W sobotę kolejny protest przedsiębiorców. Zamieszanie wokół przyjazdu górników

Podziel się

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email
  • Uczestnicy Strajku Przedsiębiorców zamierzają rozpocząć demonstracją na placu Zamkowym, a następnie przejść przez centrum stolicy m.in. przed Pałac Prezydencki, Sejm i KPRM
  • Organizatorzy sformułowali swoje postulaty w trzech kategoriach: godność, wolność, własność. Grożą “okupacją” terenu przed KPRM, jeżeli nie zostaną spełnione
  • – Straty, jakie ponieśli przedsiębiorcy, idą w biliony. Już szykujemy pozwy zbiorowe i będziemy się domagać odszkodowań od państwa – mówi Onetowi Paweł Tanajno, kandydat na prezydenta i jeden z liderów protestów
  • Tymczasem sanepid rozpatruje kolejne wnioski policji i wysyła kary w wysokości 5-10 tys. zł kolejnym uczestnikom protestów przedsiębiorców sprzed tygodnia

Uczestnicy manifestacji mają się spotkać o godz. 15 na placu Zamkowym. Przez godzinę mają się tam odbywać przemowy i wystąpienia. O godz. 16 protestujący przejdą Krakowskim Przedmieściem przed Pałac Prezydencki, a następnie na plac Trzech Krzyży, gdzie się zatrzymają przed gmachem Ministerstwa Rozwoju, w którym mają wysłuchać relacji z rozmów z szefową resortu wicepremier Jadwigą Emilewicz, która z przedstawicielami przedsiębiorców ma się spotkać w sobotę.

Tanajno: król jest nagi, a tarcza to tylko możliwości długu publicznego

Potem przejdą pod Sejm. Tam, jak mówią organizatorzy, będą oczekiwać na spotkania z przedstawicielami wszystkich klubów sejmowych. W zależności od rozmów albo zakończą demonstrację, albo przejdą pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów w Al. Ujazdowskich, które planują “okupować” aż do momentu realizacji ich żądań.

– Straty, jakie ponieśli przedsiębiorcy, idą w biliony złotych. Już jeden z klubów fitness pozwał Skarb Państwa, a to dopiero początek. My już szykujemy pozwy zbiorowe, zsumujemy wszystko i będziemy się domagać odszkodowań. Najgorsze jest to, że już wiadomo, że budżet państwa będzie dziurawy. I tak naprawdę sami sobie będziemy musieli to sobie zapłacić – najpierw podatki, zadłużenie państwa, a dopiero potem odszkodowanie – mówi Onetowi Paweł Tanajno, kandydat na prezydenta i jeden z liderów protestów przedsiębiorców.

ZOBACZ TAKŻE: Paweł Tanajno: Szumowski śmieje się z obywateli

– Skoro taka jest sytuacja, że rząd nie ma własnych pieniędzy, to wszyscy czują w kościach, że trzeba żądać zmian ustrojowych i odsunąć tych ludzi od władzy, którzy narobili strat i nie są za nie odpowiedzialni. Król jest nagi, a ta cała tarcza, jak powiedziała przecież pani minister Emilewicz, to tylko możliwość rolowania długu publicznego – dodaje Tanajno.

Czego domagają się protestujący?

Protestujący przedsiębiorcy swoje postulaty podzieli na trzy grupy: godność, wolność, własność. W ramach pierwszej z nich domagają się m.in. przywrócenia prawa narodu do bezpośredniej kontroli nad państwem i klasą polityczną (zgodnie z art. 4 Konstytucji). Chcą też, by narzędzia władzy WIR, czyli obywatelskie Weto, Inicjatywa i Referendum, były do wykorzystania przez naród, niezależnie od woli polityków.

Co w sprawie wolności? – Polska państwem prawa powszechnie zrozumiałego, naturalnego dla obywateli. Domagamy się “sejmowej komisji wolności”, która zajmie się likwidacją przerostu praw ograniczających swobodę działań obywateli we wszelkich sferach życia. Oczekujemy wykreślania przepisów, chcemy redukcji liczby urzędów i urzędników. Elektronizacji administracji, by zawsze funkcjonowała, jak w czasach koronawirusa – tłumaczą organizatorzy Strajku na facebookowym profilu wydarzenia.

Kolejne ich postulaty, skupione wokół hasła “wolność”, to: “ratowanie miejsc pracy i poszanowanie prawa własności. Domagamy się automatyzacji wypłaty odszkodowań na podstawie danych z plików JPK i deklaracji, w kwocie równej spadkowi obrotów licząc rok do roku. W przypadku zwolnień z powodu kwarantanny rząd musi wypłacać odprawy na swój koszt. Oczekujemy wycofania się z procedowania lub usunięcia istniejących przepisów z wszelkich naruszających gwarancję własności, np. egzekucji uznaniowych bez wyroku sądu”

Do Warszawy przyjadą górnicy?

Nieco nieoczekiwane wsparcie przedsiębiorców miało nadejść ze Śląska. Choć od protestu odcinają się związki zawodowe, to do Warszawy mieli przyjechać górnicy.

– Jako WZZ “Sierpień 80” nie wybieramy się na zaplanowany ponoć na sobotę protest w Warszawie. Nie mamy, nie mieliśmy i nie chcemy mieć nic wspólnego z jego organizatorami. Rzekomy protest górników, to hucpa polityczna środowisk bliskich Konfederacji czy Pawła Tanajny. Ktoś górnikami chce realizować swój interes polityczny. Zostajemy na Śląsku, walcząc o przyspieszenie badania testów górników – komentuje dla Onetu Patryk Kosela, rzecznik Sierpnia 80.

