Uwaga! TVN: Mieszkańcy walczą z plagą much. „Są nawet w meblach i lodówce”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Są w ogrodzie, na tarasie, w domu, w meblach, a nawet lodówce. Mieszkańcy jednej z wielkopolskich miejscowości zmagają się plagą much, która uniemożliwia im normalne funkcjonowanie. Jaka jest przyczyna inwazji i czy problem uda się rozwiązać?

Uwaga! TVN: Mieszkańcy walczą z plagą much © X-news/Uwaga Uwaga! TVN: Mieszkańcy walczą z plagą much

Pakszynek to niewielka miejscowość pod Gnieznem. Jego mieszkańcy zmagają się z plagą much.

Owady są wszędzie

Pani Agnieszka zamiata martwe owady z przydomowych schodów trzy, a nawet cztery razy dziennie. Inaczej musiałaby deptać po setkach, a może tysiącach nieżywych much.

Owady mimo siatek zainstalowanych w oknach i innych zabezpieczeń bez trudu przedostają się też do samego domu. – Są wszędzie, nawet w meblach. W kuchni nie da się normalnie przygotować posiłku, non stop trzeba myć wszystkie powierzchnie, żeby cokolwiek zrobić – oburza się Agnieszka Kosicka i dodaje: To sprawia, że cały czas się gania za muchami, żeby móc jakoś funkcjonować, chociaż nie wiem, czy w takich warunkach powinno się funkcjonować.

Z plagą much walczy także Magdalena Jóścik. – Na lepie zawieszonym kilka godzin temu już nie ma miejsca. One są tak małe, że przedostają się przez moskitiery. Są w pokoju, gdzie śpimy, muchy mam nawet w lodówce.

Pani Magdalena wychowuje trójkę dzieci. – Najmniejsze ma 3 lata. Jest ciężko. Nie robimy nic w ogrodzie, nie jadamy, nie pijemy. Nie można nawet powiesić prania. Jak posadziłam kapustę to muchy ją podziurawiły, tego, co zostało nie da się zjeść. Obrzydzenie bierze.

Skąd muchy?

Agnieszka Kosicka nie ma wątpliwości, że muchy biorą się z ferm. – Wskazujemy na fermę, która znajduje się w naszej miejscowości, bardzo blisko budynków mieszkalnych. Nie jestem znawczynią, jeśli chodzi o fermy norek, ale jeżeli mamy obornik i jedzenie z surowego mięsa, to tam jest wylęgarnia tych wszystkich jaj i stąd są muchy u nas.

Tuż obok domu pani Agnieszki znajduje się jedna z wielu w tej okolicy ferm norek. Trzymane są tu dziesiątki tysięcy tych zwierząt. O tym, że właśnie z tego miejsca pochodzą muchy atakujące okoliczne domostwa przekonana jest również sołtyska Pakszynka.

– Właściciele fermy zamykają bramy, jadą do swoich domów i nie zostają z tym problemem. W 2018 roku również był kłopot z muchami. Zgłoszenie było pod koniec lata, właściciele fermy podjęli jakieś działania i okazało się, że sytuacja w 2019 roku nie jest aż tak tragiczna, much latem nie było – mówi Katarzyna Kulczyńska.

Okazuje się, że plaga much podzieliła wioskę. Cześć mieszkańców zupełnie inaczej widzi ten problem. – Mieszkam na wsi. Muchy zawsze były, są i będą. Tamta pani rzeczywiście ma muchy, ale skąd? Napisane jest, czyje są te muchy? – mówi jedna ze starszych mieszkanek.

– Niektórzy ludzie nie chcą się wypowiadać, bo są związani z fermami. Dla niektórych to źródło pracy. Niektórzy nie chcą mieć też konfliktów, bo mieszkają tutaj teściowie właściciela fermy. Nikt nie chce się skłócić – wskazuje pani Agnieszka.

Jakie działania zapobiegające mnożeniu się much są prowadzone na fermie norek – o to chcieliśmy zapytać jej właściciela. Mężczyzna nie zgodził się na rozmowę, stwierdził jedynie, że much nie ma. – Były kontrole. Dzisiaj też była kontrola – oświadczył.

Kontrole, o których mówił właściciel fermy, przeprowadzali między innymi inspektorzy z sanepidu. O wyniki zapytaliśmy dyrektorkę oddziału w Gnieźnie. – Na tej fermie w dniu kontroli nie stwierdziliśmy plagowej ilości much. W tym czasie przeprowadziliśmy też oględziny posesji mieszkańców żyjących przy fermie i bardzo nas to zaniepokoiło, bo ilość much w tych domostwach była bardzo duża. Były to żywe i martwe muchy. Niezwłocznie powiadomiliśmy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, burmistrza Czerniejewa i powiatowego lekarza weterynarii z prośbą, aby skontrolowano pozostałe gospodarstwa. I pozostałe fermy, które sąsiadują z tymi posesjami – mówi Anna Stejakowska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gnieźnie.

Muchy trumienne

Zdjęcia much wykonane w domu pani Agnieszki pokazaliśmy naukowczyni, która zajmuje się badaniem owadów. Jej zdaniem ten rodzaj much może być niebezpieczny dla zdrowia człowieka.

– Na pierwszy rzut oka jestem w stanie stwierdzić, że jest to grupa much trumiennych – ocenia Ewa Sady, entomolog z SGGW w Warszawie. – Ta mucha może być powiązana z fermą norek ze względu na specyficzne preferencje pokarmowe tej grupy much. Wybierają one resztki organiczne, pojawiają się również w różnego rodzaju odchodach zwierzęcych, padlinie. Wszystko, co nieprzyjemne staje się jej źródłem pokarmu i miejscem rozwoju. Mogą one przenosić wszelkiego rodzaju drobnoustroje chorobotwórcze. Nie pytamy takiej muchy, co ona robiła wcześniej, kiedy usiądzie nam na kanapce – zaznacza Sady.

Jednak na podstawie samych zdjęć i filmów entomolog nie jest w stanie zidentyfikować źródła plagi much. Do tego potrzebna jest ekspertyza, której wykonanie mogłyby zlecić na przykład władze gminy. Gminy, która czerpie też zyski z tego, że fermy działają na jej terenie. – To jest dział produkcji specjalnej i to są środki przekazywane m.in. do budżetu gminy – precyzuje Tadeusz Szymanek, burmistrz miasta i gminy Czerniejewo.

Burmistrz deklaruje, że zajmie się sprawą. – Zastanawiamy się nad tym, jakie dalsze kroki podjąć – mówi Szymanek.

Mieszkańcy oczekują szybkiej reakcji. – Wszyscy mamy zszarpane nerwy przez tę sytuację, to jest przerażające i obrzydliwe. Po prostu człowiek nie daje sobie z nimi rady, takie jest ich natężenie. Jak ja mam tutaj mieszkać? – pyta pani Agnieszka. – Żyjemy w XXI wieku, a żyjemy gorzej niż kiedyś – dodaje Magdalena Jóścik. – Nie wyprowadzę się stąd, jak może chcieliby właściciele. Będę walczyć ile będę miała sił – kwituje Kosicka.

Uwaga! TVN: Osiem testów i siedem tygodni kwarantanny. „Nie można wykluczyć błędu laboratorium”

Zostaw komentarz