Zamieszki w USA. Ludzie kradną ciuchy i podpalają sklepy. “Streetwear się skończył”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Sklep NIKE zdewastowany podczas protestów © Fot. Getty Images Sklep NIKE zdewastowany podczas protestów

Protesty po śmierci George’a Floyda zabitego przez funkcjonariuszy policji zamieniły Minneapolis i inne amerykańskie miasta w piekło. Ludzie wyszli na ulicę, sprzeciwiając się agresji policji oraz rasizmowi. Demonstracje bardzo szybko przeobraziły się w niekontrolowane zamieszki, a wraz z nimi pojawiły się napady m.in. na sklepy popularnych sieciówek z butami. „Streetwear się skończył”, mówi Virgil Abloh założyciel marki Off-White i dyrektor artystyczny męskiej linii Louis Vuitton.

W przeciągu kilku ostatnich godzin profile społecznościowe największych producentów obuwia oraz osób związanych z branżą wypełnione są zdjęciami i filmami, na których widzimy, jak protestujący w wielu miastach Amerykanie wykorzystują sytuację zamieszek do okradania sklepów. W ponad 25 amerykańskich miastach wprowadzono godzinę policyjną, zatrzymano też blisko półtora tysiąca najbardziej agresywnych protestujących. Choć większość demonstracji miała pokojowy przebieg, to niestety podczas części z nich doszło do grabieży i aktów wandalizmu.

Właściciele małych lokalnych sklepów, którzy nie mogą liczyć na wsparcie wielkich koncernów, wychodzą na ulicę z płaczem, a adidas po raz pierwszy w historii zdecydowała się udostępnić na swoim profilu materiał opublikowany przez NIKE. „Zmiany możliwe są tylko wtedy, kiedy działamy razem”, czytamy w opisie przygotowanego przez NIKE materiału, który nawiązuje do tragicznej śmierci George’a Floyda.

„Budujemy to dla was, a jeśli tego nie rozumiecie, to znaczy, że streetwear się skończył”

Producenci obuwia i projektanci najpopularniejszych amerykańskich brandów przechodzą teraz przez trudny okres. Z powodu pandemii koronawirusa sporo sklepów w dalszym ciągu pozostaje zamkniętych, a przez ostatnie dni ich właściciele stracili niemal cały asortyment i miejsca, na które pracowali latami. „Od samego początku budowaliśmy to dla was. Wykorzystaliśmy nasze możliwości, aby dać wam powód do radości i wydawało nam się, że jesteśmy tym razem”, napisał Virgil Abloh pod zdjęciem zdewastowanego sklepu Round Two, którego właścicielem jest współpracujący z NIKE projektant Sean Wothersppon. „Streetwear się skończył”, dodał Abloh.

Wothersppon nie jest jedynym, którego biznes ucierpiał na rozlewającej się po całych Stanach Zjednoczonych fali protestów. W Chicago całkowicie zdemolowano flagowy sklep NIKE czy należący do marki Supreme lokal w Los Angeles. „Rozumiem, że ludzie czują się skrzywdzeni i jeśli kradzież przynosi im ulgę, to jestem gotów poświęcić nasz asortyment. Jeśli jednak wychodzisz na ulicę tylko po to, aby okradać, a nie wyrażać swój gniew i niezadowolenie to powinieneś otrzymać za to surowy wyrok”, napisał projektant Don Crawle, były manager Kanye Westa, który prowadzi galerię sztuki w Chicago.

“Ludzie, którzy wyszli na ulice, aby okradać sklepy, nie powinni udawać, że protestują w słusznej sprawie”, mówił były prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, odnosząc się do zamieszek w Baltimore. “Ich działania nie niosą za sobą żadnego przekazu. To zwykła kradzież, a podpalanie budynków jest przestępstwem, za które idzie się do więzienia. Oni nie rozumieją, że ich działania to niszczenie szans i nadziei dla społeczności, w których żyją”.

#ICantBreathe

“Gliny z Minneapolis zamordowały George’a Floyda w naszym mieście, na naszym osiedlu. Jeżeli nie jesteś w stanie poczuć bólu, nie mamy sobie nic do powiedzenia” – napisał na Instagramie raper Slug, pochodzący z Minneapolis lider kultowego niezależnego składu Atmosphere. Wsparcie dla bliskich George’a Floyda dociera na północ USA z całego świata. Przeciwko brutalności policji powodowanej rasizmem protestują m.in LeBron James, Beyonce, Justin Bieber, Taylor Swift, Ariana Grande i Colin Kaepernick. “Mam nadzieję, że tych czterech gliniarzy dostanie przynajmniej po 20 lat więzienia” – napisał na swoim Twitterze Marcin Gortat. Pod petycją domagającą się sprawiedliwości podpisało się już ponad 5 milionów osób. Czarni obywatele USA dodatkowo szykują się do protestu nazwanego #BlackoutDay2020, w ramach którego 7 czerwca nie chcą wydać nawet jednego dolara, pokazując w ten sposób, jak dużą stratą dla budżetu spowodowałby ich brak.

“Bycie czarnym to nie przestępstwo”

Według jednego z najnowszych badań, po analizie policyjnych danych z lat 2013-2018 stwierdzono, że czarni Amerykanie są podczas interwencji zabijani przez policjantów 2,5 razy częściej niż biali. Przemoc powodowana rasizmem jest od wielu lat powodem licznych i często krwawych protestów (“Bycie czarnym to nie przestępstwo. Rasizm tak” to jeden z bardziej popularnych sloganów). Założony w 2013 roku ruch aktywistyczny “Black Lives Matter” konsekwentnie walczy z profilowaniem rasowym i nierównym traktowaniem oskarżonych w sprawach karnych, jednak bez zdecydowanych reakcji władz, policjanci nadal będą nadużywać swoich uprawnień, niewinni ludzie ginąć, a miasta płonąć z powodu zamieszek.

Zobacz też: Jak będzie wyglądał Twój pierwszy dzień po izolacji?

Zostaw komentarz