Polka uznawana za najdroższą piłkarkę świata. “Lot czarterem na rajskie wakacje to nie są realia kobiecej piłki”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

W sobotę Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim w składzie zdobył Puchar Niemiec (4:2 z Bayerem Leverkusen, dwa gole Polaka). Kilka godzin wcześniej takie samo trofeum wywalczył Wolfsburg z Ewą Pajor (po rzutach karnych z Essen, w meczu było 3:3, Polka tym razem nie strzeliła gola). Nasza napastniczka, podobnie jak nasz napastnik, wygrała też niedawno Bundesligę. Teraz on odpoczywa przed wznowieniem Ligi Mistrzów, a ona – Ligi Mistrzyń. 23-latka, która ma już w dorobku m.in. cztery mistrzostwa i pięć Pucharów Niemiec, jest uznawana za najdroższą piłkarkę świata.

Zobacz wideo Popis Roberta Lewandowskiego! Maszyna do strzelania goli [ELEVEN SPORTS]

Łukasz Jachimiak: “Bild” relacjonuje, że po zdobyciu Pucharu Niemiec Robert Lewandowski imprezował do rana. A Ty?

Ewa Pajor: Oczywiście też byłam na imprezie. Miałyśmy zakończenie sezonu. Jeszcze nie całego, bo przed nami dokończenie Ligi Mistrzów. Ale rozgrywki krajowe godnie uczciłyśmy.

Czyli była kolacja, było piwo i wino, a nie oglądanie transmisji męskiego finału?

– Dokładnie tak. Całą drużyną posiedziałyśmy na kolacji w hotelu. Bardzo miło wspólnie spędziłyśmy czas.

Rozmawiałyście o tym, że telewizja nie pokazała, jak odbieracie trofeum, tylko włączyła się już ze studiem przed meczem Bayern – Bayer?

– Usłyszałam od kogoś, że tak się stało. Ale absolutnie się na tym nie skupiałyśmy, nie było wielkiej dyskusji. Liczyło się, że wygrałyśmy mecz i kolejne rozgrywki.

Generalnie piłka nożna kobiet to w Niemczech popularny sport?

– Bardzo popularny. I zainteresowanie cały czas rośnie. Kibice przychodzą na stadiony, media o nas piszą, nasze mecze są pokazywane. Naprawdę jest coraz lepiej.

Jak wygląda plan Twojego Wolfsburga na półtoramiesięczną przerwę przed wznowieniem Ligi Mistrzyń?

– Od niedzieli jestem w Polsce, w domu pobędę przez dwa tygodnie, a od 23 lipca zaczniemy już w Wolfsburgu przygotowania do turnieju Ligi Mistrzyń.

Kalendarz pokazuje, że 21 sierpnia zagracie w San Sebastian z Glasgow City, a jeśli wygracie, to 25 w półfinale zmierzycie się z Barceloną albo Atletico Madryt i dopiero 30 sierpnia w finale możecie wpaść na Olympique Lyon. Francuzki wygrały cztery ostatnie edycje Champions League, a w dwóch z tych finałów pokonały Wolfsburg z Tobą w składzie. Nastawiacie się na rewanż?

– Nie możemy. Oczywiście wiemy, że możliwy jest finał z Lyonem, widziałyśmy drabinkę. Ale teraz musimy się wyłączyć i dobrze odpocząć. Przez koronawirusa to jest bardzo długi i trudny sezon. Przerwa w rozgrywkach była jak trzeci okres przygotowawczy. Dlatego odpoczynek będzie bardzo ważny – trzeba złapać trochę świeżości, wrócić do klubu w pełni sił i przygotować się najpierw do pierwszego meczu w Hiszpanii.

Ty odpoczywasz w domu, a jedna czy druga gwiazda męskiej piłki zorganizuje sobie czarter i mimo pandemii poleci na jakieś rajskie wakacje. W piłce kobiet milionerek jeszcze nie ma?

– To zdecydowanie nie są realia kobiecej piłki nożnej. Ale ja takich marzeń nawet nie mam. Bardzo się stęskniłam za rodziną, cały wolny czas bardzo chętnie spędzę w domu z rodzicami i rodzeństwem. Bardzo na to czekałam, bardzo tego potrzebuję.

Jak Wy, czyli czołówka piłkarek, zarabiacie? Ada Hegerberg uznawana za najlepszą zawodniczkę świata, ma podobno pensję na poziomie 400 tys. euro rocznie. W Twój kontrakt jest wpisana najwyższa kwota odstępnego w wysokości miliona euro, więc pewnie z takim zapisem w górę poszło też wynagrodzenie?

– Nasze zarobki cały czas się poprawiają, bo ciągle rośnie też popularność kobiecej piłki i przybywa grających dziewczyn. To cieszy. Informacja, że przedłużyłam kontrakt, wyszła jakiś czas temu. I w tym kontrakcie jest coś zapisane, ale ja się na tym ani trochę nie skupiam. Myślę tylko o tym, żeby się dalej rozwijać, bo Wolfsburg to dla mnie ciągle idealny klub, by w nim wciąż poprawiać swoje umiejętności.

