Syn pani Krystyny oskarża szpital: szukali wirusa, a mama konała na zawał

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Syn pani Krystyny oskarża szpital: szukali koronawirusa, a mama konała na zawał! © newspix.pl Syn pani Krystyny oskarża szpital: szukali koronawirusa, a mama konała na zawał!

Godzinami sprawdzali, czy przypadkiem nie ma koronawirusa, choć wiedzieli, że miała zawał – Mariusz Bartoszyński (42 l.) i oskarża bydgoski szpital o to, że zwlekano z operacją jego ukochanej mamy. Pani Krystyna zmarła.

Pod koniec marca pani Krystyna Bartoszyńska (79 l.) zaczęła źle się czuć. Poczuła kłucie w klatce piersiowej. Na miejsce wezwano pogotowie. Już na miejscu stwierdzono zawał serca. 

– Podano jej dwa leki, w tym morfinę. Po tym mama przestała oddychać, ale chwilę potem wszystko wróciło do normy – opowiada Mariusz Bartoszyński.

Badanie po 18 godzinach

W związku z tym, że objawy koronawirusa mogą przypominać ostry zawał, w szpitalu zlecono także badania wykluczające COVID-19.

– Wyjaśniałem, że w czasie epidemii mama nie wychodziła z domu i nie miała gdzie zarazić się koronawirusem. A problem z oddychaniem pojawił się po podaniu morfiny. Dopiero po 18 godzinach od zawału zrobiono koronarografię serca. A przecież od początku wszystko wskazywało na zawał – mówi roztrzęsiony pan Mariusz.

Szpital wyjaśnia

Pani Krystyna walczyła o życie jeszcze 4 dni. Niestety, zmarła. Zdaniem jej syna zbyt dużo czasu poświęcono na diagnostykę, zbyt mało na realną pomoc. Szpital uważa jednak, że zrobił wszystko co w jego mocy, aby ratować życie swojej pacjentki.

– Od momentu przywiezienia pacjentki na oddział ratunkowy i przekazania jej do kliniki anestezjologii i intensywnej terapii minęły 2 godziny i 21 minut. W tym czasie wykonano wszystkie niezbędne badania diagnostyczne, przeprowadzono wywiad epidemiologiczny w kierunku SARS-CoV2. Odbyły się również trzy konsultacje lekarzy specjalistów – wyjaśnia Marta Laska, rzeczniczka prasowa Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. A. Jurasza.  

Zobacz także: 

Szczepionka na koronawirusa jednak nie działa?

Tym lotem chciała podziękować za walkę z epidemią. Maszyna spadła na dom

Ogromna tragedia włoskiego piłkarza. Nie żyje jego ośmioletni synek

Zostaw komentarz