Policja WYKLUCZA, że Naya Rivera popełniła SAMOBÓJSTWO: “Po rozmowie z synem nic na to nie wskazuje”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Od środy zagraniczne media żyją zaginięciem Nayi Rivery. Gwiazda serialu Glee razem z czteroletnim synkiem wyruszyła nad jezioro Piru w Kalifornii. Wypożyczyła łódź pontonową i wypłynęła z dzieckiem na wodę.

bCHKeszX

Około godziny 16 przypadkowy żeglarz natrafił na łódkę, na której samotnie dryfował syn aktorki, czteroletni Josey. Na pokładzie nie było śladu Rivery. Według zeznań chłopca, Naya pływała razem z nim w jeziorze. Chłopiec wrócił szczęśliwie na pokład, jego mamie to się nie udało. Niemal od razu wszczęto poszukiwania, jednak jak dotąd aktorki nie odnaleziono.

bCHKesAd

Niestety, lokalna policja nie ma w tej sprawie zbyt dobrych wieści. Przedstawiciel biura szeryfa hrabstwa Ventura, sierżant Kevin Donoghue, twierdzi bowiem, że Naya Rivera może nie zostać nigdy odnaleziona. W rozmowie z People tłumaczy jednak, że najprawdopodobniej kobieta nie popełniła samobójstwa.

Po rozmowie z jej synem nic nie wskazuje na to, że było to samobójstwo. Wszystko, czego dowiedzieliśmy się do tej pory, prowadzi raczej w stronę tragicznego wypadku na wodzie – mówi sierżant Kevin Donoghue.

Jak dodaje, nie zebrano jeszcze wystarczających dowodów, by móc stwierdzić, co tak naprawdę wydarzyło się na jeziorze Piru.

Nadal szukamy. Ale do tej pory nie mamy zbyt wielu informacji, aby jasno stwierdzić, co mogło się tam wydarzyć.

bCHKesAe

Co istotne, sierżant nie ma też pewności, czy czteroletni Josey sam powrócił na łódź, czy też Naya pomogła mu wydostać się z wody.

Donoghue podkreśla, że poszukiwania Rivery nie należą do najłatwiejszych, a ogromną komplikacją jest przejrzystość jeziora, którą sam określił jako “okropną”.

Jest tam mnóstwo drzew i roślin, a te znajdujące się pod wodą mogą spowodować zaplątanie. Jest to niebezpieczne dla nurków i czyni poszukiwania skomplikowanymi.

bCHKesAf
bCHKesAg
bCHKesAy

żródło:

Zostaw komentarz