“To, co opisał Kazik, jest niebezpieczne dla PiS-owskiej ideologii”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© Andrzej Iwanczuk/REPORTER

[Uwaga od redakcji: Opinie w tym artykule są opiniami autora, opublikowanymi przez naszego partnera, i nie reprezentują poglądów Microsoft News ani Microsoft]

To nie są małe dzieci, są członkami obozu rządowego i doskonale zdają sobie sprawę, jaki system zbudowali w mediach publicznych – w taki sposób Roman Imielski z “Gazety Wyborczej” odniósł się w TVN24 do reakcji niektórych przedstawicieli obozu rządowego, między innymi wicepremierów Jadwigi Emilewicz i Piotra Glińskiego, dotyczących sytuacji w radiowej Trójce. Michał Szułdrzyński z “Rzeczpospolitej” stwierdził, że piosenka Kazika jest niebezpieczna dla PiS, ponieważ pokazuje, że “Jarosław Kaczyński, jak przyjdzie co do czego, bardzo chętnie korzysta z przywilejów władzy”.

Najnowsza piosenka Kazika “Twój ból jest lepszy niż mój” pojawiła się w piątek na pierwszym miejscu 1998. notowania Listy Przebojów Trójki. Informacja o tym szybko zniknęła jednak ze stron państwowego radia. W sobotę późnym popołudniem dyrektor i redaktor naczelny Trójki Tomasz Kowalczewski oświadczył, że podczas głosowania “został złamany regulamin”, a “redakcja podjęła decyzję o unieważnieniu głosowania”. Podobny komentarz przekazała nieco później prezes Polskiego Radia Agnieszka Kamińska. W niedzielę z kolei, Kowalczewski mówił, że manipulowano liczeniem głosów.

Piosenka Kazika nawiązuje do sytuacji z 10 kwietnia, kiedy to prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński odwiedził na cmentarzu na Powązkach grób swojej matki i symboliczną mogiłę Lecha i Marii Kaczyńskich. Uczynił to w momencie, kiedy cmentarz, z powodu pandemii, był zamknięty dla odwiedzających.

Odtwórz ponownie wideo

NASTĘPNY

NASTĘPNY

O możliwych społecznych konsekwencjach związanych z sytuacją w Trójce dyskutowali w TVN24 publicyści: Roman Imielski z “Gazety Wyborczej” i Michał Szułdrzyński z “Rzeczpospolitej”.

Szułdrzyński stwierdził, że piosenka Kazika jest dla Prawa i Sprawiedliwości niebezpieczna z “jednego, bardzo istotnego powodu”. – Jarosław Kaczyński, lub też politycy wokół niego, zbudowali taki mit, że to człowiek, który całe swoje życie poświęcił bezinteresownej pracy na rzecz dobra publicznego. Owszem, zdarzali się wokół niego ludzie, którzy mieli jakieś problemy, PiS ich wtedy spektakularnie odrzucał, chował, czasem nawet aresztował. Ale Jarosław Kaczyński był tym jedynym uczciwym, tym absolutnie nietykalnym człowiekiem, co do którego uczciwości nikt nigdy nie mógł mieć żadnych wątpliwości – mówił. – A tu nagle mieliśmy sytuację na cmentarzu, w której doszło do absolutnego – w opinii publicznej – nadużycia władzy w celu osobistym – dodał. Jak podkreślił, nie chodzi o samą obecność na cmentarzu, tylko o moment, w który to zrobił, wbrew zaleceniom dotyczącym przemieszczania się w czasie pandemii.

– To, co opisał Kazik, jest niezwykle niebezpieczne dla całej PiS-owskiej ideologii. Pokazuje, że Jarosław Kaczyński, jak przyjdzie co do czego, bardzo chętnie korzysta z przywilejów władzy, po to, by realizować swoje cele czy robić to, na co ma ochotę – stwierdził Szułdrzyński. – To właśnie o tym jest ta piosenka – o tym niezwykłym kontraście, o tym milionie Polaków, którzy słyszeli, że nie wolno wychodzić z domu (…), a tymczasem ktoś jeden był całkowicie ponad prawem – kontynuował publicysta “Rzeczypospolitej”.

Jak dodał “dla PiS-u jest bardzo niebezpieczne”. – Prawo i Sprawiedliwość oparte jest na autorytecie Jarosława Kaczyńskiego. Gdy ten autorytet runie, to PiS będzie mieć bardzo poważny kłopot – stwierdził.

– Prawo i Sprawiedliwość stworzyło w mediach publicznych schemat, w którym nominaci polityczni, którzy nimi rządzą, wprowadzają autocenzurę, spodziewając się ewentualnego gniewu ze strony swoich politycznych mocodawców. I tak zrobił to szef radiowej Trójki i pani prezes Polskiego Radia – mówił Roman Imielski. Jak dodał, po raz kolejny pojawił się tutaj problem nietykalności Jarosława Kaczyńskiego”. – Tym razem dotknęło to artysty Kazika Staszewskiego, który przecież nie był wielkim krytykiem Prawa i Sprawiedliwości – zauważył.

Mówił, że wokół głosowania w sprawie Listy Przebojów Trójki “zostało zbudowane oszustwo”. – Głosował suweren. Jak rozumiem, Prawo i Sprawiedliwość, powołujące się zawsze na głos suwerena, powinno jak najbardziej to uznać. Natomiast tu okazało się, że jeśli suweren się myli, to jednak władza na to nie pozwala – mówił publicysta “GW”.

Imielski odniósł się także do reakcji niektórych przedstawicieli obozu rządowego, którzy w weekend komentowali sytuację w Trójce. Nawiązał m.in. do pisma wicepremier i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz, jakie skierowała do Rady Mediów Narodowych oraz do wpisu wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego.

– Minister Piotr Gliński był niby zaskoczony tym, co się wydarzyło, pani wicepremier Jadwiga Emilewicz skierowała pismo z prośbą o wyjaśnienia. Przepraszam, to nie są małe dzieci, są członkami obozu rządowego i doskonale zdają sobie sprawę, jaki system zbudowali w mediach publicznych. To nie dotyczy tylko Trójki, trzeba na to spojrzeć szerzej, chociażby na “Wiadomości” TVP. Oni nagle obudzili się z przeświadczeniem: ‘tam naprawdę dzieje się coś złego’ – mówił Imielski. Stwierdził przy tym, że “obudzili się dopiero wtedy, kiedy wybuchła ogromna afera”.

Zostaw komentarz