Rowerzyści przed nową szansą w miejskiej dżungli. Pomógł koronawirus

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

U progu nowoczesności społeczeństwa zachodnie podporządkowały rozwój infrastruktury miejskiej potrzebom kierowców i ta tendencja dominuje do dziś. Ulice, ścieżki rowerowe, chodniki i systemy przejść dla pieszych – projektowane są tak, aby największym komfortem użytkowania cieszyli się właśnie kierowcy.

ZOBACZ: Masz telefon w Plusie? #Zostańwdomu i korzystaj z darmowego transferu w naszej aplikacji

W dobie pandemii urbaniści podkreślają jednak, że nadszedł czas, aby rowerzyści i piesi uzyskali przywileje zyskując pierwszeństwo. Przedstawiają na to kilka prostych rozwiązań. Jednym z nich jest rezygnacja z systemu “przejścia na żądanie”, czyli takiego, w którym światło nie zmieni się, dopóki nie wciśniemy odpowiedniego przycisku przed przejściem. Odkąd przyciski te stały się potencjalnym roznosicielem koronawirusa, wiele miast na świecie postanowiło je dezaktywować, w tym m.in. Warszawa. Zdaniem urbanistów byłoby lepiej, gdyby to pieszy i rowerzysta miał zielone światło, gdy zbliży się do sygnalizatora.

Ulice dla rowerów i pieszych?

Odważniejszy krok, na który zdecydowały się niektóre miasta w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy Kolumbii, to ograniczenie lub całkowite wyłączenie niektórych ulic z ruchu samochodowego i udostępnienie ich pieszym i rowerzystom, aby łatwiej było zachowywać bezpieczną odległość w przestrzeni publicznej.

W niektórych miastach powstają dodatkowe pasy rowerowe kosztem miejsca, które jeszcze kilka tygodni temu zajmowały samochody. Władze stolic Meksyku i Kolumbii zdecydowały się na przekształcenie części ulic na drogi dla rowerów, aby rozładować tłok w komunikacji miejskiej. Z kolei w Berlinie i Budapeszcie również wyznaczono tymczasowe trasy dla rowerzystów i pieszych w miejscach, gdzie wyłączono ruch samochodowy.

Takie rozwiązanie wymaga jednak większego zaangażowania, polegającego m.in. na odpowiednim zmodyfikowaniu sygnalizacji i oznaczeń.

Władze Krakowa odnotowały zmniejszenie ruchu samochodowego o 70, a rowerowego – o 50 proc. Było to podstawą do podjęcia decyzji o przekształceniu około 7 km pasów jezdni na ścieżki rowerowe, ale też o poszerzaniu niektórych wąskich chodników, by umożliwić pieszym mijanie się w bezpiecznej odległości. Również władze Poznania przyglądają się rozwiązaniom wdrażanym w niektórych europejskich miastach.

Rowery miejskie wygodną alternatywą

W marcu, przed wprowadzeniem zakazu korzystania z rowerów miejskich, wypożyczalnie cieszyły się niesłabnącym zainteresowaniem.

– Mimo pandemii w sezonie 2020 użytkownicy wypożyczyli rowery miejskie 410,5 tys. razy. Także w 2020 r. w systemach rowerowych zarejestrowało się 14,2 tys. nowych użytkowników – przekazała polsatnews.pl Paulina Wójcicka z Nextbike Polska, spółki administrującej siecią wypożyczalni w kilkudziesięciu miastach w Polsce.

ZOBACZ: Kiedy informacja o II etapie znoszenia obostrzeń? Podano datę

– Najwięcej przejazdów Nextbike odnotował w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu. W tych czterech miastach użytkownicy dokonali niemal 70 proc. wszystkich zeszłorocznych wynajmów – dodała Wójcicka. Wydaje się więc, że w większych miastach, gdzie infrastruktura dla rowerzystów jest coraz lepiej rozwinięta, użytkownicy bardzo chętnie wybierają tę formę transportu.

W Polsce, zgodnie z decyzją rządu, od 1 kwietnia do odwołania obowiązuje jednak zakaz korzystania z wypożyczalni rowerów miejskich.

bia/hlk/ polsatnews.pl

Źródło:

Zostaw komentarz