Winnice, sady pełne jabłek i księżna, która chodziła boso. Znajduje się tam perła Dolnego Śląska

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
Sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy

Sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy

© Jar.ciurus / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Mieszkała tu księżna, która buty nosiła pod pachą. Nie bała się trędowatych, zakładała dla nich szpitale i troszczyła się o ubogich, brzydziła się za to jeży, a paniczny lęk wywoływały u niej pioruny. – Trzebnica słynie z kultu św. Jadwigi Śląskiej – mówi Andrzej Nowakowski, który oprowadzi nas po swoim rodzinnym mieście. – Kręcono tu także “Popiół i diament” Andrzeja Wajdy oraz kilka scen serialu “Czterej pancerni i pies”.

Polska to nie tylko duże, cieszące się popularnością miasta. To także wiele mniejszych miejscowości, które potrafią zachwycić nie mniej niż te najsłynniejsze. Poprosiliśmy ich mieszkańców i osoby, dla których są to miasta rodzinne, by wam o nich opowiedziały. Tak powstał cykl “Stąd jestem”, na którego kolejne odcinki zapraszamy was w sobotę co dwa tygodnie o godzinie 19.

NAZWA: Trzebnica

LOKALIZACJA: województwo dolnośląskie. Leży we wschodniej części Wzgórz Trzebnickich.

ISTNIEJE OD: prawa miejskie nadane w 1250 r.

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Miasto jest ośrodkiem kultu św. Jadwigi, patronki Śląska. Znajduje się tu kościół pw. św. Jadwigi i św. Bartłomieja – bazylika, która uznawana jest za jedną z najpiękniejszych świątyń Dolnego Śląska. W okolicach miasta znaleziono obozowisko homo erectusa (człowieka wyprostowanego). Gmina słynie z sadów jabłkowych. Niegdyś miasto uzdrowiskowe. Można stąd pojechać szynobusem do Wrocławia, a w łowisku w Pierwoszowie złowić grubą rybę.

Patronka walki z koronawirusem

Tuż przed wybuchem epidemii COVID-19 zrobiło się głośno o Trzebnicy. Przy renowacji sarkofagu św. Jadwigi w bazylice natrafiono nieoczekiwanie na trumienkę ze szczątkami śląskiej księżnej. Jakiś czas temu okazało się, że sarkofag pęka z niewiadomych przyczyn. Rozpoczęto więc prace konserwatorskie, aby zidentyfikować przyczynę niszczenia. W trakcie prac wydobyto z niego trumienkę razem z tabliczką. Po przetłumaczeniu okazało się, że ostatni raz otwierano sarkofag w 1764 r., a w trumnie znajdują się relikwie Jadwigi Śląskiej.

“Uwzględniając kontekst życia świętej, jej posługę wśród chorych i potrzebujących oraz to, w jakim czasie dla świata zostały odkryte relikwie naszej patronki, Pan Bóg z pewnością daje nam wyraźny znak, aby św. Jadwiga stała się dla świata patronką walki z koronawirusem” – napisał na stronie internetowej bazyliki ksiądz Piotr Filas SDS, kustosz Międzynarodowego Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej. “Święta Jadwigo, patronko walki z koronawirusem – módl się za nami!” – dodał na zakończenie.

Co wiemy o Jadwidze Śląskiej? Niektórzy mówią, że żadna kobieta na tronie Piastów nie zyskała takiej sławy jak ona. Była żoną Henryka Brodatego, matką siedmiorga dzieci, wdową i teściową, ale też wegetarianką, mniszką żyjącą w ascezie i wreszcie została świętą.

Pochodziła z bawarskiego rodu Diessen-Andechs, jednego z najświetniejszych i najbardziej wpływowych rodów cesarstwa, od 1180 r. książąt Rzeszy. Znała kilka języków, umiała czytać i pisać, co w tamtych czasach było rzadkością. Wykorzystywała swoją pozycję i majątek, aby pomagać najuboższym, coraz bardziej zwracała się w stronę Boga, aż wreszcie w wieku 33 lat i po 20 latach małżeństwa poprosiła męża, aby żyli osobno.

Szpital dla trędowatych kobiet

Nie bez powodu jest patronką biednych, zadłużonych i wykluczonych. Zorganizowała wędrowny szpital dworski dla ubogich i hospicjum, szpital dla trędowatych kobiet i azyle dla najbiedniejszych.

Jej podeszwy u stóp były twarde i poranione, bo chodziła boso przez cały rok. Gdy spowiednik nakazał księżnej noszenie butów, zaczęła je nosić, ale na sznurku, pod pachą. W jednej opowieści możemy przeczytać, że podczas niespodziewanego spotkania z mężem stał się cud. Buty same wskoczyły na stopy, więc Henryk nie mógł zrobić jej awantury. “Bóg, dla którego miłości Jadwiga chodziła bosymi stopami, raczył cudownie uzupełnić jej strój”.

