“Po finale piłkarze Milanu odbierali srebrne medale i wyrzucali je w trawę. Pozbieraliśmy je”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

To był jeden z najbardziej szalonych meczów w historii futbolu. Finał Ligi Mistrzów w Stambule w 2015 roku, gdy Milan prowadził 3:0 do przerwy, ale ostatecznie zremisował 3:3, by przegrać w rzutach karnych. Jednym z bohaterów był Jerzy Dudek, który tańczył w bramce i obronił dwie jedenastki.

Zobacz wideo Jerzy Dudek o Liverpoolu i finale Ligi Mistrzów: Ciężko powiedzieć, czy któryś z trenerów jest w stanie w ogóle kogoś zaskoczyć

– Czy zaskoczył mnie jego taniec? I to jak! Teraz już wiem, że przed karnymi Jamie Carragher powiedział Jerzemu, żeby zachowywał się jak Bruce Grobbelaar w 1984 roku [finale Pucharu Europy z Romą, bramkarz Liverpoolu niby słaniając się na nogach rozpraszał uwagę włoskich zawodników]. Ale w Stambule byłem zdziwiony. Z Milanem Barosem, kolegą z drużyny, spojrzeliśmy po sobie i spytaliśmy: „Co on robi?” – wspomina tamten wieczór Vlidmir Smicer w rozmowie z “Przeglądem Sportowym”.

Były piłkarz Liverpool wspomina jeszcze jeden ciekawy moment. – Po meczu Włosi byli wściekli. Podczas dekoracji finalistów odbierali srebrne medale i wyrzucali je w trawę. Pozbieraliśmy je, trafiły do członków sztabu, dla których zabrakło złotych. W nowym sezonie do Milanu przeszedł Marek Jankulovsky. Opowiadał mi, że porażka w Stambule pozostała w głowach zawodników.

“Po tej obronie Dudka wiedziałem, że to koniec. Jak widzisz taką rzecz, to wiesz, że noc należy do kogoś innego”

– Gdy to widzę, od razu wyrzucam telefon. Stop! Stop! – mówił niedawno Andrij Szewczenko o tym, jak w dogrywce najlepszego finału Ligi Mistrzów w historii zatrzymał go Jerzy Dudek. – To była ręka Boga – śmieje się były bramkarz Liverpoolu, który później w rzutach karnych tańczył i został bogiem angielskich kibiców. Więcej przeczytacie w tekście Łukasza Jachimiaka.

Zostaw komentarz