Urzędnik z Ministerstwa Sprawiedliwości nie awansuje do SN. Nowa Izba krytykuje KRS

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur © PAP Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur

Izba Kontroli Nadzwyczajnej uchyliła uchwałę KRS rekomendującą Dariusza Pawłyszcze do Izby Cywilnej SN. Tym samym Sąd Najwyższy uwzględnił odwołanie sędziego Żurka, który w konkursie przepadł. Decyzja SN oznacza, że kandydatury Żurka oraz Pawłyszcze będą w KRS oceniane raz jeszcze. Tymczasem w samej Radzie trwa spór pomiędzy sędzią Nawackim a jej szefem Leszkiem Mazurem. – Jego słowa mnie rozśmieszyły – mówi w rozmowie z Onetem szef KRS.

  • – Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN ostro skrytykowała działania nowej Rady. Obie te instytucje – powołana politycznie KRS oraz nowa Izba SN powstały za rządów PiS
  • – Zdaniem SN rekomendowanie Pawłyszcze – dyrektora w Ministerstwie Sprawiedliwości – było ze strony KRS naruszeniem prawa procesowego, bo ani okoliczności, ani kompetencje kandydatów nie zostały dostatecznie wnikliwie zbadane
  • – Izba Kontroli Nadzwyczajnej stanowczo podkreśliła, że w przypadku Dariusza Pawłyszcze “powszechnie znane są jego związki z władzą wykonawczą” – jest delegowany do resortu sprawiedliwości
  • – To nie pierwsza decyzja Izby Kontroli Nadzwyczajnej niekorzystna dla nominatów nowej KRS. Pod koniec maja SN uchylił uchwałę, na mocy której awansować do sądu okręgowego miał członek Rady Maciej Nawacki
  • – On sam w reakcji na tę decyzję SN… postraszył ten sąd Trybunałem Konstytucyjnym. Na łamach Onetu odpowiada mu Leszek Mazur, szef KRS. – Ja tymi słowami nie czuję się jakoś dotknięty, one mnie raczej rozśmieszyły – mówi

“Powszechne związki z władzą wykonawczą”, “mogą być podnoszone wątpliwości co do bezstronności” – w taki sposób Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego, od podstaw stworzona za rządów PiS i obsadzona wyłącznie przez nominatów nowej Krajowej Rady Sądownictwa, oceniła zeszłoroczną uchwałę KRS, decydując o uchyleniu jej.

Chodziło o pozytywną rekomendację Rady dla Dariusza Pawłyszcze, dyrektora w Ministerstwie Sprawiedliwości, który chciał zasiąść w Izbie Cywilnej SN. W lutym 2019 r. KRS uznała, że Pawłyszcze spełnia wszystkie wymagania – teraz tej opinii ostro sprzeciwiła się nowa Izba SN.

“W przypadku sędziego D. P. (Dariusza Pawłyszcze-red.)powszwchnie znane są jego związki z władzą wykonawczą ze względu na okoliczność jego delegowania do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości i wykonywanie tam funkcji administracyjnych oraz związaną z tym bezpośrednią podległość ministrowi sprawiedliwości” – czytamy w decyzji Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

Dalej Izba podnosi, że w związku z pojawiającym się powszechnie w debacie publicznej zarzutem braku bezstronności KRS – powołanej przez Sejm głosami PiS i Kukiz’15 – podobne zarzuty mogą być formułowane wobec kandydata Pawłyszcze jako sędziego SN.

“Tej niezwykle istotnej okoliczności mającej znaczenie dla niezawisłości sędziowskiej Rada nie wzięła pod uwagę oraz nie oceniła, co należy uznać za brak wszechstronnego rozważenia sprawy” – podkreślają sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

Izba Kontroli Nadzwyczajnej dodaje, że osoby, które od dłuższego czasu pracują na funkcjach administracyjnych – a nie orzekają w sądzie – nie są najlepszymi kandydatami do SN. Dariusz Pawłyszcze od kilku lat jest dyrektorem Wydziału Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych w resorcie Zbigniewa Ziobry.