Czy Jadwiga była ładna? Na obrazach czy witrażach zachwyca urodą. Gdy więc antropolodzy w 1990 r. zbadali czaszkę księżnej, która znajduje się w relikwiarzu w bazylice, i zrekonstruowali jej głowę, niektórzy nie kryli rozczarowania.

“Ale brzydka!” – zauważył kardynał Henryk Gulbinowicz, bo zamiast szlachetnej, pięknej twarzy księżnej, możemy oglądać twarz starszej kobiety. Naukowcy odtworzyli wizerunek nie trzydziestoletniej, a siedemdziesięcioletniej mniszki. Trzeba pamiętać, że jak na średniowiecze to głęboka starość. Ludzie w tamtych czasach żyli od niej o połowę krócej. A przecież Jadwiga nie tylko oddawała się modłom, urodziła siedmioro dzieci, żyła nader skromnie. Żywiła się suchym chlebem, cierpiała na reumatyzm i naprawdę chodziła boso. Wkrótce po śmierci księżnej Jadwigi (14/15 października 1243 r.) papież Klemens XIV ogłosił ją świętą.

Co ciekawe, nie złożyła ślubów zakonnych do końca życia. Zapewne po to, aby móc swobodnie dysponować swoimi dobrami i wykorzystywać majątek w działalności charytatywnej.

Jedna z najpiękniejszych świątyń Dolnego Śląska

W Trzebnicy znajduje się kościół pw. św. Jadwigi i św. Bartłomieja. To późnoromańska, trzynawowa bazylika, jedna z najpiękniejszych świątyń Dolnego Śląska. Była to pierwsza na ziemiach polskich budowla wzniesiona z użyciem cegły, dzięki przebudowie zapoczątkowanej w II poł. XVII w. jest dziś uznawana za perłę architektury baroku.

Bazylika stała się mauzoleum Piastów śląskich, ponieważ pochowano tu w sumie 22 przedstawicieli tego rodu, m.in. w 1238 r. – księcia wrocławskiego i krakowskiego Henryka I Brodatego, wcześniej także ks. Konrada Kędzierzawego, małoletniego syna Henryka Brodatego, a w 1267 św. Jadwigę. Z powodu obecności grobu świętej Jadwigi w świątyni zespół klasztorny wraz z bazyliką pw. św. Jadwigi i św. Bartłomieja stał się Sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy. Bazylika jest ważnym miejscem w historii naszego kraju również dlatego, że jest miejscem spoczynku władców Polski.

Jak to się stało, że akurat tutaj powstała ta świątynia? Trzebniczanie opowiadają sobie pewną legendę. – Trzebnica częściowo leży na terenach bagnistych. Henryk I Brodaty, mąż św. Jadwigi, na łowach ugrzązł w trzęsawisku i zaczął się topić – opowiada Andrzej Nowakowski. – Zaczął się modlić do Boga i obiecał, że jeśli uda mu się wydostać z mokradła, to w tym miejscu postawi kościół. Modlitwa została wysłuchana, książę wydostał się z uwięzi i w podzięce postawił świątynię.

Nowakowski opowiada, że jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w bazylice jest grobowiec świętej. Jej odtworzoną twarz można oglądać w działającym przy Domu Pielgrzyma Muzeum Kultu św. Jadwigi. – Na Kaplicznym Wzgórzu znajduje się zaś mała Kaplica pw. Świętej Jadwigi z XVIII w. Jak głosi legenda, to tutaj odpoczywała św. Jadwiga podczas swoich podróży do Wrocławia – zdradza mieszkaniec. – Malownicze otoczenie i kapliczka urzekły Andrzeja Wajdę, który nakręcił tu kilka scen “Popiołu i diamentu”, czy filmowców pracujących przy kultowym serialu “Czterej pancerni i pies”.

fot. Dariush M / Shutterstock

– Za bazyliką św. Jadwigi przy tzw. Kociej Górze znaleziono najstarsze ślady człowieka w Polsce – homo erectusa. Wykopaliska archeologiczne w Trzebnicy świadczą o tym, że na terenie Kociej Góry przebywała ok. 500 tys. lat temu grupa zbieracko-myśliwska. Znaleziono kamienne narzędzia służące do np. rąbania kości, drewna i krojenia mięsa – chwali się mężczyzna, dodając, że znalezisko jest bardzo cenne, bo pokazuje ślady pobytu pierwotnych ludzi z czasów, gdy nie znali jeszcze ognia. – Dokumentację i eksponaty z wykopalisk zobaczycie w Muzeum Regionalnym, które prowadzi Towarzystwo Miłośników Ziemi Trzebnickiej.

