Piotr Stokowiec odpowiedział na atak Marco Paixao. “To absurdalne”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Kilka dni temu Marco Paixao, były piłkarz Lechii udzielił głośnego wywiadu portalowi Futbolnews.pl. Portugalski napastnik ujawnił w nim, że podczas gry w Gdańsku miał bardzo złe relacje z trenerem Piotrem Stokowcem, który miał zawodnika bardzo źle traktować. – Ludzie z zewnątrz nie widzieli tego, co działo się w szatni. Uważam Piotra Stokowca za wielkiego rasistę! W żadnym klubie, w całym moim życiu, nie miałem takich problemów z trenerem jak wtedy z nim. Już od samego początku zauważyłem jego postawę, po prostu chciał mnie wyrzucić z drużyny. Wymyślił nawet karę finansową, żeby mnie poniżyć. Dzięki Bogu, nie jestem osobą, która pozwala siebie poniżać. W zespole byli jednak zawodnicy, którzy dali mu się upokorzyć – powiedział Paixao.

Zobacz wideo Flavio Paixao o transferze gwiazdy Lechii Gdańsk: “Prawie płakałem “

Kiedy dziennikarz dopytał, w jaki sposób objawiał się wspomniany rasizm, Portugalczyk nie chciał jednak wchodzić w szczegóły. Zdradził tylko, że pewnego razu ze Stokowcem prawie pobił się w szatni i że po tym zdarzeniu postanowił skorzystać z usług prawnika. – Gdybym nie otrzymał od niego instrukcji, jak postępować, podjąłbym wtedy kilka złych decyzji – przyznał Paixao.

Po czym dodał: – Moje ostatnie trzy miesiące w Lechii były okropne. Miałem potem problemy natury psychologicznej, więc powrót do Polski teraz byłby dla mnie bardzo trudny. Poza tym jestem szczęśliwy w Turcji.

Mocny komentarz Stokowca na słowa Marco Paixao. “To jest absurdalne”

Na łamach “Przeglądu Sportowego” trener Lechii Gdańsk, Piotr Stokowiec, postanowił skomentować słowa Marco Paixao. – Dla mnie jest to tak absurdalne i wyssane z palca, że nawet nie wiem, jak się do tego odnieść – powiedział Stokowiec.

– Marco jest jednym z zawodników, którzy nie potrafili odejść z klubu z klasą i który bezpodstawnie rzuca jakieś oszczerstwa. Nie dostosował się do zasad, które od początku uzgodniłem z drużyną. Jego sytuacja była specyficzna, miał kilka tygodni do zakończenia kontraktu i zażądał gigantycznych pieniędzy, których klub nie był w stanie mu zapewnić. Ostatecznie jednak odszedł za nieprzestrzeganie reguł, które zostały wprowadzone w zespole. Myślę, że w tym przypadku pewne granicy zostały mocno przekroczone, dlatego mocno zastanawiam się nad powzięciem kroków prawnych, bo na pewno tej sprawy tak nie zostawię – dodał trener Lechii.

Marco Paixao, który w Gdańsku zostawił brata bliźniaka Flavio (występuje w Lechii do dziś), dwa lata temu podpisał kontrakt z tureckim klubem Altay SK. W Polsce był wtedy za to krytykowany, ale odejście do drugoligowego beniaminka okazało się strzałem w dziesiątkę. W ciągu dwóch lat Paixao w Turcji dwukrotnie sięgał po koronę króla strzelców drugiej ligi: w pierwszym sezonie strzelił dla Altay 29 goli, w drugim – 23.

Przeczytaj także:

Zostaw komentarz