Największy samolot świata przywiózł do Polski wadliwe maski

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Samolot Antonov An-225 Mriya © Flickr / Kārlis Dambrāns / CC BY 2.0 Samolot Antonov An-225 Mriya

Maski z Chin, dostarczone do Polski największym samolotem świata, nie spełniają norm bezpieczeństwa — potwierdziło badanie przeprowadzone na zlecenie Ministerstwa Zdrowia.

Jak informuje Onet, maski przeszły testy w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy. Efekt? Okazało się, że nie spełniają norm FFP (z angielskiego filtering face piece), określających stopień filtrowania zanieczyszczeń i nie nadają się do stosowania w kontaktach z zakażonymi koronawirusem.

Maski przyleciały do Polski z Chin efektownym transportem w największym samolocie na świecie – Antonowie An-225 Mrija. Maszynę witali na lotnisku m.in. premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jacek Sasin.

Zakup masek i środków ochronnych, w sumie 80 ton, sfinansowały dwie państwowe spółki – KGHM i Lotos.

Według ustaleń Onetu, KGHM znalazł się w kropce, bo odesłanie masek nie wchodzi w grę ze względu na koszty (transport Antonowem kosztował ok. 1,6 mln dolarów). „Teraz trwają analizy, jak wybrnąć z tej sytuacji i kto ma zapłacić za wpadkę z maskami” – czytamy.

Portal podkreśla, że KGHM to kolejny polski nabywca sprzętu ochronnego, który został oszukany przez chińskich dostawców. Wcześniej wadliwe maski trafiły m.in. do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Jako pierwsza o maskach niespełniających norm informowała „Gazeta Wyborcza”.

Zostaw komentarz