Kocia Góra, pieszczotliwie nazywana Kociakiem, na mapach widnieje jednak jako Winna Góra. Skąd zatem taka nazwa? – Jej wdzięczny przydomek, popularny wśród mieszkańców, zapożyczony został od niemieckiej nazwy Wzgórz Trzebnickich: Katzengebirge, czyli właśnie Kocie Góry. Ponadto wzniesienie przypomina koci grzbiet. Zaś Winna Góra wzięła się stąd, że jej zbocza porastały winnice znane na całą Europę – tłumaczy Zbigniew Lubicz-Miszewski, kustosz Muzeum Regionalnego w Trzebnicy. – Od średniowiecza Wzgórza Trzebnickie znane są z uprawy winorośli.

Kiedyś było tu uzdrowisko

Trzebnica słynie nie tylko ze spraw duchowych. Znajdziemy tu również coś dla ciała, bo przecież równowaga w życiu musi być.

– Kiedyś moje miasteczko miało status uzdrowiska. Są tam stawy i piękne alejki, a w pobliżu także Las Bukowy. Nie ma wątpliwości, że to miejsce jest wizytówką Trzebnicy – zachwala pan Andrzej. – Można tu też uprawiać sport, a latem organizowane są festyny. Kilka lat temu powstał Gminny Park Wodny Trzebnica-Zdrój, z basenami wewnętrznym i zewnętrznym, zjeżdżalniami i innymi atrakcjami. Tuż obok stawów znajdują się tężnie solankowe. Latem można usiąść, powdychać jod. Polecam też odwiedzić grotę solną przy ul. św. Jadwigi. Świetnie wpływa na drogi oddechowe, a na koniec wizytę można sobie osłodzić cukierkami solnymi.

fot. Dariush M / Shutterstock

Pan Andrzej dodaje, że w Trzebnicy zamiłowanie do ascezy zdradzała nie tylko św. Jadwiga. W Lesie Bukowym swoją miejscówkę miał pustelnik. Ostatni, brat Feliks Plitzko, zmarł tuż po II wojnie światowej w 1946 r., a budynek, w którym mieszkał, spłonął w pożarze w latach 60. Obecnie jego miejsce zajmuje nowa plebania, na którą wszyscy mówią “Pustelnia”.

Nowakowski, choć jest miłośnikiem motocykli i tworzy nieformalną grupę motocyklową Pazury Kocich Gór, chwali lokalne władze za to, że jego gmina w ostatnim czasie zyskała dużo ścieżek rowerowych. Biorąc pod uwagę różnorodne ukształtowanie terenu, jest to raj dla rowerzystów i biegaczy. Ci ostatni mogą spróbować swych sił i jednocześnie rywalizować z innymi, biorąc udział w corocznie organizowanym biegu sylwestrowym dla dorosłych.

fot. Patryk Kosmider / Shutterstock

Jabłka i wino

Życie miasta toczy się przy gruntownie zmodernizowanym rynku i na deptaku. Na rynku odbywają się imprezy i koncerty, a uroku dodają temu miejscu rzeźby kotów.

To właśnie tutaj odbywa się na przełomie września i października Święto Sadów, wszak to z jabłek słynie okolica. To prawdziwe świętowanie i tak jak np. w Trójmieście mieszkańcy nie wyobrażają sobie 6 grudnia bez Mikołajów na motocyklach, tak tutaj atrakcją Święta Sadów jest przejazd motocyklistów z grupy Pazury Kocich Gór.

fot. Photografeus / Shutterstock

Nie tylko sady porastają te okolice. Na zboczach Winnej Góry powstaje coraz więcej winnic, w których produkuje się lokalne wina. Podczas odwiedzin w Trzebnicy spróbujcie również rzemieślniczego piwa warzonego w browarze Cztery Ściany.

Po takiej degustacji lepiej nie siadać za kierownicę auta, tylko wsiąść do nowoczesnego szynobusa, który zawiezie was do Wrocławia. Po drodze możecie zatrzymać się w Pierwoszowie. To przykład świetnego zagospodarowania nieczynnego wyrobiska po piaskowni. Na terenie blisko 40 hektarów powstał potężny kompleks rekreacyjny. Można tu w łowisku złowić grubą rybę i zapomnieć o bożym świecie.

Uważasz, że twoja miejscowość powinna znaleźć się w naszym cyklu i chcesz o niej opowiedzieć? A może znasz kogoś, kto chętnie podzieli się z nami opowieścią o miejscu, z którego pochodzi? Napisz do nas na adres podroze@agora.pl.

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu “Stąd jestem”. Znajdziesz je tutaj >>

Kontakt z autorką Urszulą Abucewicz za pośrednictwem jej Facebooka.

Zostaw komentarz