Protesty na Białorusi nie pozostaną bez odzewu USA? Pompeo: Podejmiemy niezbędne kroki

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Mike Pompeo © By U.S. Department of State from United States – Secretary Pompeo Delivers a Speech on “Securing Fre… Mike Pompeo

Amerykański sekretarz stanu, Mike Pompeo, potępił “niewspółmierne użycie siły wobec pokojowo nastawionych demonstrantów na Białorusi”. Stwierdził, że Stany Zjednoczone będą pracować nad reakcję na represje białoruskich władz “w porozumieniu z partnerami w Europie”.

– Pragniemy, by to wszystko zakończyło się pozytywnie narodu białoruskiego – podkreślił w obszernym wywiadzie, jakiego udzielił Radiu Wolna Europa (RFE/RL). – Podejmiemy niezbędne kroki, by tak się właśnie stało – zapewnił.

– Dziś znowu, tak jak wczoraj jesteśmy świadkami tego, że brutalna siła jest używana wobec pokojowo nastawionych manifestantów “w sposób absolutnie niewspółmierny z tym, jak do takich protestów należy podchodzić

 – powiedział.

Czytaj również: Rafał Dzięciołowski o istocie protestów na Białorusi. “W ten sposób możemy to przegapić”

Pompeo zaznaczył przy tym, że Biały Dom jeszcze nie określił ostatecznie, jaka będzie jego reakcja na wydarzenia na Białorusi, nie krył jednak, że strona amerykańska jest “niewiarygodnie głęboko rozczarowana przebiegiem wyborów na Białorusi”, które jej zdaniem “powinny były być bardziej wolne i bardziej uczciwe”.

Odpowiadając na pytanie dziennikarzy Radia Wolna Europa o to, czy brutalne tłumienie powyborczych protestów wpłynie na plany dostaw amerykańskiej ropy na Białoruś, szef amerykańskiej dyplomacji powiedział, że Waszyngton “będzie musiał jeszcze nad tym popracować”.

Czytaj również: Bruksela nie kwapi się z pomocą dla Białorusi. Jaki: część państw Unii wybierze interesy z Rosją

W wywiadzie dla Radia Wolna Europa szef amerykańskiej dyplomacji mówił też o polityce USA wobec Iranu i Chin, a także o planach ostatecznego wycofania kontyngentu amerykańskiego z Afganistanu.

» Kliknij i zobacz komentarze pod artykułem lub skomentuj na niezalezna.pl

Zostaw komentarz