Wolontariusze wracają do schroniska “Na Paluchu”. Jest decyzja

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
  • Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt “Na Paluchu” w Warszawie zostało zamknięte 25 marca, w związku z zagrożeniem koronawirusem. Pracownicy placówki zostali podzieleni na trzy niezależne zespoły, pracujące rotacyjnie
  • Za trzy dni dołączą do nich ponownie wolontariusze, którzy zajmą się wyprowadzeniem psów na spacery i przygotowywaniem zwierząt do adopcji
  • Na razie będzie mogło działać pięciu psich opiekunów dziennie i pięciu poza terenem schroniska oraz dwóch kocich wolontariuszy w tygodniu

“Zwierzęta płacą za wasz strach”, “Sklepy, parki otwieracie, a schronisko zamykacie”,”Nie pozwólcie na naszą samotność” – to niektóre z transparentów, jakie pojawiły się dziś przed stołecznym ratuszem. Wolontariusze ze schroniska “Na Paluchu” zorganizowali manifestację. Domagali się, by miasto pozwoliło im się opiekować czworonogami, wyprowadzać je na spacer i oswajać z ludźmi, przygotowując je do adopcji. O sprawie pisaliśmy w Onecie w poniedziałek.

Pięciu psich wolontariuszy dziennie i dwóch kocich tygodniowo

Również dziś odbyła się kolejna wideokonferencja z udziałem przedstawicieli wolontariuszy oraz Justyny Glusman, koordynatorki ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni m.st. Warszawy oraz pracowników “Palucha” i Biura Ochrony Środowiska. Uczestnicy spotkania uzgodnili, że od piątku, 15 maja, zostaną wprowadzone pierwsze dyżury wolontariuszy, na razie w ograniczonym zakresie.

ZOBACZ TEŻ: O tym, że ma koronawirusa, służby dowiedziały się od niego. Sanepid i szpital przerzucają się winą

W schronisku “Na Paluchu” będzie mogło działać pięciu psich opiekunów dziennie i pięciu poza terenem schroniska oraz dwóch kocich wolontariuszy w tygodniu – po jednym w sobotę i niedzielę. – Rozluźnianie obostrzeń odbędzie się z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, a miasto zapewni środki ochronne, by zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa – podkreśla Karolina Gałecka, rzeczniczka Urzędu m.st. Warszawy.

– Bardzo się cieszymy, że będziemy mogli znowu zajmować się zwierzakami ze schroniska. Od blisko dwóch miesięcy są one w pewnym sensie uwięzione w placówce. Owszem, zajmują się nimi pracownicy schroniska, karmiąc je, lecząc i sprzątając ich boksy. Nie mają jednak czasu na ich wyprowadzanie, co z pewnością źle wpływa na samopoczucie zwierząt. One potrzebują dłuższego kontaktu z człowiekiem, by nie zdziczeć, wiele z nich jest też lękliwych lub nadpobudliwych. Kontakt z wolontariuszami dużo im daje i dzięki temu łatwiej im potem znaleźć dom – podkreśla w rozmowie z Onetem Monika, jedna z wolontariuszek.

Planowane są kolejny etapy łagodzenia ograniczeń

Zgodnie z dzisiejszymi ustaleniami, w dalszym ciągu schronisko “Na Paluchu” będzie niedostępne dla odwiedzających. Mieszkańcy będą mogli poznać psa poza terenem placówki dzięki wznowieniu spacerów przedadopcyjnych . Schronisko w ramach pierwszego etapu powróci także do przyjmowania darów od mieszkańców i firm – początkowo tylko w postaci karmy w oryginalnym opakowaniu.

ZOBACZ TEŻ: Poczta Polska twierdzi: ktoś podszywa się pod listonoszy. Ale nie zgłasza tego policji

W następnych etapach schronisko “Na Paluchu” uruchomi kolejne działania i programy, np. szkolenia dla wolontariuszy, praktyki studenckie, wstęp dla osób z zewnątrz, zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży. Konkretna data uruchomienia drugiego etapu zostanie uzgodniona na kolejnym spotkaniu z wolontariuszami, które odbędzie się w piątek, 22 maja.

Obecnie zagubione zwierzęta w dalszym ciągu przyjmowane są do placówki, a właściciele mogą odebrać ze schroniska odnalezionego psa lub kota. Spis zwierząt, które ostatnio trafiły do schroniska dostępny jest na stronie “Palucha”. Adopcje czworonogów odbywają się w zmienionym trybie.

Zamknięte od siedmiu tygodni

Przypomnijmy, Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt “Na Paluchu” w Warszawie zostało zamknięte 25 marca, w związku z zagrożeniem koronawirusem. Pracownicy placówki zostali podzieleni na trzy niezależne zespoły, pracujące rotacyjnie bez możliwości wymieniania się i kontaktu, by zmniejszyć ryzyko zakażenia COVID-19.

Wraz z zamknięciem schroniska, zablokowany został dostęp do jego czworonożnych mieszkańców wolontariuszom, którzy opiekowali się nimi na co dzień. To grupa blisko 300 osób, którzy zajmowali się m.in. wyprowadzaniem psów na spacery oraz przygotowywaniem ich oraz kotów do bezpiecznej adopcji.

(mt)

Zostaw komentarz