Nowy Jork będzie jednak gotowy na US Open?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Serena Williams w finale US Open © AFP Serena Williams w finale US Open

Burmistrz stanu Nowy Jork Andrew Cuomo, do tej pory wypowiadający się bardzo ostro w sprawie możliwości przywrócenia zawodowej rywalizacji, teraz zmienił front i podkreśla, że ten dzień już nadchodzi. Oczywiście bez kibiców. Baseballiści mają grać już w czerwcu, a wiele wskazuje na to, że później cała sportowa machina ruszy już dość szybko.

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

Czy na tyle szybko, żeby w sierpniu przystąpić do rywalizacji w US Open? Wiele wskazuje, że tak. Oczywiście przy pustych trybunach, co oznaczałoby stratę w wysokości ponad 150 milionów dolarów. Zachowane zostałyby jednak wpływy z praw telewizyjnych oraz umów sponsorskich. Większość z wynoszącego ponad 400 mln dol. budżetu zostałaby jednak uratowana.

– Nowy Jork jest gotowy i pełen dobrych chęci, żeby współpracować z wszystkimi zespołami występującymi w różnych ligach i bezpiecznie przeprowadzić rywalizację. Oczywiście bez kibiców – poinformował Cuomo. Gubernator stwierdził, że rywalizacja będzie możliwa już od czerwca.

Wtedy na stadionach mogliby się pojawić baseballiści New York Yankees i New York Mets. Od września do akcji wkroczyliby gracze NFL, czyli New York Giants i New York Jets. Na razie nie wiadomo, co z klubami występującymi w NBA i NHL. New York Knicks oraz New York Rangers i New York Islanders grają w obiektach zamkniętych, chociaż koszykarze i hokeiści także zostali wymieni wśród tych dyscyplin, które mogą się odmrażać.

– Jeśli chodzi o mnie, chciałbym przede wszystkim zobaczyć w akcji Buffalo Bills (klub futbolu amerykańskiego z położonego w stanie Nowy Jork Buffalo – dop. red.). Ale oczywiście najważniejsze jest przede wszystkim bezpieczeństwo – zaznaczył gubernator.

O tenisistach na razie nie wspominał. Ich sytuacja jest nieco inna – chodzi o znacznie większą grupę ludzi przyjeżdżających z różnych części świata. Obiekt, na którym walczą, jest halowo-otwarty. W hale zamieniają się jedynie największe korty (Arthur Ashe i Louis Armstrong Stadium), lecz na potrzeby tego konkretnego turnieju można przecież zakazać zamykania dachu i spełnić także wymogi. Zresztą do sierpnia sytuacja zdrowotna może się już w pewnym stopniu unormować.

W Orlando, które rozważane jest obok Indian Wells jako potencjalne miejsce rozegrania US Open w listopadzie, mówi się już o rywalizacji z kibicami (są dwa warianty – z nimi i bez). Być może jednak i na Flushing Meadows dałoby się wprowadzić ograniczoną liczbę widzów. O tym może jednak zdecydować dopiero eksperyment w turnieju w Waszyngtonie, jeśli zostanie przeprowadzony i zostanie pozytywnie oceniony przez władze i lekarzy. Tam rozważa się publiczność w wersji do 1000 widzów na obiekcie liczącym 7500 miejsc. Stosując taki przelicznik, na kort Arthura Ashe’a mogłoby wejść ponad 3000 osób.

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

Na ostateczne decyzje musimy zapewne jeszcze poczekać od 10 do 30 dni. Mają zapaść w czerwcu. Najważniejsze, by grać w bezpiecznych warunkach. Straty finansowe tak czy siak będą, niezależnie od tego, czy USTA ostatecznie wybierze Nowy Jork, Orlando czy Indian Wells. Trzeba dać jednak sygnał, że można. W Ameryce i na innych kontynentach.

Zostaw komentarz