Wielkie kłopoty Renault. Czy Francuzów stać na pozostanie w Formule 1?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Daniel Ricciardo © Reuters Daniel Ricciardo

Zespoły z silnikami Renault zdobyły 12 tytułów mistrzowskich w Formule 1. Kierowcy w bolidach Renault dwukrotnie wygrywali cały sezon F1. Teraz przyszłość tego francuskiego zespołu w tej serii stoi pod znakiem zapytania.

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

Najnowsze, rewolucyjne zmiany regulaminów mają ułatwić decyzję o pozostaniu w Formule 1, zarówno małym, biednym ekipom, jak i wielkim koncernom. Wciąż jednak przyszłość jest niepewna, a stawka w każdej chwili może się uszczuplić. To kwestia jednej decyzji zarządu.

Podczas gdy do fotela w Renault na sezon 2021 przymierzani są Fernando Alonso, Sebastian Vettel a nawet Valtteri Bottas, jak bumerang wracają spekulacje o nadchodzącym wycofaniu się francuskiej ekipy z F1 . – Mogę temu zaprzeczyć, ale nie jestem przekonany, czy uciszę te historie, które krążą od zawsze – ucina niewygodny temat szef zespołu Cyril Abiteboul. Sęk w tym, że francuski koncern ma wszelkie powody, aby pożegnać się z Formułą 1.

– Mają poważne problemy finansowe. Renault może zniknąć – ostrzegł ostatnio francuski minister finansów Bruno Le Maire. Rząd Francji, który jest właścicielem 15% udziałów w koncernie, negocjuje warunki pożyczki w wysokości 5,4 miliarda dolarów, podczas gdy Renault szuka oszczędności w wysokości 2,2 miliarda dolarów. Wystarczy zamknąć program startów w Formule 1, aby zaoszczędzić 10 procent tej kwoty. Tym bardziej, że wbrew zapowiedziom francuski zespół nie pnie się w mistrzostwach świata konstruktorów i w 2019 roku spadł na 5. miejsce – za McLarena, do którego po tym sezonie ucieknie zresztą Daniel Ricciardo, obecny lider Renault.

– Byliśmy lojalni wobec Formuły 1 i patrząc w przyszłość, ważne jest, abyśmy nie zapominali o naszych korzeniach. O tym skąd pochodzimy, o naszej historii. Nie tylko ze względu na lojalność, ale też dlatego, że sport motorowy kryje w sobie wyjątkową wartość – przekonuje Abiteboul w rozmowie z brytyjskim „Autosportem”. Nie do końca wiadomo, czy opinię publiczną, czy raczej zarząd własnego koncernu. Założone w 1899 roku Renault to jedna z najstarszych marek samochodowych świata, której korzenie sięgają pierwszych wyścigów – w czasach, gdy prowadzono je jeszcze na drogach publicznych.

– Właśnie dlatego wierzymy w sport tak, jak wierzymy w liczne aktywności marketingowe… z tym wyjątkiem, że to jest sport! Z wyjątkiem, że to źródło technologii. To są wyścigi. To także emocje, a Renault oznacza emocje. Dlatego jesteśmy w tym od dekad i chcemy być dalej przez bardzo długi czas. Musisz wyraźnie pokazać, dlaczego klient powinien się interesować naszą marką i produktem bardziej, niż innymi. Uważam, że dziedzictwo w pewnym stopniu liczy się bardziej, niż cokolwiek innego – dodaje Abiteboul. Wystarczy jednak decyzja zarządu, a z dnia na dzień trzeba będzie zakończyć kosztowny program startów, których od lat nie zwieńczają sukcesy.

Szef francuskiej ekipy liczy, że ostatnie, radykalne zmiany regulaminów, które ograniczą maksymalne wydatki na rozwój bolidów do 145 mln dolarów w sezonie 2021 i dadzą słabszym ekipom więcej czasu na rozwój technologiczny maszyn, przekonają zarząd Renault do pozostania w Formule 1 pomimo kryzysowej sytuacji. Limity wydatków są o tyle korzystne dla francuskiej firmy, że są bliskie tego, co Renault i tak dotąd wydawało na F1, podczas gdy największe ekipy – Ferrari, Red Bull oraz Mercedes – będą musiały znaleźć sposób na poradzenie sobie za znacznie niższe kwoty i muszą się przygotować do startów przy budżetach niemal dwukrotnie niższych od tego, czym dysponowali dotychczas.

– Teraz model biznesowy jest znacznie lepszy. Udało nam się przeforsować ograniczenie szalonego wyścigu technologicznego na rozwój silników. To, ile pieniędzy wydawaliśmy na jednostki napędowe było szaleństwem i to w końcu się zmieni. Nasz głos w końcu został wysłuchany, a był to głos zdrowego rozsądku. Głęboko wierzę, że sprawy zmierzają we właściwym kierunku dla tych, którzy już teraz znajdują się w tym sporcie. My jesteśmy w Formule 1 od lat siedemdziesiątych – podkreślił Abiteboul.

Jednak to nie emocje, dziedzictwo czy obietnice rozstrzygną przyszłość Renault. Zrobi to ekonomiczny rachunek, a ten przemawia przeciwko Formule 1. Utrata tak rozpoznawalnej i tradycyjnej marki, jak Renault, byłaby wielkim ciosem dla królowej sportów motorowych. Co gorsza, podobny znak zapytania wisi nad przyszłością Mercedesa w Formule 1. Pomimo wprowadzenia rewolucyjnych zmian, przyszłość wciąż jest bardzo niepewna i w dobie kryzysu nie jawi się w kolorowych barwach.

Zostaw komentarz