Tylko 15 osób z Polski dostało to stypendium. Jedną z nich jest Pola Łęgowska. “Niewyobrażalny przypływ radości”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Dostałaś się do angielskiej szkoły Clifton College w ramach stypendium Towarzystwa Zjednoczonych Szkół Świata. Kwalifikacja była wieloetapowa.

W styczniu rozpoczął się właściwy proces aplikacyjny. Do wypełnienia miałam spory formularz, w którym znajdował się esej, trzy dłuższe wypowiedzi na tematy takie jak “Co napisałabym na ostatniej kartce papieru na świecie?” lub “Kto jest moją największą inspiracją w życiu?” oraz inne wymagane przez Towarzystwo informacje.

Chyba zajęło to sporo czasu?

Na przygotowanie mojej aplikacji spędziłam część ferii zimowych. Miałam jednak ogromną motywację, aby w wymaganych formach pisemnych rozwinąć swoją kreatywność i jak najlepiej zaprezentować swój sposób myślenia komisji. Po osiągnięciu sukcesu w pierwszym etapie, następnie czekały mnie rozmowy z przedstawicielami Towarzystwa Zjednoczonych Szkół Świata. Ze względu na globalną pandemię, rozmowy musiały odbyć się przez internetowe komunikatory. Rozmowa w drugim etapie miała pozwolić komisji mnie poznać.

O czym była ta rozmowa?

Odpowiadałam między innymi na pytania czym jest prawo, czy prawo dyskryminuje, co robię w wolnym czasie lub czy Pluton jest planetą. Odpowiadając na pytania, trzeba było wykazać się zdolnością szybkiego myślenia, łączenia faktów a także obronienia swojej opinii i jej uargumentowania. Komisja nie wymagała ode mnie podręcznikowych definicji, wręcz wskazane było tworzenie własnych ciągów myślowych i przedstawieniu komisji sposób rozumowania.

Trzecim, ostatnim etapem była także rozmowa, całkowicie w języku angielskim. Miałam wtedy szansę opowiedzieć o propagandzie niemieckiej podczas XX wieku, rozwiązać zagadkę logiczną z długopisami czy opowiedzieć dlaczego nie chciałabym być politykiem. Przełom nastąpił 22 maja, kiedy na skrzynkę pocztową dostałam maila od Towarzystwa z gratulacjami i propozycją stypendium do prestiżowej brytyjskiej szkoły, a z nim szok jak i ogromna radość.

Co było dla Ciebie najbardziej stresujące lub czasochłonne podczas przygotowań do stypendium?

Dla mnie największym wysiłkiem był proces przygotowywania aplikacji. Wypełnienie jej, skorygowanie tekstów zajęło sporo czasu. Lecz cały wysiłek ostatecznie się opłacił. Pomimo, że musiałam poświęcić wiele godzin na pisanie i wymyślanie odpowiedzi, było to niezwykle wartościowe doświadczenie.

Dla wielu osób najtrudniejszym etapem mogły być pewnie rozmowy. Mnie sprawiły jednak wiele przyjemności, a stres występował tylko parę minut przed zalogowaniem się i przywitaniem się z komisją. Same rozmowy były bardzo ciekawe, miałam szansę wykazać się własnymi spostrzeżeniami i moim podejściem do zagadnienia.

Na stypendium dostałaś się jako jedna z 15 osób z Polski i jedyna z Krakowa. Jakie uczucie pojawiło się pierwsze? Radość, a może strach, jak to dalej będzie?

Był to niewyobrażalny przypływ radości. Niedowierzanie? Jak udało mi się zakwalifikować i dostać szansę, która zmieni moje całe życie. Sama wiadomość od Towarzystwa była także niezwykłym zaskoczeniem, ponieważ wszyscy oczekiwali wyników dopiero kilka dni później od dnia, w którym je dostaliśmy.

