PiS próbuje przejąć kolegium NIK, by ukryć niewygodne raporty?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Marian Banaś © Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Marian BanaśJak informuje “Rzeczpospolita”, od kilku tygodni trwa spór między marszałkinią Sejmu Elżbietą Witek a szefem Najwyższej Izby Kontroli Marianem Banasiem. Jego osią jest skład osobowy kolegium NIK, które ma istotny wpływ m.in. na treść pokontrolnych raportów. Rozmówcy dziennika sugerują, że partia rządząca dąży do uzyskania większości w kolegium, co pozwoli w praktyce “ubezwłasnowolnić prezesa”.

Jak pisze “Rzeczpospolita”, narasta spór między prezesem Najwyższej Izby Kontroli Marianem Banasiem a marszałkinią Sejmu Elżbietą Witek. Gra ma toczyć się o skład osobowy kolegium NIK, w którego skład powinni wchodzić prezes, wiceprezesi, dyrektor generalny oraz 14 członków powoływanych przez marszałek Sejmu na wniosek prezesa szefa Izby. 

PiS chce przejąć kolegium NIK? To tam rozpatrywane są skargi ministrów do pokontrolnych raportów Izby

Na początku roku do Sejmu wpłynęły wnioski Banasia o powołanie dwóch nowych członkiń kolegium: Marii Smereczyńskiej oraz prof. Izabeli Zawiślińskiej. Jednak pod koniec kwietnia posłowie obradujący na sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej, która miała zaopiniować kandydatury, usłyszeli, że Banaś wycofał zgłoszenie Zawiślińskiej. Kancelaria Sejmu twierdziła jednak, że taki ruch ze strony szefa NIK jest niedozwolony, ponieważ ustawa nie przewiduje mechanizmu wycofania kandydata. Ostatecznie więc marszałkini Witek powołała do kolegium obie przedstawione wcześniej kandydatki. 

Zdaniem posła Jana Łopaty (członek Komisji ds. Kontroli Państwowej; PSL), z którym rozmawiała “Rzeczpospolita”, działania polityków partii rządzącej dążą do uzyskania większości w kolegium NIK – organie, który ma “duży wpływ na kształt ocen pokontrolnych”. Dlaczego?

Do corocznych raportów, które NIK sporządza po kontroli budżetowej w ministerstwach mogą być składane skargi przez szefów tych resortów. Jeśli kolegium NIK je przyjmie, informacje o nieprawidłowościach zostaną wykreślone z ostatecznej wersji raportu. 

Jak nieoficjalnie ustaliła “Rzeczpospolita”, już dochodzi do sytuacji, gdy członkowie kolegium głosują wbrew szefowi Izby, co nigdy nie zdarzyło się za poprzedniej prezesury Krzysztofa Kwiatkowskiego. – Walka o kolegium jest zasadna też z tego względu, że ma ono obecnie jedynie 13 członków z 19, których wymaga ustawa. Wystarczy przekonać zaledwie siedmiu, by wygrać głosowanie i w praktyce ubezwłasnowolnić prezesa – powiedział jeden z informatorów dziennika, znający sytuację w NIK.  

Zobacz także: 

Odtwórz ponownie wideo

NASTĘPNY

NASTĘPNY

Czytaj także

Zostaw komentarz