Wysoki rangą policjant spowodował kolizję i uciekł. Stracił już stanowisko

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Do zdarzenia, o którym pisaliśmy w Onecie, doszło w ubiegłym tygodniu. O sprawie jako pierwsze poinformowało radio RMF FM. Według ustaleń dziennikarzy tej rozgłośni, wysoki rangą funkcjonariusz Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie spowodował kolizję. W al. Tysiąclecia w Warszawie kierujący swoim autem policjant uderzył w bok innego jadącego obok samochodu, po czym odjechał z miejsca zdarzenia, nawet się nie zatrzymując.

Poszkodowany gonił go przez kilka kilometrów

Pokrzywdzony kierowca ruszył za nim. Jechał za sprawcą przez kilka kilometrów, wielokrotnie dając mu sygnały, aby się zatrzymał. Zgubił go jednak na Ochocie. Poszkodowany zadzwonił więc na policję i podał numery rejestracyjne auta, którego kierowca spowodował kolizję. Po ich sprawdzeniu okazało się, że samochód należy do funkcjonariusza drogówki z Pruszkowa. Mundurowi udali się do sprawcy. Ten przyjął mandat.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Po interwencji Onetu: Karetki w Pruszkowie zostają. Jest zmiana decyzji

Potwierdziliśmy to w jego miejscu pracy. – Rzeczywiście, funkcjonariusz z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie był uczestnikiem kolizji, do jakiej doszło 8 kwietnia w Warszawie. Trwa wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia – powiedziała Onetowi kom. Karolina Kańka, oficer prasowa KPP w Pruszkowie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zarażony koronawirusem uciekł z izolatorium i poszedł na zakupy. Złapała go policja

– Funkcjonariusz został przesłuchany, złożył obszerne wyjaśnienia w tej sprawie. Na tę chwilę nie zdradzamy ich treści. Policjant, podobnie jak każdy inny sprawca kolizji, został ukarany mandatem zgodnym z taryfikatorem – dodała Karolina Kańka. – Funkcjonariusz nie został zawieszony. Pracuje normalnie – mówiła nam rzeczniczka dwa dni temu.

Komendant: mam wątpliwości, co do zachowania policjanta po fakcie

To się już jednak zmieniło. Komendant pruszkowskiej policji, mł. insp. Michał Pisarski, polecił wszcząć kontrolę, która ma wyjaśnić, dlaczego funkcjonariusz po spowodowaniu kolizji się nie zatrzymał, ale wyciągnął już również konsekwencje wobec swego podwładnego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Grozili mu porwaniem dziecka i spaleniem domu, jeśli nie spłaci fikcyjnego długu

“Jako policjanci powinniśmy wymagać od siebie więcej, ponieważ jesteśmy od tego, by wymagać od innych. Jeszcze więcej od siebie powinni wymagać policjanci, którzy pełnią służbę na stanowiskach kierowniczych. W mojej ocenie nie tak powinien zachować się oficer w danej sytuacji. Nie budzi wątpliwości wina, co do spowodowania kolizji, dlatego nałożono na funkcjonariusza mandat karny kredytowany” – napisał komendant w specjalnym oświadczeniu

“Mam jednak wątpliwości, co do zachowania policjanta po fakcie, dlatego dzisiaj (15 kwietnia – red.) funkcjonariusz przestał pełnić swoje obowiązki na zajmowanym stanowisku” – poinformował mł. insp. Michał Pisarski.

Jak się dowiedzieliśmy, na razie funkcjonariusz nie został wyrzucony z pracy. Został tylko pozbawiony swego stanowiska. Wciąż jest zatrudniony w pruszkowskiej komendzie. Przynajmniej do zakończenia śledztwa w tej sprawie.

Zostaw komentarz