Suplementy szyte na miarę

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Jeżeli zaglądasz na naszą stronę, to doskonale wiesz, co trzeba robić, żeby być w optymalnej formie. Regularne treningi, urozmaicona dieta, 5 posiłków dziennie, alkohol jedynie w dawkach leczniczych i odpowiednia ilość snu, czyli między 7 a 8 godzin dziennie. Prościzna, prawda?

Piszemy o tym od lat, czytamy setki badań, które to potwierdzają, nie mamy wątpliwości, że tak właśnie trzeba żyć. A jednak często śpimy tylko 4-5 godzin na dobę, zdarza nam się srogo upić, odpuścić treningi przez parę tygodni, a nawet – o zgrozo – zjeść Big Maca lub dwa. Bo jesteśmy ludźmi, a errare humanum est. Takich jak my jest więcej, jesteśmy tego pewni. Nieidealnych, zapracowanych, zmęczonych albo zwyczajnie trochę, troszeczkę, leniwych. 

Braku snu nic nie zastąpi, braku aktywności fizycznej również nie. Jednak jeżeli Twoim słabym punktem jest dieta, są sposoby, żeby nadrobić błędy. 

Wszyscy równi, każdy inny

Twój organizm z grubsza rzecz biorąc jest taki sam jak u wszystkich innych facetów. Masz dwie nogi, dwie ręce, głowę, wątrobę i jelito cienkie. Potrzebujesz do życia tlenu, wody i jedzenia. Jednak, chociaż wszyscy ludzie są równi, to wbrew temu, co mówili komuniści, nie wszyscy mamy takie same żołądki. No, może żołądki z grubsza takie same, ale zapotrzebowanie na kalorie i składniki odżywcze różne, czasami bardzo różne. Inaczej musi jeść górnik, a inaczej pracownik biurowy. Różnice są głównie w kaloriach, ale to, co nakładasz na talerz również ma znaczenie. 

Niestety często jemy dosyć monotonnie. Facetom zdarza się to szczególnie często, gdy mieszkają sami. Króluje pizza i kanapki. Ewentualnie jajecznica. W rezultacie niektórych składników mamy nadmiar, a innych – deficyt. Bo, żeby dostarczyć swojemu ciału wszystkich niezbędnych składników, dieta powinna być urozmaicona. Jedzenie w kółko tego samego prowadzi do niedoborów. Pytanie, czego brakuje akurat Tobie.

Jeśli spędzasz dużo czasu pod gołym niebem, bo na przykład pracujesz na budowie, albo jesteś zapalonym rowerzystą – prawdopodobnie Twoja skóra wytwarza odpowiednią ilość witaminy D (odpowiedzialnej między innymi za odporność). Możesz natomiast potrzebować więcej kwasów omega-3, które chronią skórę przed skutkami ekspozycji na szkodliwe promieniowanie UV. Raczej nie masz niedoborów żelaza, bo to zdarza się dwukrotnie częściej kobietom, ale bardziej prawdopodobne jest, że jako facet masz deficyt magnezu (zwłaszcza jeśli dużo się stresujesz albo intensywnie trenujesz), albo cynku i selenu. Te dwa ostatnie pierwiastki są niezwykle istotne w życiu seksualnym. Kłopoty z pamięcią mogą być natomiast oznaką niedoborów witamin z grupy B.

Tych zależności jest mnóstwo, i gdybyś chciał kupować poszczególne witaminy i mikroelementy osobno, musiałbyś godziny spędzać w aptekach a kolejne pół godziny dziennie zajmowałoby Ci segregowanie tabletek, kapsułek i proszków. Te rozpuszczają się w tłuszczach, tamte w wodzie, te są w buteleczce, tamte w blistrach… Żmudne to i niewygodne, a więc i nieskuteczne, bo jak coś jest niewygodne, to zazwyczaj szybko z tego rezygnujemy.

Producenci suplementów doskonale zdają sobie sprawę z tej niewygody, dlatego przygotowali gotowe mieszanki, zwane potocznie multiwitaminami. Jednak, jak mówi stare porzekadło – „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Z suplementami jest podobnie. Mieszanka przygotowana dla przeciętnego faceta jest – no właśnie – dla przeciętnego. Czyli takiego, który ma przeciętny wzrost, przeciętną wagę, przeciętny wiek, przeciętny poziom aktywności i przeciętne, najczęściej występujące niedobory. Problem w tym, że takich ludzi nie ma. Każdy z nas jest trochę inny, trochę niższy lub wyższy, trochę starszy lub trochę młodszy. Albo dużo młodszy. Albo dużo bardziej zestresowany.

