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski na drugim miejscu w sondażach. Girzyński: To akurat mnie nie dziwi

Zbigniew Girzyński skomentował też zmianę kandydata KO w wyborach prezydenckich. – Widzi pan realne zagrożenie w Rafale Trzaskowskim, który ledwo ogłosił chęć startu w wyborach, a już w sondażach ma miejsce w drugiej turze? – zapytał Jacek Gądek.

– To akurat mnie nie dziwi. Z bardzo prostego powodu. Reprezentuje drugie co do wielkości środowisko polityczne w Polsce. I sytuacja, jaka miała miejsce jeszcze zanim nastąpił restart procedur wyborczych, gdzie kandydatka Platformy Obywatelskiej zajmowała jakieś dalekie, odległe miejsce, z mikroskopijnym wręcz poparciem, była sytuacją nienormalną, wynikającą z tego, że prowadzący kampanię wyborczą pani marszałek Kidawy-Błońskiej pan Arłukowicz i pan Budka doprowadzili tę kampanię do katastrofy. Było rzeczą wiadomą i dlatego też Platforma zabiegała o to, żeby w ogóle tych wyborów nie przeprowadzić 10 maja, tylko doprowadzić do zmiany, aby można było zmienić kandydata… mówiłem to od początku, że tylko o to chodzi. Jak widać, o to chodziło. Ale ja nie mam pretensji, nie mam do nich pretensji – powiedział Zbigniew Girzyński.

Zostaw komentarz