Na czym zarabia Szumowski i jego rodzina? Kto z kim robi jakie interesy? Sprawdzamy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Szumowski zagłosował za wyborami hybrydowymi. Gowin o decyzji ministra zdrowia: Wygrał obywatel © Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Szumowski zagłosował za wyborami hybrydowymi. Gowin o decyzji ministra zdrowia: Wygrał obywatel

Z oświadczeń majątkowych ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego wynika, że niemalże jest biedny jak mysz pod miotłą. W biznesie sprawdzają się natomiast jego brat i żona. Od kilku tygodni słyszymy jeśli nie o felernych maseczkach od znajomego ministra, to o publicznych dotacjach dla firmy jego brata czy o planowanych przedsięwzięciach z osobą oskarżoną m.in. o kierowanie piramidą finansową. – Szukanie na mnie haka nawet mnie bawi – mówił niedawno w money.pl minister Szumowski.

Formalnie minister zdrowia Łukasz Szumowski nie może pochwalić się szczególnym bogactwem. Z jego oświadczeń majątkowych złożonych w jesienią 2019 r. (jedno jako posła nowej kadencji, datowane na 24 października, drugie na moment powołania na stanowisko ministra zdrowia 15 listopada) wynika, że nie ma nawet domu czy mieszkania stanowiącego jego odrębną własność albo wchodzącego w skład wspólnoty majątkowej (z żoną jest od lat w rozdzielności majątkowej). Z nieruchomości posiada wyłącznie trzy działki. Minister zdrowia ma także frankowy kredyt hipoteczny na kwotę ponad 500 tys. franków.

Środki pieniężne? 1134 zł wykazane w oświadczeniu “poselskim”, 2720 zł w oświadczeniu “ministerialnym” (dla porównania, na koniec 2018 r. było tego ponad 30 tys. zł). Żadnych prowadzonych działalności gospodarczych, udziałów w spółkach czy fundacjach itp. Szumowski wykazał także sporo ruchomości wartych ponad 10 tys. zł, m.in. dwie toyoty, mercedes, fortepian, zegarki, obrazy czy pióro Lecha i Marii Kaczyńskich. Tyle przynajmniej udało nam się wywnioskować z bazgrołów w oświadczeniu majątkowym ministra zdrowia.

Fragment “poselskiego” oświadczenia majątkowego Łukasza Szumowskiego

© https://next.gazeta.pl/

Fragment “ministerialnego” oświadczenia majątkowego Łukasza Szumowskiego

© https://next.gazeta.pl/

Przed wejściem do rządu Szumowski miał udziały w spółkach

Tyle wiemy z oświadczeń majątkowych ministra zdrowia. Ale nie rozwiewają one wszystkich wątpliwości, które wokół Szumowskiego pojawiają się w ostatnich tygodniach. W poniedziałek “Wyborcza” zwracała uwagę, że w oświadczeniach majątkowych (najnowszych i starszych) ministra nie ma śladu pieniędzy ze zbycia udziałów w kilku spółkach po objęciu przez Szumowskiego w 2016 r. stanowiska wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego. Chodzi m.in. o spółki Vestera, Szumowski Investments (obie założone przez Marcina Szumowskiego, brata ministra), Kardiosystem Przychodnia czy Kardiosystem, z czego zdecydowanie najwięcej warte miały być udziały w tej pierwszej spółce – blisko 4,4 mln zł (udziały minister Szumowski miał przekazać żonie). Rzecznik Ministerstwa Zdrowia poinformował jednak, że Szumowski nie osiągnął żadnych przychodów z tytułu sprzedaży udziałów w Vesterze. 

Szumowski Szumowskiemu pomaga czy szkodzi?

Wspomniany Marcin Szumowski jest zresztą (poza tym, że naukowcem z tytułem doktora) prężnie działającym biznesmenem z szeregiem powiązanych ze sobą spółek. Najważniejsza to firma biotechnologiczna OncoArendi Therapeutics, której jest prezesem. Ma w niej, wraz ze spółką Szumowski Investments, 8,7 proc. udziałów. W Szumowski Investments udziały ma z kolei spółka SI Assets – której wspólnikami są Marcin Szumowski i żona ministra zdrowia Anna Szumowska. Do SI Assets należą też spółki SZINV i SI Management. Wszystkie te trzy spółki według KRS to holdingi finansowe. 

