To nie koniec sprawy sędziego Tulei? “Organy prokuratury raczej nie odpuszczą”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta Zdaniem Patryka Wachowca sprawa sędziego Igora Tulei będzie miała podobny przebieg do sprawy Pawła Juszczyszyna. – W I instancji też nie wyrażono zgody na pociągnięcie go do odpowiedzialności, a następnie, po kilku tygodniach, w trzyosobowym składzie Izba Dyscyplinarna zmieniła zdanie i działała tak, jak chciała tego prokuratura – mówił w TOK FM analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju.

We wtorek Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zajmowała się wnioskiem prokuratury o uchylenie immunitetu sędziemu Igorowi Tulei. Jak informowaliśmy wcześniej w TOK FM, wniosek ten nie został uwzględniony, a sędzia utrzymał immunitet. 

– Sprawa sędziego Tulei z prawnego punktu widzenia była dość oczywista – stwierdził w TOK FM Patryk Wachowiec. – Zasada jawności posiedzenia sądu powinna mieć prymat przed jakimś bezpieczeństwem prawnym czy bezpieczeństwem prawnym prokuratury – dodał.

Przypomnijmy: prokuratura zarzuciła sędziemu Tulei przekroczenie uprawnień z powodu dopuszczenia mediów do udziału w posiedzeniu sądu. Posiedzenie cieszyło się dużym zainteresowaniem, bo dotyczyło wydarzeń z grudnia 2016 roku, kiedy to posłowie opozycji blokowali mównicę sejmową na sali plenarnej, po czym obrady przeniesiono do Sali Kolumnowej. 

Prowadzący audycję “Połączenie” Jakub Janiszewski zastanawiał się, czy Izba Dyscyplinarna – swoim wtorkowym stanowiskiem – nie chciała w pewien sposób zatuszować kontrowersji, jakie wokół niej istnieją. – Chyba tak jest. Zresztą wczoraj odbyła się ciekawa rozmowa on-line między kilkoma profesorami prawa europejskiego i polskimi sędziami (…), gdzie ten scenariusz był brany pod uwagę – potwierdził Wachowiec. Analityk spodziewa się, że podobnych decyzji w przyszłości może być więcej. – To nie zmienia jednak faktu, że Izba Dyscyplinarna – po pierwsze – sądem nie jest, bo jest organem specjalnym, który zgodnie z konstytucją może funkcjonować tylko w czasie stanu wojennego (…). A po drugie nie spełnia kryteriów niezależności wskazanych przez prawodawstwo i orzecznictwo organów Unii Europejskiej – dopowiedział gość TOK FM.

© Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Przypomnijmy, w kwietniu tego toku Trybunał Sprawiedliwości UE zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów. Wniosek o tymczasowe zawieszenie do czasu wydania ostatecznego wyroku złożyła Komisja Europejska. Polski rząd argumentował, że jest on nieuzasadniony. Sam sędzia Tuleya powiedział we wtorek, że orzeczenie Izby w jego sprawie nie zmienia jego oceny tej instytucji. – To nie jest tak, że jeśli ukradnie się urząd sędziego, jeśli ukradnie się niezależność sędziowską i ktoś w sposób bezprawny zasiada w nie-sądzie i przypadkowo wyda słuszną decyzję, stanie się sędzią – stwierdził. 

Czy to koniec sprawy sędziego Tulei?

Redaktor Janiszewski zastanawiał się też, czy na wtorkowym orzeczeniu Izby Dyscyplinarnej kłopoty sędziego Tulei się skończą. Zdaniem Wachowca – tak się nie stanie. – Myślę, że organy prokuratury podporządkowane politykowi partii rządzącej raczej nie odpuszczą tej sytuacji – powiedział analityk FOR, który przewidywał, że sprawa sędziego Tulei będzie miała podobny przebieg do sprawy sędziego Pawła Juszczyszyna. – W pierwszej instancji też nie wyrażono zgody na pociągnięcie go do odpowiedzialności, a następnie, po kilku tygodniach, w trzyosobowym składzie Izba Dyscyplinarna swoje zdanie zmieniła i działała tak, jak chciała tego prokuratura. Myślę, że tu możemy się spodziewać podobnego scenariusza – ocenił gość “Połączenia”.

– To jest też taki scenariusz długofalowego trałowania sędziów. Wyszukiwanie im pojedynczych przypadków jakichś domniemanych uchybień, czy to w ramach orzekania, czy w jakiś sprawach podatkowych lub rodzinnych. To samo w sobie, gdyby było prawda, jest oczywiście naganne. Ale jednak widzimy, że to zazwyczaj dotyczy to wszystko wąskiej grupy sędziów, którzy wypowiadają się dość głośno na temat praworządności, czyli sędzia Tuleya, Żurek, Juszczyszyn czy Monika Frąckowiak. To już jest od kilku lat taki własnie sposób działania wobec sędziów ćwiczony przez obecną władzę – podsumował swoje rozważania Wachowiec.

Czytaj także:

Zostaw komentarz