Śpiewak o Trzaskowskim: Idzie ręka w rękę z przestępcą

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© tv.rp.pl

– Jest Marek M., który został skazany za próbę wyłudzenia kamienicy na Pradze. I Rafał Trzaskowski występuje w interesie Marka M., skarży decyzję komisji weryfikacyjnej tak, żeby on (M. – red.) mógł zatrzymać te nieruchomości, które w mojej ocenie po prostu ukradł – powiedział w rozmowie z Onetem aktywista miejski Jan Śpiewak.

Jan Śpiewak jest jedną z osób nagłaśniających aferę reprywatyzacyjną w Warszawie. Skazany prawomocnie za pomówienie został w czwartek ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę. W rozmowie z Onetem aktywista został zapytany o to, jak ocenia postawę prezydenta stolicy i warszawskiego ratusza w związku z tematem.

Dowiedz się więcej: Prezydent Duda ułaskawił Jana Śpiewaka

– Jestem osobą, która została dwukrotnie skazana prawomocnym karnym wyrokiem, ale jest Marek M., który też został skazany za próbę wyłudzenia kamienicy na Pradze. I Rafał Trzaskowski występuje w interesie Marka M., skarży decyzję komisji weryfikacyjnej tak, żeby on (M. – red.) mógł zatrzymać te nieruchomości, które w mojej ocenie po prostu ukradł i żeby nie musiał oddawać pieniędzy, które niesłusznie zarobił na reprywatyzacji – powiedział Jan Śpiewak.

Czytaj także: Śpiewak dziękuje Dudzie za ułaskawienie. “Sprawiedliwości stało się zadość”

– W tym wypadku Rafał Trzaskowski idzie ręka w rękę z przestępcą Markiem M. – dodał. – Po której stronie jest Rafał Trzaskowski, czy po stronie przestępców, czy po stronie zwykłych mieszkańców? – spytał.

Ocenił, że sprawa jest wyjątkowo bulwersująca, ponieważ Marek M. “to jest ten człowiek, który kupił roszczenia do kamienicy na Nabielaka za 1500 zł, gdzie mieszkała Jolanta Brzeska”.

Brzeska była działaczką zaangażowaną w obronę eksmitowanych lokatorów. Została zamordowana w 2011 r. Sprawca lub sprawcy nie zostali wykryci.

Zdaniem Śpiewaka, “dzisiaj Rafał Trzaskowski staje w obronie” M. – Jak to się da wytłumaczyć? Moim zdaniem to się da wytłumaczyć tylko tak, że chcą powrócić do tego intratnego biznesu, jakim jest dzika reprywatyzacja. To są miliardy złotych, to są tysiące nieruchomości i muszą być po prostu konsekwentni. Muszą bronić Marka M., bo inaczej musieliby przyznać się: tak, warszawski ratusz łamał prawo, tak, warszawski ratusz wydawał nieruchomości niezgodnie z prawem – powiedział Śpiewak.

Aktywista był też pytany, dlaczego, jego zdaniem, warszawski ratusz skarży “w zasadzie każdą decyzję” komisji weryfikacyjnej. – Warszawa narzeka, że ma bardzo mało pieniędzy z powodu kryzysu i podejrzewam, że faktycznie kryzys uderzył w budżet Warszawy, ale to dlaczego w takim razie jak widzi pieniądze, które leżą na ulicy, które może zabrać od tych oszustów, może odzyskać od tych oszustów te nieruchomości (…) tego nie robi? Ja tego nie jestem w stanie wytłumaczyć inaczej niż działaniem na rzecz tego układu reprywatyzacyjnego – oświadczył aktywista.

W grudniu 2019 r. Jan Śpiewak został prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na podstawie art. 212 Kodeksu karnego za zniesławienie mecenas Bogumiły Górnikowskiej, córki ministra sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Miał zapłacić 5 tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki. Sąd utajnił uzasadnienie wyroku.

Czytaj także:

Śpiewak o swoim wyroku: Tak się zaczyna faszyzm

Górnikowska skierowała przeciw Śpiewakowi prywatny akt oskarżenia. Poczuła się pomówiona publicznymi twierdzeniami aktywisty o jej udziale w reprywatyzacji jednej z kamienic w stolicy. Śpiewak we wpisie na Twitterze zarzucał Górnikowskiej przejęcie kamienicy na warszawskiej Ochocie “metodą na 118-letniego kuratora”. Kamienicę oddano w zarząd współwłaścicielowi, który nie żył od 50 lat. Jego kuratorem w 2008 r. ustanowiono Bogumiłę Górnikowską.

Mecenas oświadczyła, że nie przejmowała kamienicy ani jej części. – Wszelkie czynności wykonywałam w imieniu osoby, którą reprezentowałam. Nie ma tam – chcę to wyraźnie podkreślić! – żadnej nielegalnej reprywatyzacji. Od tego trzeba zacząć – mówiła adwokat w rozmowie z “Super Expressem”. – W chwili gdy rozpoczynało się postępowanie, byliśmy przekonani, że jestem ustanowiona jako kurator dla osoby żyjącej, tylko nie wiadomo, gdzie ta osoba w danym momencie przebywa. Dopiero w wyniku działań profesjonalisty – archiwisty okazało się, że osoba ta nie żyje. Ale pozostawiła jednak po sobie spadkobierców. Spadkobiercy ci cały czas uczestniczą w tym postępowaniu. Mój udział w tej sprawie był incydentalny. Ograniczał się do reprezentowania osoby, co do której nie było wtedy żadnych podejrzeń, że miałaby nie żyć – tłumaczyła.

Śpiewak zapowiadał, że nie wykona wyroku, który w jego ocenie był niesprawiedliwy. Działacz został przyjęty przez prezydenta Andrzeja Dudę i złożył wniosek o ułaskawienie.

Zostaw komentarz