W uzasadnieniu Izba Kontroli Nadzwyczajnej podkreśla także, że poważne wątpliwości budzić może to, że przesądzając o poparciu tego kandydata KRS wzięła pod uwagę pochlebną opinię ministra sprawiedliwości. SN zdecydował, że konkurs do Izby Cywilnej trzeba będzie więc powtórzyć. Zrobił to po skardze sędziego Waldemara Żurka, byłego rzecznika odwołanej przed końcem kadencji KRS, który także zgłosił swoją kandydaturę do Izby Cywilnej SN i przepadł w głosowaniu przed Radą. 

Nowa Izba SN po raz kolejny “wycina” sędziów bliskich władzy

To nie pierwsza uchwała nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, która jest krytyczna wobec sędziów bliskich rządzącym. Pod koniec maja 2020 r. Izba Kontroli Nadzwyczajnej uchyliła uchwałę KRS, zgodnie z którą na stanowisko sędziego sądu okręgowego awansowany miał zostać członek Rady sędzia Maciej Nawacki.

Nawacki na razie więc nie awansuje – jego kandydaturą KRS musi zająć się ponownie. Maciej Nawacki to prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, powołany na to stanowisko przez Zbigniewa Ziobrę. Zasłynął m.in publicznym podarciem uchwał zgromadzenia sędziów krytycznych wobec jego działań.

Konkurs z jego udziałem trzeba będzie powtórzyć, bo – co podkreślił SN – KRS nie uwzględniła wniosku przewodniczącego Rady sędziego Leszka Mazura o wyłączenie go z głosowania. Sędzia Mazur, jako osoba znająca osobiście kandydata Nawackiego uznał, że nie powinien brać udziału w takim głosowaniu, ale Rada w ogóle jego wniosku nie rozpatrzyła. Pozostali członkowie KRS – także znający osobiście sędziego Nawackiego – takich skrupułów dot. ewentualnego braku bezstronności nie mieli i do głosowania doszło.

Szef KRS o słowach Nawackiego: rozśmieszyły mnie

Gdy SN uchylił uchwałę KRS dot. awansu dla Nawackiego, przewodniczący Rady sędzia Leszek Mazur w wypowiedzi dla PAP podkreślił, że członkowie KRS nie powinni ubiegać się o awanse, bo w Radzie mają dość pracy i dość zaszczytów. Te słowa na Twitterze ostro skomentował sędzia Nawacki.

5 czerwca napisał: “komuś się wydaje, że jest całym KRS”.

– W reakcji na moją dość wstrzemięźliwą uwagę dotyczącą potencjalnych awansów członków KRS pan Maciej Nawacki sam wypowiedział się tak, jakby to on chciał reprezentować całą Radę. A to akurat należy nie do jego, a do moich obowiązków – mówi nam przewodniczący KRS.

– Pan sędzia Nawacki takiego tytułu nie ma, by komentować stanowisko Rady. Tym bardziej że sprawa dotyczy jego osobiście. Zaś komentowanie orzeczeń SN, które nas dotyczą jest kwestią bardzo delikatną – dodaje sędzia Mazur.

Maciej Nawacki we wspomnianym komentarzu poszedł jeszcze dalej – czyli ocenił decyzję Izby Kontroli Nadzwyczajnej nakazującą powtórzenie konkursu do SN i ponowne rozpatrzenie kandydatur Dariusza Pawłyszcze i Waldemara Żurka. Wprost zagroził nowej Izbie SN Trybunałem Konstytucyjnym.

– To są słowa zdecydowanie za daleko idące – komentuje szef KRS. – Jakieś grożenie Trybunałem Konstytucyjnym? Cóż, każdy powinien brać pod uwagę swoją pozycję. Akurat pan sędzia Nawacki nie ma instytucjonalnych możliwości, by jednoosobowo zainicjować postępowanie przed TK – mówi sędzia Mazur.

– Ja tymi słowami nie czuję się jakoś dotknięty, one mnie raczej rozśmieszyły. Nasuwa się paradoksalny wniosek, że pan sędzia Nawacki sam chciałby wypowiadać się w imieniu całej KRS. Nie wiem, czy pan sędzia Nawacki zapomniał o tym, że instytucją, która koryguje działania KRS, jest właśnie Sąd Najwyższy. Więc grożenie mu uchyleniem decyzji jest… Cóż, powtórzę raz jeszcze, to słowa za daleko idące – kwituje szef Rady.

Zostaw komentarz