Najpierw dwumecz, później turniej – z kim i kiedy zagrają polscy siatkarze?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

– Chcemy pod koniec lipca rozegrać cztery mecze towarzyskie. Jest to uzgodnione z trenerem Vitalem Heynenem i siatkarzami. Robimy to dla naszych kibiców, dla naszych sponsorów. Mecze na pewno będą transmitowane. Nie wiemy jeszcze, czy zostaną rozegrane z udziałem publiczności – powiedział prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk, cytowany przez oficjalną stronę federacji.

Zobacz wideo Kubiak o relacjach z Heynenem: Nie jesteśmy kolegami

To wypowiedź z piątku, ze Spały. Tego dnia Kasprzyk odwiedził reprezentację przebywającą na zgrupowaniu w Centralnym Ośrodku Sportu. Kadra już wie, z kim najpewniej się zmierzy. Ale PZPS oficjalnie jeszcze niczego nie ogłasza, bo sytuacja wciąż jest dynamiczna.

Najpierw Niemcy, później Estonia i Finlandia?

Wiadomo, że pierwsze zgrupowanie reprezentacji w Spale potrwa do 11 czerwca, a drugie 19-osobowa kadra ma zaplanowane na dni 29 czerwca – 11 lipca. Dopiero po nim odbędą się mecze. PZPS w tym momencie rozmawia z polskimi miastami, w których kadra mogłaby zagrać. Ciągle trwają też rozmowy z naszymi potencjalnymi rywalami. Najpewniej od 27 do 29 lipca na turniej do Polski przyjadą Finlandia i Estonia. W ramach turnieju każdy miałby zagrać z każdym. Mielibyśmy więc dwa mecze. Wcześniej, przed turniejem, chcemy zaprosić do siebie inną reprezentację na dwumecz. Prawdopodobnie przyjadą do nas Niemcy. W rozmowy z nimi zaangażowany jest Heynen, który kilka lat temu prowadził niemiecką kadrę i zdobył z nią brąz MŚ 2014. – Rozmowy z nimi są bardzo poważne. Z różnych powodów: kontaktów Vitala, ale też na przykład ze względu na odległości, bo łatwiej pokonać jedną granicę niż cztery. Im z Berlina do Warszawy łatwo byłoby przyjechać. Pięć godzin i są na miejscu – słyszymy nieoficjalnie od ludzi zaangażowanych w znalezienie rywali dla polskich siatkarzy.

Rosjanie nie mieliby szans i mieliby kontuzje

Do niedawna z nieoficjalnych rozmów wynikało, że bardzo chcą z nami grać Rosjanie i Serbowie. – Nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o ich chęci. Ale tu problemem jest termin, bo oni chcą się spotkać dopiero pod koniec sierpnia. To już jest dla nas nie do zrobienia. Michał Kubiak już wtedy będzie w Japonii, inni też się rozjadą po swoich klubach, między innymi rosyjskich – słyszymy teraz.

Rosjanie rzeczywiście nie mogą zagrać meczów pod koniec lipca, skoro o ponad miesiąc później niż Polacy zaczną treningi. Oni pierwsze zgrupowanie mają zaplanowane dopiero na początek lipca. Już nawet nie chodzi o to, że szanse w meczach Polska – Rosja byłyby nierówne. Przede wszystkich dla rosyjskich siatkarzy zbyt szybkie granie byłoby bardzo niebezpieczne. Nasi zawodnicy trenują w Spale już od kilku dni, a jeśli skaczą, to tylko na piasku, co nie obciąża stawów tak jak skakanie w hali. Heynen bardzo ostrożnie pracuje ze swoimi ludźmi, widząc, jakie braki mają po długiej przerwie od gry i treningu spowodowanej przez koronawirusa.

Mnóstwo interesów do pogodzenia

Heynen i siatkarze wiedzą, że grać można tylko w rozsądnych terminach. A z naszego punktu widzenia takim jest jedynie końcówka lipca. Później będzie za późno. Już i tak przed dwumeczem z (prawdopodobnie) Niemcami oraz turniejem z (znów trzeba dodać “prawdopodobnie) Finami i Estończykami trudno będzie zorganizować krótkie zgrupowanie kadry. A dwu-, trzydniowe spotkanie poprzedzające mecze będzie konieczne.

– Organizując mecze trzeba pogodzić interesy sponsorów, mediów, klubów, zawodników, trenerów. W końcówce lipca siatkarze będą już pracowali w swoich klubach, trenerzy też – słyszymy od osób dopinających wszystkie szczegóły. – Cały czas musimy też pamiętać, że najważniejsze są względy bezpieczeństwa. Od Heynena i siatkarzy mamy zgodę na zorganizowanie czterech meczów, ale jeśli koronawirus jednak nie pozwoli, to na siłę absolutnie nic nie zrobimy – dostajemy zapewnienie.

Zostaw komentarz