Szpieg, który wygrał wojnę. Mija 55 lat od egzekucji Eliego Cohena

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Eli Cohen udający syryjskiego biznesmena podczas pobytu w Syrii. Na ręku widać zegarek, odzyskany w 2018 r. przez Mosad © pmo.gov.il Eli Cohen udający syryjskiego biznesmena podczas pobytu w Syrii. Na ręku widać zegarek, odzyskany w 2018 r. przez Mosad

[UWAGA! TEKST MOŻE ZAWIERAĆ TREŚCI NIEODPOWIEDNIE DLA MŁODSZYCH CZYTELNIKÓW]

Był tak skutecznym agentem, że szpiegowany przez niego kraj zaoferował mu stanowisko ministra w rządzie. Organizował huczne imprezy, na których stawiała się cała syryjska elita polityczna i wojskowa. Jednocześnie wszystkie zdobyte informacje przekazywał do Izraela. Gdy wpadł, wyrok mógł być tylko jeden. 55 lat temu Eli Cohen, jeden z najskuteczniejszych oficerów Mosadu, został publicznie stracony w centrum Damaszku.

  • – Przez pół roku Cohen był szkolony w technikach wywiadowczych, obsłudze radiotelegrafu i znajomości syryjskiej wierchuszki polityczno-wojskowej. Rodzina wierzyła, że Eli otrzymał dobrze płatną posadę w izraelskiej centrali handlu zagranicznego
  • – W Syrii udawał bogatego Syryjczyka. Wysocy rangą oficerowie, chcąc zaimponować znajomemu, zabierali go na wycieczki na Wzgórza Golan, pokazując mu szczegóły linii obronnej armii syryjskiej
  • – Lista sukcesów Cohena była długa – udało mu się m.in. odnaleźć Aloisa Brunnera, jednego z najbardziej poszukiwanych nazistów, pomocnika samego Adolfa Eichmanna
  • – Szpieg poznał również ojca Osamy bin Ladena. Zarządzana przez niego firma budowała umocnienia dla syryjskiej armii, co pozwoliło szpiegowi uzyskać wiedzę o wrogich umocnieniach

Lata 60. były czasem szczególnych napięć na Bliskim Wschodzie. Państwa Ligi Arabskiej coraz bardziej zaostrzały antyizraelską politykę. Jedną z głównych przyczyn konfliktu było zainicjowanie przez Izrael budowy Narodowego Systemu Wodnego. Milion metrów sześciennych słodkiej wody z Jeziora Tyberiadzkiego i Jordanu miał być pompowany na pustynię Negew, co w praktyce oznaczało koniec kłopotów Izraela z dostępem do wody pitnej. Syria, która w tym czasie blisko współpracowała z Egiptem, uznała to za kradzież i rozpoczęła szereg akcji zbrojnych wymierzonych w żydowskie osiedla w pobliżu Wzgórz Golan.

Rząd w Tel Awiwie był bezradny wobec kolejnych ataków. Meldunki wywiadowcze z Syrii były więcej niż skąpe, a sytuacji nie ułatwiała napięta sytuacja polityczna w Damaszku. Mosad postanowił więc wysłać tam swojego człowieka, który uzyska informacje o potencjale i rozmieszczeniu armii syryjskiej. Czasu na przygotowanie nie było dużo, dlatego jednym z podstawowych wymogów była znajomość kultury i różnych dialektów języka arabskiego.

Mosad zdecydował, że tę misję wykona Eliahu Ben Szaul Cohen. Urodzony w 1924 r. w Aleksandrii Eli był obywatelem Egiptu, jednak wychowany w tradycyjnej żydowskiej rodzinie mocno zaangażował się w ruch syjonistyczny. W 1949 r. jego bliscy przenieśli się do nowo utworzonego państwa izraelskiego, jednak Eli pozostał w Egipcie, by wspierać organizację odpowiedzialną za nielegalny przerzut Żydów do nowej ojczyzny. Cohen został aresztowany przez egipskie władze, ale brak twardych dowodów spowodował, że został zwolniony i wyjechał do Izraela.

