Płużański: Kazik swym utworem wpisał się w propagandę. A Trójkę…

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Tadeusz Płużański, prezes Fundacji "Łączka" © PAP / Andrzej Rybczyński Tadeusz Płużański, prezes Fundacji “Łączka”

Wielu z tych dziennikarzy pracowało w latach 80. W stanie wojennym. I teraz oni bronią wolności słowa, a wtedy realne łamanie kręgosłupów im nie przeszkadzało – mówi portalowi DoRzeczy.pl Tadeusz M. Płużański, historyk i publicysta, prezes fundacji Łączka, szef publicystyki w TVP Historia.

Jak ocenia Pan to, co dzieje się wokół Trójki?

Tadeusz M. Płużański: Nie jestem pracownikiem Programu Trzeciego. Moja wiedza bazuje na doniesieniach medialnych. Są dwie narracje – jedna, o próbie cenzury i politycznych naciskach na pracowników, są też doniesienia o sporze pracowniczym. I druga o manipulacjach z listą przebojów i wciśnięciem na nią piosenki Kazika. Piosenki dodajmy skrajnie nieuczciwej.

Ale przecież artysta ma prawo do napisania i zaśpiewania piosenki niekoniecznie przychylnej władzy?

Oczywiście, ma prawo do wolności artystycznej, także do zaśpiewania nieuczciwej piosenki. Ale ja mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że przekaz utworu był fałszywy, mówił, że prezes poszedł na cmentarz, podczas gdy rzekomo innym na to nie pozwolono, nie mogli na cmentarzach odwiedzić bliskich.

No bo nie mogli – wiele cmentarzy było zamkniętych.

Po pierwsze zamknięte były nie wszystkie cmentarze. Po drugie – jeżeli komuś zależało na odwiedzeniu grobów bliskich mógł do zrobić. Każdy mógł wystąpić o zgodę zarządzających cmentarzem i zgodę taką uzyskać. Po trzecie – nie można mówić, że był tu jakiś deal między władzami cmentarza a PiS-em. Z prostej przyczyny – zarządzający Powązkami są bardzo nieprzychylni obozowi patriotycznemu. I mówię to na podstawie własnego doświadczenia – wiem, na jakie problemy napotykała fundacja Łączka podczas i prac i prób upamiętania pomordowanych i leżących tam bohaterów.

Ale przekaz taki, że prezes na cmentarz poszedł, a innym nie było to dane, poszedł w świat i przebił się do opinii publicznej. Kazik jako artysta to opisał?

Ale chcąc nie chcąc wpisał się w narrację najgorszej antypisowskiej propagandy. W samo sedno konfliktu, machinacje wokół ustawiania głosowania, problemy wewnątrz radia nie wchodzę, bo tam nie pracuję.

Ale konflikt wokół Trójki jest faktem. Są ludzie broniący tej rozgłośni, wielu popularnych dziennikarzy odchodzi w proteście przeciwko upolitycznieniu stacji.

Tak. Ale ja przypomnę, że Trójka nie mniej polityczna była za poprzedniej władzy, w czasie rządów PO – PSL. To były czasy pani Magdaleny Jethon, która jako dyrektor Programu Trzeciego współorganizowała kompromitujące akcje z czekoladowymi orłami itd. I jakoś nachalne wspieranie poprzedniego rządu nie przeszkadzało dziennikarzom, którzy dziś z Trójki odchodzą. Jak widać została tam ekipa „czekoladowego orła”. I ja jeżeli mam mieć pretensję do rządzących, to o to, że czystki nie przeprowadzono wcześniej. Szczególnie, że warto pamiętać o jednej rzeczy.

Jakiej?

Wielu z tych dziennikarzy pracowało w latach 80. W stanie wojennym. I teraz oni bronią wolności słowa, a wtedy realne łamanie kręgosłupów im nie przeszkadzało. Stanowili wentyl bezpieczeństwa dla komuny. I nie przekonuje mnie narracja, że za PRL Trójka była takim fajnym radiem, a teraz jest niby takim złym. A już na pewno nie przekona mnie twierdzenie, że Kaczyński jest gorszy od Jaruzelskiego. Nie kupię tak absurdalnego tłumaczenia. A Trójkę należało już dawno oczyścić.

Zostaw komentarz