Dlatego właśnie najskuteczniej działają suplementy, które uzupełniają te składniki, których Ci brakuje, albo które są Ci akurat bardziej potrzebne.

Spersonalizowana mieszanka

A gdyby jakiś specjalista przygotował specjalnie dla Ciebie mieszankę dostosowaną idealnie do Twoich potrzeb? Mieszankę, w której składzie jest tylko to, czego naprawdę potrzebujesz, w dawkach, które pomogą, ale nie zaszkodzą i na dodatek będzie to wygodne w stosowaniu? Firmą, która oferuje takie właśnie szyte na miarę zestawy jest Sundose. Na podstawie dokładnego wywiadu online lub badań krwi dietetycy dobierają dla Ciebie te składniki, których uzupełnienie może poprawić stan Twojego zdrowia, samopoczucie, czy przygotować Cię do nowych wyzwań. Chcesz się pozbyć brzuszka? A może zbudować mięśnie, albo zmniejszyć fatalne skutki stałego stresu, w którym żyjesz? Zajrzyj na stronę sundose.pl i odpowiedz na pytania. To proste – przejście wywiadu zdrowotnego online zajmie Ci mniej więcej kwadrans. 

To nie jest jest żadna magia

Suplementacja to nie czary. Nie da się, jak w Harrym Potterze, rzucić magicznego zaklęcia i czekać na efekty. Nawet najlepiej dobrane suplementy nie działają z dnia na dzień. Zmiany na lepsze wystąpią na pewno, ale po pewnym czasie i najprawdopodobniej pojawią się niepostrzeżenie. Zmiany na lepsze zazwyczaj są trudne do zauważenia. Łatwo to sobie uświadomić, gdy przypomnisz sobie, kiedy ostatnio walnąłeś się młotkiem w palec. Ból jest nie do wytrzymania i z pewnością nie do przegapienia. Ale czy pamiętasz moment, w którym palec w końcu przestał boleć? Nie ma momentu spektakularnej ulgi. Zazwyczaj w pewnym momencie orientujesz się, że – uff! – od jakiegoś czasu już nie boli. Z suplementami jest podobnie. Trzeba je brać regularnie i cierpliwie czekać na efekty. W końcu przywrócą prawidłowe funkcjonowanie organizmu i będziesz mógł robić wszystko to, na co dziś nie masz siły. Naprawdę warto.

Więcej energii

Być może pamiętasz, gdzie jest morze Barentsa (podpowiedź – na północny wschód od Norwegi).  Nazwa tego morza pochodzi od nazwiska holenderskiego nawigatora – Willema Barentsa. Ten odważny podróżnik zmarł w 1597 roku tylko dlatego, że zabrakło mu witamin. Konkretnie witaminy C. Niedobór tej witaminy powodował szkorbut, który dziesiątkował załogi okrętów od XV wieku. Dopiero James Cook (ten, który trzykrotnie opłynął świat i którego w końcu zjedli ludożercy) wpadł na pomysł uzupełnienia diety marynarzy o kiszoną kapustę – bogate źródło witaminy C. Oczywiście kapitan Cook nie wiedział nic o witaminie, ale metoda okazała się skuteczna.

Szkorbut powodował opuchliznę i gnicie dziąseł, wypadanie zębów i w końcu śmierć. Dziś szkorbut jest już historią, ale jego historia doskonale pokazuje, jak groźny może być brak witaminy.  Niedobory witamin czy minerałów bardzo rzadko dają tak konkretne objawy jak szkorbut. Znacznie częściej objawy deficytu są mniej spektakularne. Jeśli często jesteś wyczerpany, masz problemy z pamięcią, miewasz dziwne, trudne do zlokalizowania bóle albo zwyczajnie czujesz, że brakuje Ci energii, to może być właśnie efekt jakiegoś niedoboru.