Wyraźnie pamiętam chwilę, kiedy po raz pierwszy czytałam maila z gratulacjami. Głos mi drżał i ledwo co dobrnęłam do końca tekstu bez popłakania się ze szczęścia. Od tego dnia, wszystko się zmieniło. Parę lat temu największym sukcesem byłoby dla mnie dostanie się do wymarzonego liceum V Liceum w Krakowie im. Augusta Witkowskiego. Tego dnia osiągnęłam coś, o czym nigdy nie śmiałam nawet marzyć. Pomimo, że minęło już sporo czasu od otrzymania wyników, nadal jest to dla mnie ogromny szok.

Dlaczego zdecydowałaś się walczyć o stypendium? Skąd pomysł?

Cała moja przygoda ze stypendium Towarzystwa Zjednoczonych Szkół Świata zaczęła się na początku września ubiegłego roku. Wtedy, na szkolnym wykładzie, pierwszy raz usłyszałam o możliwości, uczenia się za granicą. Jako młoda, ambitna osoba, od razu zainteresowałam się potencjalną szansą.

Była to chyba chęć sprawdzenia samej sobie i udowodnienia, że mogę osiągnąć nieosiągalne rzeczy. Kiedy pisałam aplikację na stypendium Towarzystwa Szkół Zjednoczonego Świata, nie myślałam, że mogę być jedną z osób, które dostanie taką szansę. To była jakaś odrealniona wizja przyszłości.

Miałam to szczęście, że otoczona jestem bardzo wspierającymi rodzicami i przyjaciółmi. Dzięki nim miałam siłę i motywację do tego, aby osiągnąć swój cel. Moi przyjaciele od samego początku powtarzali mi, że kto inny miałby dostać takie stypendium niż ja. Ta bezgraniczna wiara we mnie dała mi sporo pewności siebie.

Naukę zaczniesz od września. Jak wyobrażasz sobie dwuletnią szkołę w innym kraju, wśród nowych ludzi?

Nie mogę się doczekać, aż poznam osoby z różnych krańców świata, nowych przyjaciół na całe życie. To dla mnie ogromna szansa, aby rozwinąć siebie i spełnić wiele moich marzeń. W szkole będę skupiać się na nauce ekonomii, historii i matematyki, a także na rozwoju zainteresowań takich jak debaty, wolontariat, polityka czy sport. Jako jedna z nielicznych osób, będę mogła pochwalić się możliwością nauki za granicą już w wieku 17 lat.

Jesteś bardzo młoda, a Twoje osiągnięcia już są bardzo imponujące – wysoka średnia ocen w szkole, działalność na różnych polach, m.in. w Parlamencie Młodych RP. Znajdujesz w tym wszystkim czas dla siebie?

Jestem osobą, która uwielbia robić dużo rzeczy. Co więcej, robić je porządnie. Przynosi mi to wiele satysfakcji, kiedy mogę realizować się na różnych polach moich zainteresowań. Z czasem bywa ciężko, lecz staram się na to tak nie patrzeć i wyciągać jak najwięcej z chwil, które poświęcam. Jeżeli robię to, co sprawia mi przyjemność, to nigdy nie czuję, jakby brakowało mi na coś czasu.

Nauczyłam się także, że jeżeli zależy mi na czymś, to zawsze znajdę czas, żeby to zrealizować. Nie byłabym sobą, gdybym nie chwytała się każdej możliwości i wypełniała je. Ważna zasadą, którą kieruję się, to korzystanie z dostępnych szans.

Ukończenie tak prestiżowej szkoły oznacza później wielkie możliwości. Masz już plany zawodowe na przyszłość?

Zapewne szkoła w Wielkiej Brytanii otworzy mi drogę na możliwości, o których nigdy nie myślałam, że mogą być przeze mnie zrealizowane. Swoją karierę zawodową wiążę z areną międzynarodową, szczególnie w zakresie spraw ekonomiczno-politycznych. Jestem pewna, że niezależnie od tego, co przyniesie mi życie, będę realizowała się na swój sposób.

Otrzymanie stypendium pokazało mi, że wszystko jest możliwe, jeśli wystarczająco mocno się o to stara. Jestem niezwykle wdzięczna za szansę, która została mi powierzona. Wykorzystam ją jak najlepiej aby realizować przyszłe plany.

Żródło

Zostaw komentarz