Ogromna dziura budżetowa? Na koniec roku deficyt może sięgnąć 100 miliardów złotych

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Zdjęcie ilustracyjne © Paperkites/Getty Zdjęcie ilustracyjne

Jeszcze trzy miesiące temu rząd chwalił się zróżnicowanym budżetem. Tymczasem na koniec roku deficyt może sięgnąć nawet 100 miliardów złotych, donosi rmf24.pl

Kolejne odsłony tarcz antykryzysowych pochłaniają gigantyczne pieniądze, a planowane odmrażanie gospodarki odbywa się znacznie wolniej, niż zakładano. Wszystko to przełoży się na rozmiary dziury budżetowej, która może sięgnąć nawet 100 mld złotych, podaje portal rmf24.pl.

Krzysztof Berenda z RMF FM zapytał ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o to, czy deficyt faktycznie może przybrać aż tak kolosalne rozmiary. Dziennikarz nie uzyskał jednak od niego jednoznacznej deklaracji. W zamian szef resortu finansów oddelegował do odpowiedzi jednego ze swoich podwładnych – głównego ekonomistę ministerstwa Łukasza Czernickiego. Ten również nie odpowiedział wprost.

 

– Nie chciałbym tutaj czynić jakiejś deklaracji, czy to będzie 100 miliardów, więcej czy mniej – stwierdził Czernicki wymijająco. Na bieżąco analizujemy też sytuację po stronie wpływów podatkowych. To będzie kluczowa kwestia – podkreślił. Wiemy dobrze, że marzec był miesiącem, kiedy te wpływy podatkowe tylko częściowo się załamały, bo lockdown jest z nami od połowy marca. Kwiecień pewnie będzie wyjątkowym miesiącem i tak naprawdę pokaże podatkowo całą skalę załamania gospodarczego – tłumaczył w rozmowie z Berendą.

Czytaj więcej: Zrównoważony budżet to kreatywna księgowość. Morawiecki poupychał deficyt po kątach

Prawdziwe rozmiary dziury budżetowej poznamy w czerwcu

Czernicki stwierdził również, że prawdziwe rozmiary deficytu będzie można określić dopiero w czerwcu, po przeanalizowaniu wpływów podatkowych za trzy miesiące – od marca do maja.

Minister finansów Tadeusz Kościński zapowiedział z kolei nowelizację budżetu na lipiec, po wcześniejszej modernizacji reguły wydatkowej. Podkreślił także, że nie wiadomo, na którym etapie pandemii obecnie znajduje się Polska. Zauważył, że jeśli ta znowu wybuchnie, potrzebne będzie więcej pieniędzy na wsparcie gospodarki.

Niewykluczona jest także korekta w dół tegorocznej prognozy zakładającej spadek produktu krajowego brutto w roku 2020 o 3,4 proc.

Czytaj także

Zostaw komentarz