Nie chcesz mówić o swoich zarobkach?

– O tym nie lubię rozmawiać. Odcinam się od tego tematu.

A gdyby na przykład Lyon zapłacił Wolfsburgowi i Tobie tyle ile trzeba, to nie chciałabyś się tam spróbować?

– Nie chciałabym. W Wolfsburgu jestem pięć lat i naprawdę czuję się jak w domu. Klub jest świetny. Nie widzę takiego, w którym nauczyłabym się więcej.

Rok temu byłaś w Bundeslidze królową strzelczyń, zdobyłaś 24 bramki, a w tym sezonie zajęłaś trzecie miejsce z 16 trafieniami. To troszeczkę Cię uwiera jako ambitną zawodniczkę?

– Czułabym niedosyt, gdybyśmy nie zdobyły mistrzostwa i Pucharu Niemiec. Jestem w stu procentach zadowolona z tego sezonu. Oczywiście jestem napastniczką i chcę strzelać gole, ale korona królowej strzelczyń została w Wolfsburgu – bo tym razem najlepsza była Pernille Harder – więc znów się cieszymy.

Moim zdaniem ładnie wyglądały zdjęcia sprzed roku, gdy królową byłaś Ty, a królem Robert.

– Ale to niestety nie były zdjęcia ze wspólnej sesji. Nie pozowaliśmy razem. Fotografowie zrobili sobie takie zbitki.

Zdjęcie z Robertem zrobiliście sobie za to na gali “Piłki Nożnej”, gdy zostałaś piłkarką, a on piłkarzem roku w Polsce.

– Tam mieliśmy okazję spotkać się po raz drugi. Kilka lat wcześniej zajęłam Robertowi pięć sekund, prosząc go o autograf. Tym razem poprosiłam o zdjęcie i przy okazji kilka zdań zamieniliśmy. Udało się, mimo że Robert był bardzo zabiegany. Fajnie, bardzo miło było go poznać.

Autograf wzięty w pięć sekund to historia z jakiegoś treningu reprezentacji?

– Byłam zaproszona do studia “Łączy nas piłka” po mistrzostwie Europy do lat 17, które zdobyłyśmy z kadrą w 2013 roku. Byłam wtedy zaproszona do hotelu, w którym przebywała reprezentacja i tam złapałam Roberta.

Dobrze pamiętam, że na gali Lewandowski zaprosił Cię na mecz Wolfsburg – Bayern? Tylko że kiedy zapraszał, to inny był termin i nie żyliśmy w pandemii.

– Tak, wielka szkoda, że nie mogłam pójść na ten mecz. Na pewno poszłabym kibicować Robertowi, żeby strzelił kilka bramek.

Nic się u Ciebie nie zmieniło w kwestii idola? Cristiano Ronaldo nie zaczął ustępować miejsca Lewandowskiemu?

– Cristiano nadal jest moim idolem. Od początku zainteresowania piłką, od dzieciństwa. Ronaldo jest i ciągle będzie na pierwszym miejscu, ale oczywiście z Roberta biorę przykład. On gra na tej samej pozycji co ja, a do tego to mój rodak, więc trzeba patrzeć i czerpać z tego, co ma najlepsze. Próbuję na treningach robić to, co on.

Czyli nie pogniewałabyś się, gdyby Lewandowski, a nie Ronaldo dostał Złotą Piłkę za rok 2020?

– Pewnie, że nie! A nawet bym się bardzo ucieszyła. Życzę Robertowi Złotej Piłki, bo on na nią na pewno zasłużył. Liczę, że ją dostanie.

Wspomniałaś mistrzostwo Europy kadry U-17 z 2013 roku. Czy myślisz, że wkrótce pojedziesz wreszcie na taki turniej z seniorską reprezentacją?

– To jest nasz cel. Postawiliśmy go sobie na początku eliminacji. Przed nami jeszcze bardzo długa droga, dużo meczów do rozegrania [pięć – po trzech kolejkach Polska prowadzi w swojej grupie, wyprzedzając Hiszpanię, Czechy, Mołdawię i Azerbejdżan], ale zrobimy wszystko, żeby na mistrzostwa Europy pojechać.

Kadra jest już na to gotowa? Wydaje się, że PZPN o kobiecą piłkę dba, widać, że kibiców przychodzi na Wasze mecze coraz więcej, zainteresowanie mediów chyba też rośnie?

– Kibiców na trybunach przybywa z meczu na mecz. Dla nas to najfajniejsza sprawa. Potrzebujemy wsparcia, 12. zawodnika, żeby nas podnosił w trudnych chwilach, a w dobrych pomagał jeszcze podkręcić tempo. I widzimy, że ludzie już doceniają jak gramy.

A jak wygląda sztab pracujący z kadrą? Jakie tu są różnice, porównując z Twoimi początkami w reprezentacji?

– Poprawa jest z każdym rokiem. Dziś mamy już kilku trenerów, fizjoterapeutów, dietetyka, panią psycholog. Nic tylko odpłacać na boisku za fachową pomoc.

Zostaw komentarz