Bodaj najbardziej znany Marcin Szumowski jest jednak ze swojej działalności w branży biotechnologicznej. Zanim założył OncoArendi, stworzył także w 2005 r. spółkę Medicalgorithmics i przez sześć lat był jej prezesem. OncoArendi prowadzi prace badawcze dotyczące nowych leków, pozyskując na ten cel dotacje i granty m.in. z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (nadzorowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, którego wiceszefem od listopada 2016 do stycznia 2018 r. był Łukasz Szumowski). Według “Faktu”, w latach 2017-20 spółka otrzymała z publicznych środków “co najmniej” 74 mln zł. Dziennik twierdzi, że wiceminister miał warunkowy nadzór nad NCBiR, bracia Szumowscy temu zaprzeczają. Łukasz Szumowski przekonywał wręcz w money.pl, że odkąd został ministrem zdrowia, jego brat “nie może prowadzić biznesu” i “traci pieniądze”.

Drastycznie spadły możliwości uzyskania dofinansowania na prowadzone badania, zostali odcięci. Inne firmy działające w tym segmencie mogą liczyć niemal na 100 proc. finansowania. Marcin Szumowski nie.Oczywiście niektóre media będą pisać, że za czasów mojej obecności w rządzie otrzymał dofinansowanie projektów. Tylko, że nikt nie pisze, że za poprzedniego rządu dostawał znacznie więcej i był nawet bardziej skuteczny. Nigdy w sferze publicznej nie podejmowałem żadnych kroków na rzecz firmy mojego brata i powszechnie o tym mówiłem

– mówił Łukasz Szumowski. 

W poniedziałek serwis oko.press zwrócił uwagę na inne powiązanie, które dla ministra Szumowskiego może być kłopotliwe. Chodzi o spółkę Necor, którą w 2015 r. zawiązywał, a której wspólnikiem jest obecnie Anna Szumowska (według ministra Szumowskiego już wyszła z tego biznesu). Spółka miała budować klinikę kardiologiczną w Bielsku Podlaskim, wyemitowano nawet na ten cel obligacje, za których sprzedaż odpowiadała spółka Bondegard. Jej głównym udziałowcem jest Daniel O., związany także z Necorem. Daniel O. został aresztowany w 2019 r. pod zarzutem kierowania piramidą finansową. Necor nie wykupił obligacji, nie wypłaca odsetek. 

Felerne maseczki od instruktora i z chłodni

Kwestia majątku i powiązań biznesowych w rodzinie Szumowskich nie jest jedynym tematem, który w ostatnim czasie musi wyjaśniać minister zdrowia. Coraz szersze kręgi zatacza też afera ze 120 tysiącami maseczek za 5 mln zł, których przelot antonowem był hucznie fetowany m.in. w obecności premiera Mateusza Morawieckiego. Maseczki okazały się bezużytecznie – miały m.in. sfałszowany certyfikat bezpieczeństwa. Ministerstwo Zdrowia zawiadomiło w tej sprawie prokuraturę.

Jednym z kontrahentów, od których resort zdrowia nabył maseczki, był Łukasz Guńka. To instruktor, który uczył jazdy na nartach Łukasza i Marcina Szumowskich. Bracia wypierają się bliższej znajomości z Guńką.

Konkretnie – Guńka miał kontaktować się z resortem zdrowia i powoływać się na znajomość z ministrem, natomiast formalnie maseczki ministerstwu sprzedała m.in. firma żony mężczyzny (firma Kaja). Guńka miał reprezentować też w kontaktach z resortem zdrowia dwie inne firmy – ConsultingPW i Tatra Invest.

Jak donosi wtorkowa “Rzeczpospolita”, to jednak kto inny sprowadził felerne maseczki z Chin. Miała to być spółka Igloo, producent chłodziarek, od lat handlujący na chińskim rynku. Jak informuje dziennik, z Igloo związany jest… właściciel spółki ConsultingPW. Dlaczego importer nie sprzedał maseczek resortowi zdrowia bezpośrednio? Nie wiadomo. Badany jest natomiast podobno wątek stworzenia łańcuszka spółek uczestniczących w sprzedaży. Śledczy, na których powołuje się “Rzeczpospolita”, mają sprawdzić, czy taki proceder nie służył sztucznemu podbijaniu ceny maseczek. 

Pikanterii dodaje fakt, że CBA miało wydać Guńce negatywną rekomendację jako kontrahentowi dla Ministerstwa Zdrowia.

Maseczki kupilibyśmy nawet od diabła, braliśmy je od instruktora narciarstwa, bo nikt inny się do nas nie zgłosił

– przekonywał w rozmowie z “Dziennikiem Gazetą Prawną” minister Szumowski. W rozmowie w money.pl dodawał, że gdy kupowane były feralne maseczki (koniec marca), “liczyły się godziny”, a oferta była “poważne na tle innych składanych w tym czasie”.

Miliony za maseczki z podrobionym certyfikatem. Wiceminister zdrowia tłumaczy

Odtwórz ponownie wideo

NASTĘPNY

NASTĘPNY

Zostaw komentarz