Podpalał samochody w centrum Warszawy. To syn znanego adwokata

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Do obu podpaleń doszło w centrum Warszawy. – Sprawca najprawdopodobniej za pomocą zapalniczki najpierw podpalił hondę CR-V, od której zajęły się dwa inne zaparowane obok pojazdy, tj. volskwagen LT i skuter. Kilkanaście minut później w Alejach Jerozolimskich płonął już kolejny samochód, tym razem hyundai i30. Uszkodzeniu uległa także elewacja budynku, przy którym był zaparkowany jeden z samochodów – relacjonuje nadkomisarz Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I.

Zatrzymany, gdy wyjeżdżał z domu

Płonące pojazdy ugasiła wezwana na miejsce straż pożarna. Pokrzywdzeni oszacowali swoje straty na co najmniej 45 tys. zł. Pracę na miejscu zdarzenia rozpoczęli śródmiejscy policjanci, którzy przesłuchali świadków i właścicieli spalonych pojazdów, dokonali oględzin. Zabezpieczone zostały także nagrania z kamer monitoringów, które zarejestrowały pożar. To pomogło funkcjonariuszom wytypować osobę podejrzewaną o te przestępstwa.

ZOBACZ TAKŻE: Sypią się kary za brak maseczek. Policja zdradza, ile mandatów nałożyła w stolicy

– 31-latek został zatrzymany kilka dni później, kiedy wyjeżdżał samochodem ze swojego domu. Policjanci podczas przeszukania miejsca zamieszkania mężczyzny zabezpieczyli odzież, którą mógł mieć na sobie w dniu, kiedy doszło do podpaleń. Mężczyzna usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia działając w warunkach recydywy – informuje Robert Szumiata.

Syn znanego prawnika

Jak ustalił portal tvnwarszawa.pl, zatrzymany 31-latek to Jacek T., syn znanego warszawskiego adwokata. Udało nam się to nieoficjalnie potwierdzić. Mężczyzna jest dobrze znany policji ze swoich poprzednich wyskoków. Jest sprawcą głośnych podpaleń samochodów m.in. na ul. Oleandrów w Warszawie, o których pisaliśmy w Onecie. Od końca 2013 roku odsiadywał wyrok za kilkanaście takich czynów. W kwietniu tego roku opuścił więzienie i – jak widać – powrócić do swego przestępczego procederu.

ZOBACZ TEŻ: O tym, że ma koronawirusa, służby dowiedziały się od niego. Sanepid i szpital przerzucają się winą

Na wniosek policjantów prowadzących sprawę i śródmiejskiej prokuratury sąd podjął już decyzję o tymczasowym aresztowaniu 31-latka na trzy miesiące. Grozi mu pięć lat więzienia. W związku z tym, że Jacek T. podpalał auta w warunkach recydywy, może dostać karę zwiększoną o połowę.

Zostaw komentarz