Poznańskie śledztwo ws. śmierci Igora Stachowiaka zostało umorzone

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
  • W lutym czterej byli policjanci za przekroczenie uprawnień oraz psychiczne i fizyczne znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem zostali skazani na kary od dwóch do 2,5 roku bezwzględnego więzienia
  • Poznańskie śledztwo mogło zakończyć się postawieniem funkcjonariuszom kolejnych zarzutów. Tak się jednak nie stanie
  • Prezydent Duda na Facebooku pisze, że jest zbulwersowany śmiercią George’a Floyda i potępia wszelkie akty przemocy, a gdzie był jego komentarz, kiedy czterech policjantów przekraczających swoje uprawnienia torturowało i dręczyło mojego syna, doprowadzając swoimi działaniami do jego śmierci, do śmierci zdrowego 25-latka? – pyta Maciej Stachowiak

Postępowanie ws. nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka przez czterech policjantów poznańska prokuratura wznowiła na kilka tygodni przed wyrokiem pierwszej instancji, który zapadł w czerwcu 2019 r.

Wcześniej śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Decyzję o wznowieniu wydał sąd po tym, jak rodzice Igora Stachowiaka zaskarżyli postanowienie prokuratury w tym zakresie. Teraz sprawa ponownie została umorzona. Byli policjanci nie usłyszą więc kolejnych zarzutów.

– O umorzeniu postępowania dowiedziałem się wczoraj od moich pełnomocników. Jestem tym faktem zbulwersowany – mówi Onetowi Maciej Stachowiak, ojciec Igora Stachowiaka.

– Jestem zbulwersowany tym, że do dziś nikt nie naładował baterii paralizatora, którego użyto wobec Igora i nie włączył go, by sprawdzić, czy była ingerencja w jego zapis albo próba usunięcia zapisu. To karygodne – dodaje.

W ocenie ojca Igora wielu ważnych świadków, m.in. załoga pogotowia, które przyjechało na komisariat, do dziś nie zostało przesłuchanych. – Szokiem dla nas jest, że prokurator nie widzi potrzeby konsultacji z kolejnym zespołem biegłych, o co wnioskowaliśmy, mimo że opinia prywatna przedstawiona przed sądem pierwszej instancji przez kardiologa prof. Przybylskiego w ewidentny sposób podważa zasadność tezy excited delirium, na którą powołują się biegli z Łodzi – tłumaczy Maciej Stachowiak.

Rodzice zmarłego na wrocławskim komisariacie 25-latka już zapowiedzieli, że po raz kolejny zaskarżą decyzję prokuratury. – Przecież wiemy, że policjanci zostali skazani tylko za to, co było nagrane na paralizatorze, a Igor był w rękach policjantów 3,5 godziny, a z zeznań wynika, że wielokrotnie użyto wobec niego bezzasadnie środków przymusu bezpośredniego. Czy prokuratura naprawdę chce wyjaśnić wszystkie okoliczności śmierci mojego syna? – pyta Stachowiak.

„Dlaczego prezydent nie zabrał głosu wtedy?”

W rozmowie z Onetem Maciej Stachowiak odniósł się także do zabicia George’a Floyda przez policję w Minneapolis oraz komentarza prezydenta Andrzeja Dudy w tej sprawie.

– Prezydent Duda na Facebooku pisze, że jest zbulwersowany śmiercią George’a Floyda i potępia wszelkie akty przemocy, a gdzie był jego komentarz, kiedy czterech policjantów przekraczających swoje uprawnienia torturowało i dręczyło mojego syna, doprowadzając swoimi działaniami do jego śmierci, do śmierci zdrowego 25-latka? – pyta Maciej Stachowiak.

– Dlaczego prezydent nie zabrał głosu wtedy, gdy w naszym kraju policja łamała procedury i doprowadziła do śmierci polskiego obywatela? Bardzo wygodnie komentuje się sprawy innych krajów – dodaje.

Jak przyznał Stachowiak, kiedy widział leżącego Floyda proszącego o pomoc, to miał przed oczami obraz swojego syna, który też prosił policjantów, by nie robili mu krzywdy. – Łączymy się w bólu z rodziną i bliskimi George’a Floyda i potępiamy bestialską agresję policjanta, który doprowadził do jego śmierci – mówi Maciej Stachowiak.

– Jako obywatele zawsze powinniśmy piętnować takie bestialskie akty agresji i solidaryzować się w walce z każdą oznaką bezprawia i brutalności wobec każdego obywatela. Przecież ich ból jest taki sam, jak nasz – dodaje.

Skazani za przekroczenie uprawnień i znęcanie się

Czterej byli policjanci zostali skazani za przekroczenie uprawnień oraz psychiczne i fizyczne znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem. W ocenie sądu działania policjantów nie miały jednak wpływu na śmierć 25-latka. W uzasadnieniu sędzia wskazała, że Igor Stachowiak był torturowany, ale nie doszło do znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Prawomocny wyrok zapadł w lutym przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu.

Najwyższą karę, 2,5 roku więzienia otrzymał Łukasz R., który trzykrotnie raził Igora Stachowiaka paralizatorem w toalecie na komisariacie, gdy ten miał założone kajdanki. Trzej pozostali byli funkcjonariusze Paweł G., Paweł P. i Adam W. usłyszeli natomiast wyrok dwóch lat pozbawienia wolności. Tuż przed Wielkanocą skazani sami zgłosili się do odbycia kary.

Maciej Stachowiak już wcześniej zapowiedział, że sprawę śmierci Igora skieruje do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Wielokrotnie publicznie podkreślał, że nie ma wątpliwości, że jego syn został zamordowany na komisariacie.

Śmierć Igora Stachowiaka

Do tragedii doszło 15 maja 2016 r. Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim Rynku, a następnie przewieziono go na komisariat przy ul. Trzemeskiej, gdzie zmarł. Wcześniej był torturowany przez policjantów.

Zdaniem biegłych z Łodzi to nie brutalna interwencja funkcjonariuszy doprowadziła do śmierci 25-latka. W ich ocenie Igor Stachowiak zmarł z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium spowodowanym zażyciem środków psychoaktywnych.

W trakcie procesu przed Sądem Rejonowym biegli lekarze z Wrocławia, którzy dzień po śmierci Igora Stachowiaka przeprowadzili sekcję zwłok, zeznali, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną śmierci 25-latka. W przygotowanej przez siebie opinii wskazali jednak na trzy czynniki: zażycie narkotyków, rażenie paralizatorem oraz wielokrotne uciskanie na szyję. Ponadto biegli wykluczyli, by do złamania chrząstki w krtani u Igora doszło podczas udzielania mu pomocy medycznej.

Na dalszym etapie postępowania biegli wykluczyli jednak narkotyki. – Zostają więc dwie przyczyny śmierci. I co robi prokuratura? Nie widzi tego – zaznacza Maciej Stachowiak.

Nagranie z paralizatora

Przełomem w sprawie był materiał wyemitowany w „Superwizjerze” rok po śmierci Igora Stachowiaka. Wojciech Bojanowski w swoim reportażu ujawnił nagranie z kamery paralizatora. Film jest wstrząsający. Został zarejestrowany w toalecie na komisariacie, bo to właśnie tam policjanci, przy zgaszonym świetle, przesłuchiwali Igora, który był skuty w kajdanki. Na nagraniu widać, że Igor Stachowiak nie stawia oporu, mimo to jest rażony prądem. Kilkanaście minut po scenach, jakie rozegrały się w toalecie, mężczyzna zmarł.

żródło:

Zostaw komentarz