PlusLiga: Cuprum Lubin znów stawia się faworytom. Urwał punkt VERVIE Warszawa

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Artur Szalpuk © srv_lemur Artur Szalpuk

Cuprum Lubin zdobył jeden punkt w spotkaniu z VERVĄ Warszawa ORLEN Paliwa, która rytm gry odzyskała dopiero, gdy przegrywała 0:2 w meczu. Kluczowymi postaciami stołecznej ekipy byli imponujący skutecznością w ataku Jan Król oraz najlepszy punktujący Artur Szalpuk, który zasłużenie odebrał nagrodę MVP.

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

Skazywani na walkę o utrzymanie lubinianie po raz kolejny udowodnili, że w tym sezonie trzeba będzie na nich bardzo uważać. Przed tygodniem na własnym terytorium postawili się PGE Skrze Bełchatów, ulegając jej 1:3 po wyrównanej grze, a teraz zagrozili VERVIE Warszawa ORLEN Paliwa, która mimo zapowiedzi nie była w stanie wywieźć z Lubina trzech kolejnych punktów do tabeli.

W piątek Cuprum bardzo odważnie wszedł w spotkanie z drugą ekipą poprzedniego sezonu PlusLigi, rozpoczynając od pięciopunktowego prowadzenia. Nie byłoby ono jednak możliwe, gdyby nie seria zagrywek Ronalda Jimeneza, który w pierwszej partii był obok Kamila Maruszczyka najlepszym punktującym lubińskiego zespołu. Wprawdzie warszawianie zdołali doścignąć rywali, ale znowu dzięki serwisom kolumbijskiego atakującego gospodarze wypracowali sobie przewagę, której nie oddali już do końca tej odsłony.

Kolejną lepiej otworzyli zawodnicy VERVY, którzy przy serwisie Bartosza Kwolka zbudowali pięciopunktowe prowadzenie. Lubinianie z każdą chwilą łapali wiatr w żagle, dzięki czemu w decydującej fazie seta odrobili straty, przeganiając rywali. Ważną rolę ponownie odegrały ataki Jimeneza, a nieoceniony w obronie okazał się Bartosz Makoś. Warszawianie nie mogli znaleźć sposobu na bardzo dobrze grających rywali, a ich sytuację niewiele poprawiły zmiany na pozycji rozgrywającego, na której Angela Trinidada de Haro zastąpił Michał Kozłowski, a wcześniej w miejsce atakującego Michała Superlaka pojawił się Jan Król (miał się przenieść do ukraińskiego Barkomu Każany Lwów).

Role odwróciły się dopiero od stanu 14:14 w trzecim secie. Od tego momentu lubinianie, u których debiut w nowych barwach zaliczył Nikołaj Penczew, wpadli w kryzys, a inicjatywę przejęli warszawianie, którzy w końcu odnaleźli swój rytm gry. Duża w tym zasługa Króla, który utrzymywał blisko 70-procentową skuteczność w ataku oraz najlepszego punktującego warszawskiej ekipy Artura Szalpuka. Nakręcona swoją grą VERVA tylko przez chwilę pozwoliła sobie zagrozić w końcówce czwartego seta, doprowadzając do tie-breaka, w którym znów musiała stawić czoła lubińskiej ofensywie. Ta przełamała opór przeciwników przy stanie 9:9, wypracowując sobie dwupunktową przewagę. Próbę nerwów w emocjonującej końcówce wytrzymali jednak lepiej stołeczni siatkarze, którzy z trudem wywieźli z Lubina dwa punkty. Asem w rękawie trenera Andrei Anastasiego był Jakub Kowalczyk, przy zagrywce którego VERVA zdobyła trzy ostatnie oczka w tie-breaku. Do samego końca spotkania dyspozycją imponował Król (nawet 74 procent skuteczności w ataku) oraz

CUPRUM LUBIN – VERVA WARSZAWA ORLEN PALIWA 2:3 (25:20, 25:22, 18:25, 21:25, 12:15)

CUPRUM: Tavares 5, Ferens 16, Smoliński 5, Jimenez 16, Maruszczyk 14, Gunia 8 oraz Makoś (l), Oliveira, Magnuszewski, Lorenc, Penczew 4, Jakubiszak 4. Trener: Fronckowiak.

VERVA: Trinidad de Haro 1, Kwolek 17, P. Nowakowski 8, Superlak 3, Szalpuk 24, Wrona 10 oraz Wojtaszek (l), Król 19, Kozłowski, Kowalczyk 1. Trener: Anastasi.

MVP: Szalpuk. Sędziowali: Gołąbek i Kobienia. Widzów: 390.

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

Zostaw komentarz