Politycy tłumaczą się z horrendalnych podwyżek. Kpią z Polaków?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Politycy tłumaczą się z horrendalnych podwyżek. Kpią z Polaków? © Jakub Kaminski/East News Politycy tłumaczą się z horrendalnych podwyżek. Kpią z Polaków?

Sejm przyjął projekt ustawy zapewniającej ogromne podwyżki dla polityków. Społeczeństwo jest oburzone, a posłowie tłumaczą się ze swojej decyzji.

Podwyżki dla posłów, senatorów i ministrów, dużo wyższe płace dla marszałków, samorządowców, prezydenta i premiera, i w końcu gigantyczna pensja dla pierwszej damy. W piątek 14 sierpnia Sejm przyjął projekt nowelizacji ustawy o podwyżkach dla polityków. Gdy w końcu Andrzej Duda ją podpisze, nasi włodarze będą cieszyć się nawet z ponad dwa razy wyższych niż dotąd wynagrodzeń.

Przyjęcie podwyżek oburzyło obywateli i część polityków, którzy twierdzą, że największa od 30 lat recesja i wielki kryzys spowodowany koronawirusem, nie są czasem na podwajanie sobie pensji przez polityków. Dlaczego? Bo w tym czasie Polacy masowo tracą pracę lub ucinane są ich zarobki, a ceny w sklepach i koszty utrzymania galopują.

Zobacz także:

Politycy wymierzyli Polakom policzek. TYLE ZAROBIĄ PO PODWYŻKACH

Politycy jak ŚWINIE U KORYTA? Bosak i Kukiz ostro się wściekli

Politycy tłumaczą się z podwyżek

Posłowie, którzy głosowali za podwyżkami, doskonale znają nastroje społeczne. I próbują obywateli udobruchać. Czy im się uda? Obawiamy się, że nic z tego.

Na odwagę zdobyła się publicznie Barbara Nowacka z PO, która twierdzi, że musiała zagłosować “za”, bo politycy nie mogą zarabiać jedynie 7 tysięcy złotych miesięcznie. Za ich pracę należy się godne wynagrodzenie. Co z kryzysem? “Nigdy nie ma odpowiedniego momentu” – tłumaczy.

Poparliśmy podwyżki, gdyż uważamy, że zmiany systemowe w wynagradzaniu osób sprawujących funkcje publiczne są niezbędne. Kraj, w którym wiceminister finansów zarabia 7 tys. zł, a firmy mogą sobie kupić dowolnego posła czy radnego za 2 tys. zł miesięcznie, to kraj galopujący w stronę korupcji

– napisała na Facebooku.

Przyjmując te systemowe rozwiązania, znaliśmy ryzyko, jakie niesie powiązanie z bieżącą polityką. Teraz dostajemy nie tylko pytania, czy krytykę, ale wyzwiska i groźby. Szczególnie dziwi mnie takie zachowanie ze strony osób, które deklarują nawołują do przejrzystości instytucji publicznych – czytamy.

Tłumaczenia pani Barbary raczej nie przemówiły do ludzi, co widać w reakcjach na jej wpis i komentarzach oburzonych internautów.

Za podwyżkami głosowała większość polityków opozycji. Teraz mało który z nich chce komentować piątkowe głosowanie. Zgodził się na to jeden z polityków w rozmowie z oko.press. Niestety – wolał pozostać anonimowy.

Posłowie dokładają do polityki. Wyjazdy do okręgu, ubrania – a jak jesteś politykiem, kupujesz więcej ubrań. Posłowie należący do partii oddają po kilka procent swojej pensji na składkę partyjną – żali się. – To kilkaset złotych. Jeśli nie płacisz, masz problem. Możesz dostać kiepskie miejsce w następnych wyborach albo wcale nie znaleźć się na liście. Kiedy nadchodzą wybory, wydajesz jednorazowo 50 tysięcy złotych – dodaje biedny.

Zapomniał chyba tylko, że inne grupy społeczne, właściwie przedstawiciele wszystkich możliwych zawodów, też muszą się w coś ubierać i ponoszą różne koszta życia.

Zobacz także:

Agata Duda dostanie pieniądze za bycie pierwszą damą. Ogromna kwota

Tusk rozjuszony jak byk. Zjechał opozycję: “nie macie racji bytu”

Zostaw komentarz