Sondaż: Polacy nie chcą odpowiedzialności zbiorowej za pedofilię

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Za tuszowanie spraw pedofilskich mają odpowiadać konkretni biskupi. Polacy nie chcą odpowiedzialności zbiorowej.

Kardynał Stanisław Dziwisz © Fotorzepa, Piotr Guzik Kardynał Stanisław Dziwisz

Do Watykanu wpływa coraz więcej zgłoszeń dotyczących możliwych zaniedbań polskich biskupów przy wyjaśnianiu spraw związanych z molestowaniem seksualnym nieletnich. O niektórych przypadkach zaniedbań szeroko informowały media.

Lawina ruszyła po filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”, gdy zawiadomienie w odniesieniu do ordynariusza diecezji kaliskiej Edwarda Janiaka złożył abp Wojciech Polak, delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Potem zgłoszenia takie złożono m.in. na bp. Stanisława Napierałę (emerytowanego ordynariusza kaliskiego), bp. Henryka Tomasika z Radomia, bp. Andrzeja Dziubę z Łowicza. Zarzuty tuszowania pojawiły się także w odniesieniu do metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca, który jako ordynariusz tarnowski miał wiedzieć o molestowaniu, jakiego dopuszczał się jeden z kapłanów, a jednak nic z tym nie zrobił. Ostatnio zarzut bezczynności przy wyjaśnianiu spraw molestowania pojawił się w odniesieniu do bp. Tadeusza Rakoczego (seniora diecezji bielsko-żywieckiej), a także kard. Stanisława Dziwisza.

Czytaj także:

Ks. Isakowicz-Zaleski: Komisja ds. pedofilii nie działa

W opinii wielu komentatorów oraz polityków spraw „zamiatania pod dywan” przypadków pedofilii jest tak dużo, że Kościół w Polsce sam nie poradzi sobie z ich wyjaśnieniem. Najlepiej byłoby, gdyby cały polski Episkopat oddał się do dyspozycji papieża – tak jak stało się to kilka lat temu w Chile.

– Moim zdaniem wariant chilijski nie jest dobry. Odpowiedzialność za zaniedbania przenosi się na wszystkich biskupów i rozmywa się odpowiedzialność jednego, który zawalił – komentuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Z opinią tą zgadzają się Polacy. Dymisji całego Episkopatu domaga się jedynie 16,8 proc. badanych przez IBRiS na zlecenie „Rz”. Większy odsetek (26,7 proc.) uważa, że papież powinien powołać specjalną komisję, która przyjrzałaby się polskim biskupom.

© Dostarczane przez Rzeczpospolita

Tak właśnie było w Chile. Zanim tamtejszy Episkopat podał się do dymisji, do Chile wysłano abp. Charlesa Sciclunę, który sporządził specjalny raport dla papieża. Był on dla Franciszka podstawą do odsunięcia niektórych biskupów.

Zdecydowana większość badanych przez IBRiS – 43,3 proc. – uważa, że biskup, któremu zarzuca się nieprawidłowości przy wyjaśnianiu pedofilii, powinien być zawieszony w czynnościach do czasu wyjaśnienia sprawy.

– To jest bardzo zdroworozsądkowe podejście do tego problemu – komentuje ks. dr Piotr Studnicki, kierownik biura delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. – Widać, że respondenci mają oczekiwania, by ewentualną odpowiedzialność poniósł jeden konkretny biskup, a nie cały Episkopat.

Zdaniem ks. Studnickiego jest to tym bardziej pożądane, jeśli zarzuty są publiczne.

– Wierni mają prawo oczekiwać jak najszybszego wyjaśnienia takiej sprawy – mówi.

Z tą opinią zgadza się także ks. Isakowicz-Zaleski. – Biskup powinien być jak żona cezara, poza wszelkimi podejrzeniami – tłumaczy. – Biskup stoi na czele konkretnej wspólnoty, ma jej przewodzić i ludzie muszą mieć do niego zaufanie. Nie będą go mieli, jeśli zarzuty w stosunku do niego nie zostaną wyjaśnione – dodaje.

Problemem wydaje się być kwestia zawieszenia biskupa. Prawodawstwo kościelne precyzuje kwestie rezygnacji z urzędu, np. z powodu choroby lub „innej ważnej” przyczyny, czy też usunięcie biskupa z urzędu, lecz o zawieszeniu nie wspomina. Co nie oznacza, że biskupa zawiesić nie można. W Polsce było kilka takich przypadków, a ostatnio zawieszony został bp Edward Janiak.

– Spraw dotyczących biskupów dotąd wiele nie było, więc w prawie tego nie uregulowano – tłumaczy „Rz” ks. prof. Piotr Majer, kanonista z UPJPII w Krakowie. – Ale skoro biskup może zawiesić podległego mu księdza, to papież może to samo zrobić w odniesieniu do biskupa. To jego suwerenna decyzja – dodaje.

Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego biskup, któremu postawiono jakieś zarzuty, sam powinien prosić o zawieszenie jego posługi.

– Byłaby to sytuacja czysta i klarowna. Jeśli zarzuty by się nie potwierdziły, hierarcha wróciłby normalnie do pracy – mówi. – A tymczasem wszyscy wiedzą, że coś tam biskupowi zarzucają, on udaje, że nie wie o co chodzi, i jak gdyby nigdy nic poucza z ambony – konkluduje i dodaje, że nie spodziewa się, by któryś z polskich biskupów sam usunął się w cień do czasu wyjaśnienia stawianych mu zarzutów.

Zostaw komentarz