“Nasz człowiek w Damaszku”

Wcześniejsza działalność, znajomość obcych języków i fotograficzna pamięć spowodowały, że Cohen znalazł się w orbicie zainteresować Mosadu. Przez pół roku był szkolony w zakresie technik wywiadowczych, obsługi radiotelegrafu i znajomości syryjskich elit polityczno-wojskowych. Rodzina wierzyła, że Eli otrzymał dobrze płatną posadę w izraelskiej centrali handlu zagranicznego, co miało tłumaczyć jego częste wyjazdy za granicę. Na potrzeby operacji stworzono nową tożsamość – od tej chwili Eli Cohen przedstawiał się jako Kamel Amin Thabeet, mieszkający w Argentynie potomek syryjskich emigrantów, którzy dorobili się małej fortuny na przemyśle tekstylnym.

W lutym 1961 r. uzbrojony w nową tożsamość i świeżo nabytą wiedzę wywiadowczą mężczyzna pojawił się w Buenos Aires. Jego wystawny styl życia, zamiłowanie do luksusu i nocnego życia spowodowało, że szybko stał się popularny w kręgach syryjskich dyplomatów. Jednym z jego najwierniejszych kompanów stał się Amin al-Hafiz, syryjski attaché wojskowy w Argentynie, sympatyk partii Baas. Z jego pomocą Kamel Amin Thabeet mógł wjechać do Syrii – jako potomek zamożnych przedsiębiorców, a przy tym patriota oddany sprawie narodu, otrzymał listy polecające od wpływowego generała.

Oficer udał się statkiem z Marsylii do Bejrutu, skąd wyruszył w kierunku granicy z Syrią. Jego gruby portfel chronił go przed kontrolami celników. Gdyby któryś z nich odmówił łapówki, w bagażach młodego przedsiębiorcy znalazłby miniaturową radiostację, ładunki wybuchowe i kapsułki z cyjankiem potasu, wręczane każdemu szpiegowi na wypadek wpadki.

Thabeet od razu stał się znany w Damaszku. Jego mieszkanie, położone naprzeciwko siedziby sztabu generalnego, stało się miejscem modnych przyjęć i potajemnych schadzek syryjskiej elity. Politycy, wojskowi i przedsiębiorcy bez skrępowania pili, uprawiali seks, a przede wszystkim plotkowali o najważniejszych sprawach w państwie.

Popularny biznesmen założył firmę eksportującą do Europy arabskie meble. Ten rodzaj przedsiębiorstwa pozwalał wysyłać ukryte w stołach i krzesłach wiadomości do placówek Mosadu w różnych krajach. Oprócz tego Thabeet codziennie wysyłał krótkie wiadomości za pomocą radiotelegrafu.

Jego syryjscy przyjaciele nie tylko odpowiadali na jego pytania, ale chętnie sami inicjowali rozmowy na ważne tematy, chcąc pochwalić się swoimi wpływami. Szefowie Mosadu zaczęli nazywać Cohena “naszym człowiekiem w Damaszku”.

Łowca nazistów, przyjaciel prezydenta

Dzięki charyzmie, urokowi osobistemu, a przede wszystkim licznym prezentom wręczanym swoim gościom, szpieg stał się gwiazdą życia towarzyskiego Damaszku. Wysocy rangą oficerowie, chcąc zaimponować swojemu znajomemu, zabierali go na wycieczki na Wzgórza Golan, pokazując mu umiejscowienie podziemnych bunkrów.

W czasie jednej z takich wizyt mężczyzna zauważył, że stacjonującym tam żołnierzom dokuczają ciągłe upały. Zaproponował wojsku, że jego przedsiębiorstwo posadzi na wzgórzach kilkaset drzew, które będą dawać cień strudzonym wojskowym. W ciągu kilku miesięcy do Tel Awiwu zaczęły spływać obszerne raporty na temat sytuacji w syryjskich resortach obrony, gospodarki, informacji, a nawet spraw komunalnych i banku centralnego.

