Rozmowa na dzień dobry: Zanim powstanie metro, potrzebny jest park

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

O tym, dlaczego przyszły park przy ul. Karmelickiej powinien nosić imię Wisławy Szymborskiej i dlaczego powinien powstać jak najszybciej, rozmawiamy z Natalią Nazim, aktywistką zaangażowaną również m.in. w sprawę rewitalizacji parku Jordana czy zmiany wyglądu ulicy Krupniczej.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: Koniec budowy wodnego placu zabaw w parku Jordana już blisko. Odliczasz dni?

Natalia Nazim: Oczywiście monitoruję sprawę i mam nadzieję, że do 30 czerwca faktycznie uda się zakończyć budowę. Był czas, kiedy moje dzieci zaczęły już wątpić, czy ten plac zabaw kiedykolwiek powstanie.

Wygrywa w Tobie poczucie, że to happy end, czy zniecierpliwienie tym, ile to trwało?

Ja już przeszłam różne etapy, od zniecierpliwienia do rezygnacji. Myślę, że dało się to zrobić szybciej. Ale na pewne rzeczy nie mam wpływu i muszę się pogodzić z rzeczywistością. Teraz pozostaje mi trzymać kciuki, żeby już się nie pojawiły żadne niesprzyjające okoliczności i żeby plac zabaw został faktycznie otwarty. W kontekście epidemii wydaje się to tym bardziej atrakcyjne, bo woda będzie chlorowana, a ryzyko zakażenia na wolnym powietrzu jest na pewno mniejsze niż w zamkniętych pomieszczeniach.

Tak się składa, że inny projekt, w który byłaś zaangażowana, czyli park przy Karmelickiej, też jakoś ciągle odsuwa się w czasie i ciągle pojawiają się nowe przeszkody. Na czym Wam, jako projektodawcom, najbardziej zależy?

Na pewno zależy nam na tym, aby ten park powstał jak najszybciej. To jest bardzo frustrujące nie tylko dla projektodawców, ale i dla mieszkańców. Sprawa ciągnie się od 2012 roku, we wrześniu 2017 prezydent zapewniał, że kiedy tylko przyjęty zostanie plan miejscowy, park powstanie. W kwietniu 2018 plan został uchwalony, a teraz dopiero trwają przymiarki do przetargu na projekt. Gdyby nie to, że projekt został zgłoszony w budżecie obywatelskim, prawdopodobnie nic by się nie działo, sprawa trafiłaby na półkę.

Teraz macie kolejną kłodę rzuconą pod nogi, czyli potencjalną stację metra w tym rejonie.

Niestety, ta działka nie ma absolutnie szczęścia, być może dlatego, że jest taka wyjątkowa. Najpierw miał tam być hotel, potem siedziba IPN, potem parking podziemny, teraz jeszcze ta stacja metra. Biorąc pod uwagę, ile trwa budowa linii tramwajowej na Górkę Narodową, pytanie brzmi, czy i kiedy miałaby realnie powstać linia metra. My stoimy na stanowisku, że skoro mieszkańcy chcą tutaj parku, skoro radni się do tego przychylili, to należy to po prostu zrobić. Zanim powstanie kiedykolwiek, nie wcześniej niż za dziesięć lat, stacja metra, niech mieszkańcy cieszą się tym parkiem. Może się okaże, że za dziesięć lat plany dotyczące metra zdążą się jeszcze zupełnie zmienić. A utrzymywanie dalej tej obecnej prowizorki ze żwirowym parkingiem nie przystoi takiemu miejscu.

Wychodzicie z propozycją, by park był nazwany imieniem Wisławy Szymborskiej. Dlaczego?

Sam pomysł nie jest nowy, teraz przygotowaliśmy petycję w tej sprawie. Od początku miał to być park o charakterze literackim, na co duży wpływ miało sąsiedztwo biblioteki. Celem jest połączenie ponownie tej działki z budynkiem – tak jak miało to miejsce przed laty, kiedy funkcjonowały w tym miejscu koszary. Osoby korzystające z biblioteki miałyby bezpośredni dostęp do parku. A jeśli chodzi o patronkę, to wśród osób związanych z Krakowem trudno sobie wyobrazić lepszą kandydaturę niż Wisława Szymborska, tym bardziej, że żaden krakowski park nie jest poświęcony kobiecie. Z kolei noblistka z Krakowa nie ma w nim swojej ulicy, placu czy skweru, a park wydaje się w jej przypadku najbardziej adekwatną formą uczczenia. Jest jeszcze jeden aspekt: zależy nam na tym, by poruszyć ten temat przed rozpoczęciem projektowania, by już na etapie wyboru rozwiązań myśleć o tej idei, a nie ograniczyć się do sztucznego nadania nazwy po zakończeniu prac. Dlatego zbieramy podpisy, żeby sprawdzić, czy mieszkańcy popierają taki pomysł i uważają go za godny realizacji.

Zapytam jeszcze o kolejny z Twoich projektów – Zieloną Krupniczą. Nie poddajesz się, jak widzę, choć w tym przypadku głosów jednak zabrakło.

Nie ukrywajmy, że to był trudny projekt. Mieszkańcy obawiają się o dojazd do posesji, o miejsca parkingowe. Głosów co prawda zabrakło, ale przy obydwu próbach projekt plasował się w pierwszej piątce projektów, wśród ponad 120. To obiektywnie nie był zły wynik. Więc nie można się poddawać, tylko dążyć do tego, by zmiany zostały wprowadzone – nawet jeśli nie w ramach budżetu obywatelskiego, to w ramach zwykłych działań miasta. Wiceprezydent Kulig zadeklarował podczas jednego ze spotkań, że przynajmniej na odcinku od Bagateli do ul. Loretańskiej miasto chciałoby takie zmiany wprowadzić. Krupnicza jest bardzo reprezentacyjną ulicą Krakowa, mieści się tam mnóstwo instytucji kultury, ale jej wygląd nie przystaje do rangi.

Zgłaszasz coś w tym roku? Jesteś raczej specjalistką od dużych projektów, a tym razem niestety musimy się ograniczyć do zadań jednorocznych.

Zgłosiliśmy z Anną Jakubiak integracyjny plac zabaw w parku Jordana, od strony ul. Reymonta – w miejscu istniejącego, ale zaniedbanego placu zabaw. W ten sposób chcemy pomóc krok po kroku zrealizować rewitalizację parku Jordana, która ma już projekt i pozwolenie na budowę, ale brakuje na nią pieniędzy w budżecie. Drugi projekt zgłosiłam wspólnie z Michałem Płazą, który jest mieszkańcem Bronowic. To z kolei kontynuacja projektu „Młynówka Królewska – najdłuższy park w Polsce”, który wygrał w poprzedniej edycji. Dzięki temu być może uda się nam odnowić kolejne fragmenty parku. Zamiast zgłaszać konkurencyjne względem siebie projekty, zgłaszamy jeden wspólnie, z założeniem, by połowa kwoty była wydana w Krowodrzy, a połowa w Bronowicach.

Źródło:

Zostaw komentarz