Po wypiciu pierwszej porcji Sundose nie poczujesz się nagle jak młody bóg. Nikt tego nie obiecuje, bo to niemożliwe. Ale któregoś dnia, może za trzy tygodnie, a może za trzy miesiące nagle zorientujesz się, że czujesz się świetnie, że wróciła ochota na seks, i że nie sprawia Ci kłopotu zapamiętanie wszystkich danych ze spotkania. A więc jednak trochę czary. Anapneo i znów oddychasz pełną piersią! 

Bezpieczne surowce, bezpieczna produkcja – bezpieczny produkt

W saszetkach i w kapsułkach Sundose znajdują się składniki z sześciu grup: kwasy omega-3, probiotyki, witaminy, minerały, antyoksydanty oraz substancje bioaktywne jak np. luteina, sylimaryna czy cholina. Wszystkie surowce wykorzystywane do przygotowywania mieszanek pochodzą od certyfikowanych i zweryfikowanych producentów. Sundose posiada certyfikaty systemu zarządzania bezpieczeństwem żywności BRC i IFS wydawane są na okres sześciu lub dwunastu miesięcy, tylko przedsiębiorstwom spełniającym bardzo rygorystyczne normy, co gwarantuje utrzymanie stałej, wysokiej jakości i bezpieczeństwa produkowanej żywności. Nie musisz się więc obawiać, że się zatrujesz kiepskiej jakości składnikiem.

Co więcej, żeby jeszcze bardziej zwiekszyć bezpieczeństwo, Sundose nie dodaje do swoich suplementów środków konserwujących, dlatego mieszanki mają krótki termin przydatności, a producent zaleca przechowywanie zapasu w lodówce. Jeśli chcesz, możesz nawet zamówić suplementy w wersji wegańskiej. To bardzo praktyczne rozwiązanie, bo to właśnie wegetarianie i weganie często mają niedobory składników odżywczych. 

Jak to działa?

Jako że Sundose to suplementy dopasowane do Ciebie, cały proces również rozpoczyna się od Ciebie. Najpierw trzeba wypełnić opracowaną przez dietetyków i lekarzy szczegółową ankietę, w której podajesz podstawowe dane, takie jak płeć, wiek, masę ciała, poziom aktywności i problemy, z jakimi się borykasz. Możesz też udostępnić wyniki badań krwi, co jeszcze więcej powie specjalistom. To pozwala zawęzić listę potencjalnie potrzebnych Ci składników oraz ustalić dopasowane konkretnie do Ciebie dawki.

Następnie wskazujesz, na czym Ci zależy, co chcesz osiągnąć dzięki suplementacji. Czy na przykład chcesz mieć więcej energii, czy poprawić pamięć i koncentrację, poprawić wzrok, zbudować mięśnie, przyspieszyć metabolizm czy też – co ważne zwłaszcza dziś, w czasie pandemii koronawirusa – zależy Ci na wzmocnieniu układu odporności. To pozwala jeszcze bardziej uszczegółowić, czego Ci potrzeba. Chodzi o to, żebyś nie połykał czegoś, z czego Twój organizm i tak nie będzie mógł skorzystać. Ty za to, jeśli zdecydujesz się na zakup, będziesz mógł skorzystać z bezpłatnych porad dietetyka klinicznego, żeby jeszcze precyzyjniej dobrać składniki do Twoich potrzeb. 

Na koniec dostajesz trzy propozycje zestawów – wersję, powiedzmy, ekonomiczną, czyli tylko najważniejsze składniki. Wersję optymalną, która zawiera również składniki dodatkowe. Oraz wersję premium: w niej znajdziesz to, co niezbędne, to co bardzo przydatne oraz parę dodatków ekstra, żeby proces przywracania optymalnego funkcjonowania organizmu jeszcze przyspieszyć. Oczywiście im więcej składników, tym wyższa cena. 

W wersji na zwiększenie odporności, wzmocnienie mózgu i poprawę energii, miesięczne pakiety kosztują odpowiednio 83, 117 i 168 zł. Na pierwszy rzut oka – nie najtaniej, ale szybko wystarczy kilka prostych działań matematycznych, żeby sobie uświadomić, że nawet najbardziej „wypasiony” pakiet to mniej niż 6 zł dziennie. Idziemy o zakład, że więcej wydajesz na kawę.

Więcej informacji znajdziesz na stronie Sundose

żródło:

Zostaw komentarz