Eli Cohen (w środku) z syryjskimi oficerami na Wzgórzach Golan © Wikimedia Commons Eli Cohen (w środku) z syryjskimi oficerami na Wzgórzach Golan

W 1963 r. w Syrii doszło do zamachu stanu. W krótkim czasie władzę w kraju przejął znajomy Thabeeta z Argentyny – Amin al-Hafiz został prezydentem, dzięki czemu izraelski szpieg otrzymał dostęp do najważniejszych informacji wrogiego państwa. Udało mu się m.in. odnaleźć w Damaszku Aloisa Brunnera – jednego z najbardziej poszukiwanych nazistów, pomocnika samego Adolfa Eichmanna. Nieświadomy niczego zbieg pewnego dnia otrzymał paczkę, w której miały znajdować się zamówione przez niego zioła. Przesyłka eksplodowała w rękach niemieckiego zbrodniarza. Brunner uszedł z życiem, ale stracił oko i kilka palców.

Na jednym z politycznych balów Cohen poznał Mohammeda bin Ladena, saudyjskiego potentata branży budowlanej. Poznał również syna Mohammeda, młodego Osamę, który trzydzieści lat później stanie się najbardziej poszukiwanym terrorystą na świecie. Firma zarządzana przez bin Ladena budowała umocnienia dla syryjskiej armii. Ta znajomość pozwoliła oficerowi Mosadu nie tylko rozszerzyć wiedzę na temat fortyfikacji na Wzgórzach Golan. Cohen pozyskał również informacje o pracach budowlanych, mających na celu odwrócenie biegu niektórych dopływów Jordanu, co spowodowałoby fiasko izraelskiego projektu Narodowego Systemu Wodnego i skazałoby Izraela na ciągłe problemy z zaopatrzeniem w słodką wodę.

Gdy Związek Radziecki dostarczył Syrii 200 nowoczesnych czołgów T-54, rząd w Tel Awiwie wiedział o tym po kilkunastu godzinach. Szczęśliwa passa Cohena trwała nadal. W kręgach rządowych mówiło się nawet, że prezydent jest gotów zaproponować mu stanowisko ministra obrony narodowej. Sami Syryjczycy zaprzeczają takim informacjom. – Doniesienia mediów o tym, że Eli Cohen prawie został prezydentem lub ministrem obrony Syrii, są powtarzaniem mitu o wszystkowiedzącym Mosadzie. W ten sposób tworzy się obraz struktury, która może kontrolować wszelkie systemy polityczne i militarne świata – mówił kilka lat temu w wywiadzie dla “Sputnika” Tahsin al Halabi, syryjski ekspert ds. Izraela.

Zdemaskowany

Jak więc Cohen wpadł? Nigdy nie ustalono spójnej wersji wydarzeń, wiadomo natomiast, że po dłuższym czasie każdy szpieg staje się nerwowy, przejawia skłonności do brawurowych zachowań i niepotrzebnego ryzyka. Być może izraelski as wywiadu również popełnił błędy, które pozwoliły odkryć jego prawdziwą tożsamość. Publicyści i historycy najczęściej powtarzają trzy wersje wydarzeń.

Pierwsza z nich mówi o tym, że umiejscowiona niedaleko mieszkania agenta ambasada Indii stale narzekała na zakłócenia łączności radiowej. Rozpoczęto w tej sprawie śledztwo, a dzięki zastosowaniu nowoczesnego sprzętu radzieckiej produkcji, trop doprowadził do mieszkania naprzeciw siedziby sztabu generalnego.

Według drugiej wersji armia syryjska otrzymała nowy sprzęt radiowy od ZSRR. W celu przetestowania nowej technologii zarządzono ciszę radiową, o której Cohen nie został poinformowany, a sygnał doprowadził śledczych do jego apartamentu.

Eli Cohen (z lewej) w czasie procesu w Damaszku © AFP Eli Cohen (z lewej) w czasie procesu w Damaszku

Zdaniem byłego szefa syryjskiego wywiadu Ahmada Suwaidaniego, zdemaskowanie Cohena było pokłosiem śledztwa przeciw dwóm wojskowym, podejrzanym o szpiegowanie na rzecz USA. Jednym z nich był generał syryjskiej armii Mu’in al-Hakimi, często bywający na przyjęciach wyprawianych przez Thabeeta. Bogaty przedsiębiorca automatycznie znalazł się wśród potencjalnych podejrzanych, a dochodzenie kontrwywiadu potwierdziło, że jest szpiegiem.