Co na to organizatorzy protestu? “Związki zawodowe idą w odstawkę. Cześć się wypaliła, cześć sprzedała, cześć została zastraszona. Jak chcesz pomoc to chodź z nami do Warszawy” – nawołują administratorzy grupy na Facebooku “Brać Górnicza”. Potencjał jest duży, bo stronę obserwuje ponad 17 tys. osób. Czy przełoży się to na frekwencję na proteście?

Trudno oszacować, jak liczna grupa przyjedzie do Warszawy. Bez wsparcia związków zawodowych, które przy podobnych “najazdach” na stolicę organizują całą logistykę (autokary, transparenty, nagłośnienie, kamizelki), górników będzie raczej niewielu. Inicjatywa jest oddolna, a niezadowoleni górnicy zbierają się na Facebooku. W wydarzeniu “Wsparcie ze Śląska” swój udział potwierdziło blisko 200 osób.

– Do Warszawy jedziemy prywatnymi samochodami po 4-5 osób na samochód. Spotykamy się na miejscu. Zbieramy się pod naszymi banerami (Jeśli ekipie z banerami nie uda się dojechać wtedy idziemy rozproszeni). Maszerujemy z przedsiębiorcami i rolnikami w jednym pochodzie – zachęcają organizatorzy akcji.

Jednak w mediach społecznościowych pojawiła się informacja o odwołaniu wyjazdu. Nie wiadomo, czy ostatecznie górnic pojadą własnymi samochodami do stolicy.

Sanepid wystawia kary protestującym

Tymczasem sanepid wystawia kary uczestnikom poprzednich tzw. protestów przedsiębiorców, które odbyły się w dniach 7 i 8 maja. Policjanci zapewniają, że przekazali służbom sanitarnym ponad 200 wniosków o ukaranie. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Warszawie informuje, że w dniach protestów i dzień po nich wpłynęło do nich ponad 70 notatek policyjnych, wskazujących jednoznacznie na naruszenie obowiązków noszenia maseczek i zachowania odległości, wprowadzonych w związku z ogłoszeniem stanu epidemii.

ZOBACZ TEŻ: Sanepid wystawił kolejne kary. Łącznie na ponad 9 mln zł

– Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie, działając w oparciu o obowiązujące przepisy z zakresu zapobiegania i zwalczania zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, uwzględniając otrzymane informacje, wydał kilkanaście decyzji nakładających na winnych naruszeń prawa administracyjne kary pieniężne. Kary wynosiły od pięciu do 10 tysięcy zł, w zależności od oceny ryzyka związanego z naruszeniem nakazów, zakazów i ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem pandemii. Były osoby, które zostały ukarane dwoma karami za różne przewinienia – informuje Joanna Narożniak, rzeczniczka mazowieckiego wojewódzkiego inspektora nadzoru sanitarnego w Warszawie.

Jak dodaje, doręczeń decyzji podjęła się policja. – Jednocześnie PPIS przekazał też informacje otrzymane od policji do właściwych terenowo dla miejsca zamieszkania spisanych osób innych państwowych powiatowych inspektorów sanitarnych zarówno województwa mazowieckiego, jak i powiatowych inspektorów sanitarnych z innych województw. Ponad 40 notatek dotyczyło osób nie będących mieszkańcami Warszawy – dodaje Joanna Narożniak.

– Te wszystkie kary są nielegalne. Będziemy kierować do sądu sprawy przeciwko urzędnikom, który je wydali – podkreśla Paweł Tanajno.

Spór o legalność demonstracji

Co ciekawe, Paweł Tanajno przekonuje, że sobotnia demonstracja ma być legalna. Zapewnia, że tak wynika z decyzji sądu kolejnej instancji, do której odwoływali się organizatorzy protestów.

Przeciwne zdanie ma stołeczny Ratusz. – Z decyzji sądu wynika, że działamy zgodnie z prawem. To zgromadzenie nie zostanie zarejestrowane w urzędzie, wobec czego jeżeli się odbędzie, będzie ono nielegalne – podkreśla w rozmowie z Onetem Karolina Gałecka, rzeczniczka Urzędu m.st. Warszawy.

Swoje działania zapowiada na sobotę policja, która zamierza nadzorować nielegalne, jej zdaniem, wydarzenie. – Jeżeli będzie łamany zakaz gromadzenia się oraz naruszane zasady bezpieczeństwa, będziemy interweniować – mówi Onetowi komisarz Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Zobacz więcej

Newsy

“Szczyt bezczelności”. Trzaskowski odpowiada Dudzie

© PAP / Piotr Nowak Rafał Trzaskowski Andrzej Duda milczy wtedy, kiedy potrzebny jest silny głos prezydenta w obronie wartości, w obronie instytucji państwa, w obronie interesów obywateli. Zabiera głos, kiedy chce przerzucić odpowiedzialność za

Newsy

Groźna choroba związana z koronawirusem u dzieci. Czym jest PIMS?

© coscaron/Getty Zdjęcie ilustracyjne Naukowcy i lekarze na całym świecie z niepokojem obserwują kolejne przypadki występowania u dzieci zespołu wieloukładowej reakcji zapalnej, określanej w literaturze medycznej skrótem PIMS. Objawy przypominają chorobę Kawasakiego, a dotyczą głównie

Newsy

Kiedy w końcu te wybory? Grodzki sugeruje dwie daty

© PAP Co dalej z wyborami? Grodzki zapowiada wiele poprawek Senatu Wybory prezydenckie 2020 odbędą się jeszcze w czerwcu? We wtorek marszałek Sejmu Elżbieta Witek zaapelowała do marszałka Grodzkiego, aby Senat przyspieszył pracę i przyjął