Wody Bałtyku w złym stanie, ale z nadzieją na poprawę

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

W Bałtyku wciąż jest za dużo toksyn, a wody są zbyt natlenione wskutek dostarczania za wielu substancji odżywczych. Jednak i tak jest lepiej niż dawniej. Nowy szwedzki indeks opisuje stan morza.

Provided by Deutsche Welle © DW/O. Zivkovic Provided by Deutsche Welle

Morze Bałtyckie znajduje się w stanie przerostu. W zestawieniu kryteriów, które po raz pierwszy zostały zastosowane w odniesieniu do morza śródlądowego, Bałtyk dostał 76 ze 100 możliwych punktów – poinformowali naukowcy ze sztokholmskiego Resilience Centre (SRC). To odpowiada mniej więcej szkolnej trójce z plusem – powiedział główny autor badań Thorsten Blenckner w rozmowie z agencją DPA.

Stary indeks w nowych badaniach

– W zasadzie to jest tak, jakby po zakupie online ocenić transakcję na trzy z pięciu gwiazdek – wyjaśnił. Blenckner i jego współpracownicy po raz pierwszy zastosowali Ocean Health Index (OHI) kalifornijskich badaczy w odniesieniu do Bałtyku. Baltic Health Index (BHI) ma umożliwić stworzenie pełnego obrazu stanu tego akwenu. Jednocześnie umożliwi to ustalenie, w jaki sposób przez przekręcenie jednej śrubki w konkretnym miejscu można zmienić pozostałe cechy wód.

– Często dyskutuje się o tym, że musimy zredukować składniki odżywcze albo łowić mniej ryb. Jednak nie mówi się przy tym o wzajemnych relacjach różnych czynników – zauważa Blenckner. Tymczasem należy obserwować, jakie korzyści dla różnorodności gatunków ma dany obszar chroniony, albo jakie znaczenie ma zmiana składników odżywczych dla rybołówstwa – podkreśla ekspert. Celem projektu jest „wyliczenie na podstawie setek tysięcy danych, w jaki sposób stan morza zmienia się na przestrzeni lat i w jaki sposób można tym pozytywnie sterować”.

Budowa Nord Stream 2. Także działalność człowieka niszczy środowisko naturalne Bałtyku © picture-alliance/dpa/B. Wüstneck Budowa Nord Stream 2. Także działalność człowieka niszczy środowisko naturalne Bałtyku

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Historyczny kryzys

W rejonach przybrzeżnych nadal problemem jest eutrofizacja (procesy prowadzące do tzw. „zakwitania” wód), różnorodność biologiczna i pochłanianie dwutlenku węgla. Poprawy wymagają przede wszystkim badania dotyczące nowych substancji trujących. O ile w przypadku dioksyn sytuacja się poprawia, to nowe trucizny nawet nie są poddawane badaniom.

Kolejnym problemem są tereny chronione, które wprawdzie zostały wyznaczone, jednak nie objęto ich jakimkolwiek konkretnym planem działań. – Na przykład nie mogę pływać po tym terenie łódką, ale nie jest to kontrolowane. Dotyczy to również Niemiec – podkreślił naukowiec.

Pomimo różnic regionalnych, można ustalić wspólne wnioski płynące z badań. Thilo Maack, biolog morski z Greenpeace, podkreśla, że obszary chronione istnieją tylko na papierze oraz że kraje leżące nad Bałtykiem muszą pilnie zacząć się angażować na rzecz jego ochrony. – Tylko poprzez prawdziwe tereny chronione, w których natura jest pozostawiona sama sobie, Bałtyk dostanie szansę na przezwyciężenie historycznego kryzysu – ostrzegł Maack.

Bałtyk: Działacze Greenpeace wrzucają do wody głazy, by uniemożliwić zakładanie pirackich sieci © picture-alliance/dpa/S. Sauer Bałtyk: Działacze Greenpeace wrzucają do wody głazy, by uniemożliwić zakładanie pirackich sieci

Szansa na poprawę

Bałtyk jest wielkości 120 procent obszaru Niemiec. Kraje nad nim leżące to Niemcy, Polska, Szwecja, Finlandia, Dania i Rosja. Europejska agencja klimatyczna EEA stwierdziła w grudniu, że na prawie całym obszarze Bałtyku występuje za duże obciążenie substancjami odżywczymi. 99 procent analizowanych obszarów morza cierpi wskutek eutrofizacji, czyli zbyt dużej obfitości flory i fauny prowadzącej do zużycia tlenu. Do tego procesu przyczynia się także człowiek, dostarczając na przykład zbyt dużych ilości azotu.

Mimo to Blenckner widzi sporą poprawę stanu morza. – Do morza dostaje się teraz zdecydowanie mniej substancji odżywczych – podkreśla. Przyczynia się do tego poprawa stanu oczyszczalni ścieków w St. Petersburgu oraz spryskiwanie terenów rolnych w Finlandii gipsem, co zatrzymuje fosfor w ziemi. Efekty widać dopiero po długim czasie. – Bałtyk to rodzaj wanny. Wymiana wody w środkowej jego części potrwa 30 lat – twierdzi ekspert.

(DPA/sier)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Zostaw komentarz