Syryjscy agenci w asyście żołnierzy wkroczyli do mieszkania Cohena rankiem 18 stycznia 1965 r. Według niektórych wersji mężczyzna został przyłapany na nadawaniu kolejnego komunikatu radiowego. Cztery dni później Damaszek oficjalnie poinformował o pojmaniu izraelskiego szpiega. Śledztwo musiało zostać przeprowadzone szybko i dyskretnie – wszyscy wiedzieli, że w kręgu znajomych Thabeeta vel Cohena znajdowały się najważniejsze osoby w państwie, na czele z prezydentem Aminem al-Hafizem.

W więzieniu Cohen został poddany torturom, jednak nie wiadomo, jakie informacje o swojej działalności zdołał wydobyć z niego syryjski kontrwywiad. W międzyczasie Izrael robił wszystko, aby uratować swojego oficera. Za pośrednictwem Francji oferowano Syrii 1 mln dol., a także uwolnienie 11 pojmanych szpiegów. O uwolnienie Cohena apelował nawet papież Paweł VI. Wszystko na próżno – ośmieszona Syria starała się odzyskać chociaż część swojego prestiżu, dlatego wyrok mógł być tylko jeden. Eliahu Ben Szaul Cohen miał zostać stracony w publicznej egzekucji.

18 maja na placu Marjeh w Damaszku postawiono szubienicę. Władze zadbały o propagandowy charakter egzekucji. Dla najważniejszych gości ustawiono kilka rzędów krzeseł. Dalej zgromadziło się blisko 10 tys. ludzi, a setki tysięcy zasiadło przed telewizorami – decyzją najwyższych polityków śmierć szpiega była transmitowana przez telewizję. Cohena ubrano w długą, białą płachtę, na której arabskim alfabetem widniał wyrok.

Cohen triumfuje zza grobu

Władze Izraela i rodzina przez lata starały się odzyskać ciało Cohena. Konsekwentnie odmawiano wydania zwłok, tłumacząc, że miejsce pochówku zostało objęte tajemnicą wojskową. Dwa lata temu Mosad poinformował, że chociaż akcja odnalezienia ciała Cohena zakończyła się fiaskiem, to izraelski wywiad zdobył i przywiózł do kraju zegarek Eterna-Matic Centenaire 61, który nosił Cohen w Damaszku (na zdjęciu). Zdobycie rzeczy osobistych swego bohatera było dla Izraelczyków również bardzo ważne.

W ub.r. media informowały, że szczątki Cohena zostały odnalezione przez rosyjskich żołnierzy w Syrii i zostaną przetransportowane do Izraela. Wiadomość prawdopodobnie była jednak fake newsem, bowiem nie pojawiła się później żadna informacja o pochówku Cohena w Izraelu.

Sensacyjna informacja zbiegła się w czasie z premierą serialu Netflixa “The Spy”, opowiadającego historię izraelskiego superszpiega. Chociaż rodzina Cohena nie była do końca zadowolona z efektów produkcji, opinia publiczna z uznaniem przyjęła pracę scenarzystów i rolę Sachy Barona Cohena (zbieżność nazwisk przypadkowa), który wcielił się w oficera Mosadu. Na stronach arabskich portali informacyjnych można było przeczytać, że serial jest kolejną odsłoną antyislamskiej propagandy, a Netflix wyprodukował go na zlecenie Izraela.

Chociaż Damaszek do dziś podważa wartość informacji przekazanych przez Cohena, nie ma wątpliwości, że jego działalność wyrządziła wiele szkód Syrii. Namacalne efekty działań wywiadowczych pojawiły się już po straceniu szpiega. W lipcu 1966 r. izraelskie lotnictwo zbombardowało syryjskie kanały oraz sprzęt budowlany, który miał posłużyć do odwrócenia biegu dopływów Jordanu. Gdy rok później wybuchła wojna sześciodniowa, armia syryjska została rozbita w ciągu 48 godzin, a izraelskie czołgi pod naciskiem opinii międzynarodowej wycofano, gdy były już 40 km od Damaszku. Umocnienia na Wzgórzach Golan zostały zniszczone z chirurgiczną precyzją.

Izrael wiedział również, że Syria posiada trójstopniowy system fortyfikacji. Drzewa, które zasadził Cohen posłużyły stały się wskaźnikami dla pilotów.

(pc)

Zostaw komentarz