Największa gwiazda Atalanty nie zagra w Lidze Mistrzów?! “Problemy osobiste”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Jeszcze na początku marca Josip Ilicić zdobył cztery bramki przeciwko Valencii i zapewnił Atalancie Bergamo historyczny awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, gdzie zmierzą się z Paris Saint Germain. Najprawdopodobniej jednak Słoweńca nie zobaczymy w starciu z niedoszłymi mistrzami Francji. Autor 21 goli i 9 asyst w tym sezonie kompletnie stracił formę. Po restarcie rozgrywek nie zdobył już żadnej bramki, na boisku przebywał łącznie przez zaledwie 183 minuty, choć Atalanta rozegrał w Serie A 12 meczów, a w sobotę wieczorem czeka ją starcie z Interem Mediolan o wicemistrzostwo kraju.

Zobacz wideo Atalanta – Milan 5:0. Ilicić na 4:0 [ELEVEN SPORTS]

“La Repubblica” donosi, że 32-latek, który oficjalnie ma “zaległości treningowe”, dostał od klubu wolne, aby z przyczyn osobistych udać się do ojczyzny. Dziennikarze nie piszą wprost, że to depresja, ale jego gorsze samopoczucie najprawdopodobniej ma związek z pandemiczną sytuacją w Bergamo, czyli “miasta duchów”, którego symbolem w ostatnich miesiącach stały się niezliczone karawany.

– W czasie lockdownu to było miasto duchów: słychać było jedynie ciszę, przerywaną co jakiś czas przez syreny karetek pogotowia. To było przerażające – mówi Sport.pl Matteo Spini, dziennikarz sportowy mieszkający w Bergamo. Z kolei Daria Abramowicz, psycholożka sportu, uważa, że pandemia koronawirusa całkowicie zmieniła uporządkowane i zaplanowane co do godziny życie sportowców. Postawiła ich przed problemami, z którymi nie mieli do czynienia. Zabrała poczucie bezpieczeństwa, możliwość przygotowania się do zawodów, a często także motywację.

Czytając włoską prasę można odnieść wrażenie, że to właśnie depresja dopadła Ilicicia. Jeśli ktoś śledzi uważnie jego karierę, to nie może być zdziwiony, bo fakt, że nie zrobił kariery na miarę talentu, powinniśmy właśnie tłumaczyć delikatną psychiką zawodnika. W Atalancie, która latem 2017 roku kupiła go za niespełna sześć milionów euro, otrzymał nawet pseudonim “La Nonne”, czyli babcia. – Już go nie pytam: “jak się czujesz?”, bo z góry wiem co odpowie. Zawsze mówi, że coś mu dolega. – opowiadał przed laty w rozmowie z “Corriere dello Sport” trener GianPiero Gasperini.

Teraz nie ma jednak powodów do zadowolenia. Szkoleniowiec robił, co mógł, aby pobudzić Ilicia i dawał mu wystąpić w prestiżowych meczach przeciwko Juventusowi i Lazio, ale 32-latek grał słabiutko, był cieniem samego siebie. “To była iskierka, która nie rozpaliła ogniska” – pisze “La Repubblica”.
– Dla nas gra bez Ilicica jest jak dla Juventusu bez Dybali, czy dla Interu grającego bez Lukaku – przekonuje Gasperini.

Barwna kariera Ilicicia

Kiedyś chciała go Legia Warszawa, a potem największe kluby świata. Jednak Josip Ilicić, specjalista od pięknych goli, przez swoje lenistwo i hipochondrię nigdy nie zagrał w wielkim klubie. Jego szczegółową sylwetkę przeczytacie TU.

Przeczytaj też:

Zostaw komentarz