Nie tylko Maddie McCann. Zaginęły też inne dzieci

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Zaginięcie Maddie McCann. Niemiecka policja bada zaginięcia innych dzieci © picture-alliance/dpa/ZDF Zaginięcie Maddie McCann. Niemiecka policja bada zaginięcia innych dzieci [TEKST MOŻE ZAWIERAĆ TREŚCI NIEODPOWIEDNIE DLA MŁODSZYCH CZYTELNIKÓW]

Niemiecka policja sprawdza, czy podejrzany w sprawie Maddie McCann ma związek z zaginięciem 6-letniego René i 5-letniej Ingi.

Christian B., który jest podejrzany o związek z zaginięciem w 2007 roku trzyletniej Madeleine McCann, może mieć także związek z dwoma innymi zaginięciami. Jak podaje koloński dziennik „Koelner Stadt-Anzeiger”, policja bada trop dotyczący zaginięcia w 1996 roku sześcioletniego René. Chłopczyk z Elsdorf (Nadrenia Północna-Westfalia) spędzał z rodziną wakacje na portugalskim wybrzeżu Algarve i zaginął na plaży. Christian B. już wtedy mieszkał niedaleko miejsca zdarzenia.

11 lat później około 40 km dalej w miejscowości Praia de Luz zniknęła z apartamentu trzyletnia Madeleine. Ojciec René powiedział kolońskiej gazecie, że ma nadzieję, że niebawem będzie miał pewność co do losów syna. To, że może być jeszcze przy życiu, uznaje jednak za nieprawdopodobne.

Praia da Luz w Portugalii © Getty Images/AFP/P. de Melo Moreira Praia da Luz w Portugalii

Sprawa pięcioletniej Ingi

Niemiecka policja prowadzi także dochodzenie w związku z zaginięciem pięcioletniej Ingi z miasta Schoenebeck w Saksonii-Anhalt. W 2015 roku Inga zniknęła bez śladu w lesie podczas wycieczki z rodziną.

Jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”), w dochodzeniu w sprawie Ingi śledczy kilkakrotnie natknęli się na Christiana B. Po zniknięciu dziewczynki sprawdzono na wielką skalę połączenia telefonii komórkowej wokół miejsca zaginięcia. Uzyskane dane przewertowano głównie pod kątem przestępców seksualnych. Było kilka trafień, w tym Christian B., który już jako nieletni został skazany za molestowanie dzieci. Jak się okazało, na czas zaginięcia Ingi Christian B. nie miał alibi – pisze „FAZ”.

Mężczyzna posiadał wówczas nieruchomość w Saksonii-Anhalt. Była to dawna fabryka skrzynek w Neuwegersleben. Jak donoszą media, funkcjonariusze przeszukali w 2016 roku ten teren. Ktoś z przechodnów odkrył tam kawałek luźnej ziemi i kości. Był to szkielet psa, który miał należeć do B. Pod nim znaleziono jednak nośnik danych z pornografią dziecięcą. Później okazało się, że dzień przed zniknięciem Ingi Christian B. był uwikłany w wypadek minibusem znajomego.

Do tej pory nie doszło jednak do przełomu w dochodzeniu. Na terenie dawnej fabryki nie znaleziono żadnych śladów, które prowadziłyby do przypadku zaginięcia ​​Ingi.

W 2015 roku Inga zniknęła bez śladu w lesie podczas wycieczki z rodziną © picture-alliance/dpa/L. Schulze W 2015 roku Inga zniknęła bez śladu w lesie podczas wycieczki z rodziną

“Złapać coś małego…”

Z uwagi na przestępczą przeszłość 43-letniego Niemca prokuratura nie wyklucza związku z innymi zaginięciami dzieci. „Der Spiegel“ ujawnił, że w 2013 roku podejrzany napisał do znajomego na czacie, że chciałby „złapać coś małego i używać tego przez kilka dni”. Na uwagę znajomego, że jest to niebezpieczne, miał odpowiedzieć „Ach, jeśli zniszczy się później dowody”.

Śledztwo przeciwko B. prowadzone jest obecnie z zaangażowaniem policji w wielu krajach, m.in. Niemczech, Portugalii i Wielkiej Brytanii. Informacje ze społeczeństwa mają wskazać na kolejnych świadków i ewentualne ofiary. Niemieccy śledczy podkreślają, że przestępcy seksualni są często seryjnymi przestępcami.

Kim jest podejrzany?

Tabloid „Bild“ pisze, że Christian B. urodził się w 1976 roku w Wuerzburgu pod innym nazwiskiem. Był w domu dziecka, skąd później był adoptowany przez rodzinę B. W 1992 roku zatrzymano go za włamanie, a dwa lata później został skazany m.in. za seksualne wykorzystanie dziecka na dwa latach kary dla nieletnich.

Niemieckie media donoszą, że podczas procesu w Brunszwiku, który pod koniec 2019 roku doprowadził do skazania go na siedem lat więzienia za brutalny gwałt na 72-letniej Amerykance, Christian B. mówił o tym, że jako młody mężczyzna marzył ze swoją przyjaciółką o emigracji. Kiedy miał 18 lat wyjechał z dziewczyną do Portugalii, bo nie chciał iść do więzienia. Dopiero w 1999 roku został aresztowany i deportowany do Niemiec. Tam odbył karę za przestępstwa popełnione jako sprawca młodociany.

Charakterystyczny volkswagen, którym poruszał się po Portugalii Christian B. © BKA Charakterystyczny volkswagen, którym poruszał się po Portugalii Christian B.

Potem powracał ciągle do Portugalii, gdzie pracował dorywczo. Za kradzież znowu trafił do więzienia. Regularnie włamywał się do domów wczasowych i hoteli.

W Brunszwiku miał prowadzić kiosk. Były sąsiad, który później przejął od niego interes, mówił „Bildowi“, że Christian B. był często bardzo agresywny i bił swoją nieletnią przyjaciółkę pochodzącą z Kosowa.

Jeszcze brakuje wystarczającego dowodu

W sprawie brytyjskiej trzylatki Maddie niemieccy śledczy przekazali portugalskiej policji informacje o podejrzanym Niemcu już w 2013 roku. Tamtejsza policja wciągnęła go na listę podejrzanych, ale nie przyjrzała mu się bliżej. „FAZ” cytuje za portugalską gazetą „Expresso” pracownika portugalskiej policji, który mówi, że nie było wtedy związku z seksualnym wykorzystaniem nieletnich.

Cztery lata później niemiecka policja przekazała kolejne informacje – relacjonuje „FAZ”. Dotyczyły one świadka, który zgłosił policji, że Christian B. powiedział mu, iż ma udział w zaginięciu Maddie.

Jak donosi magazyn „Der Spiegel”, w centralnym rejestrze karnym mężczyzna ma 17 wpisów. Sprawy dotyczyły m.in. wykorzystania seksualnego dzieci, prowadzenia samochodu bez prawa jazdy, uszkodzenia ciała, kradzieży i jazdy w stanie nietrzeźwym. Obecnie odbywa karę w zakładzie karnym w Kilonii.

Jest podejrzewany o związek z zaginięciem w maju 2007 roku małej Maddie. W wieczór jej zaginięcia odebrał telefon niedaleko miejsca, w którym przebywała dziewczynka. Niemieccy śledczy zakładają, że Madeleine nie żyje. Aby oskarżyć Christiana B. brakuje im jeszcze wystarczającego dowodu.

Autor: Katarzyna Domagała-Pereira

Zostaw komentarz