“Moje wielkie greckie wakacje” – czy będą możliwe w tym roku?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Według zapowiedzi rządu w środę mamy poznać oficjalną datę odmrożenia wyjazdów zagranicznych. Być może również dowiemy się, czy zdjęta zostanie obowiązkowa 14-dniowa kwarantanna po powrocie do kraju. To kluczowe informacje, na które od wielu tygodni czekają zarówno biura podróży, przewoźnicy, jak i turyści. Większość europejskich państw, nawet tych najciężej doświadczonych pandemią COVID-19, już się otworzyła (jak Włochy) lub planuje to zrobić w ciągu najbliższych tygodni (Hiszpania od 1 lipca).

Zgaduj zgadula

Turystyka wyjazdowa była pierwszą ofiarą kryzysu wywołanego pojawieniem się koronawirusa, najbardziej ucierpiała finansowo i najdłużej pozostaje w niepewności. Wszystkie dotychczasowe etapy odmrażania gospodarki pomijały wjazdy zagraniczne, politycy zbywali pytania o nie milczeniem. Co prawda kilka tygodni temu premier Mateusz Morawiecki mówił w mediach o krajach bezpiecznych i tych z podwyższonym ryzykiem, gdzie nadal obowiązywałyby obostrzenia po powrocie, ale szczegółów podać nie chciał.

Zobacz: Bon turystyczny nie na lody i gofry. Wiceminister rozwoju tłumaczy

– Jako ministerstwo wywieramy nacisk, by nasza turystyka zagraniczna w końcu też ruszyła. Nie wszystko jednak od nas zależy. Na drugiej szali leży bezpieczeństwo ludzi i wzrastająca od kilku dni liczba zakażonych koronawirusem. Decyzje będą zapadały poza nami – przyznaje smutno Rafał Szlachta, dyrektor Departamentu Turystyki w Ministerstwie Rozwoju.

Przedstawiciele branży mówią o zmęczeniu i upokorzeniu. Wskazują na Niemcy, gdzie tylko jedna z firm, TUI, otrzymała 1,8 mld euro pomocy. Tymczasem rząd polski gwarantował bankom kredyty dla ponad 12 tysięcy firm turystycznych na łączną kwotę 4 mld zł.

Nie chcemy od rządu już żadnych pieniędzy. Chcemy wrócić do pracy. Jeśli rząd nie pozwoli nam pracować, niech nam zapłaci tyle, ile zarabialiśmy przed lockdownem – mówi dobitnie Alina Dybaś-Grabowska, prezes Turystycznej Organizacji Otwartej.

Przypomina też, że rząd nie informuje branży turystycznej o najważniejszych dla niej sprawach, jak chociażby o wydłużeniu zamknięcia granic do 12 czerwca 2020 r. – Wiemy, że pismo w tej sprawie zostało złożone do Komisji Europejskiej jeszcze w kwietniu tego roku. Dlaczego nikt nam tego wówczas nie powiedział? – pyta.

Informacja to potęga

Eksperci nie mają cienia wątpliwości, że rzetelna informacja jest kluczem i potęgą w biznesie, szczególnie takim jakim jest turystyka zagraniczna. – Biznes potrzebuje jasnych, klarownych informacji. Zarówno firmy z branży, jak i większość turystów planuje wyjazdy zagraniczne z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Muszą już wiedzieć, na czym stoją – podkreśla dr Kazimierz Waluch, dyrektor Instytutu Turystyki Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula.

Tymczasem planowanie zagranicznych wakacji odbywa się w ciemno i po omacku. – Jeżeli dwutygodniowa kwarantanna nie zostanie zniesiona, to nikt nie będzie mógł sobie pozwolić na tydzień zagranicznych wakacji i potem jeszcze 14 dni zamknięcia w domu – podaje przykład Maciej Szczechura, członek zarządu Rainbow Tours.

Druga kwestia to obowiązujący wciąż reżim sanitarny, który zezwala na zajęcie tylko połowy miejsc w samolocie. Przy lotach czarterowych taki model będzie nieopłacalny i niemożliwy do zrealizowania. – Zakładając, że będziemy w tym roku latać nad basen Morza Śródziemnego, koszty takiego przelotu tam i z powrotem przy pełnym obłożeniu na jednego pasażera wynoszą około tysiąc złotych. Jeśli będzie zajęta tylko połowa miejsc, trzeba będzie do każdego wyjazdu dopłacić kolejne tysiąc złotych. Dla wielu Polaków, którzy wylatują na wakacje rodzinnie, to będzie bariera nie do pokonania – ocenia Szczechura.

Touroperatorzy robią pokerową minę i tańczą, jak im rząd zagra. – Jest jeszcze niestety wiele niewiadomych. Największym problemem jest fakt, że oficjalne informacje dotyczące wznowienia ruchu turystycznego, których oczekujemy, mogą być ogłoszone zbyt późno, abyśmy zdążyli wypełnić czartery w lipcu, czy nawet w sierpniu – uważa z kolei Piotr Henicz, wiceprezes zarządu biura podróży Itaka.

Jak się tam dostać?

Biura coraz częściej więc oferują wakacje z opcją dojazdu we własnym zakresie. Klienci coraz częściej o taką możliwość sami pytają. Jak przypomina Klaudyna Fudala z portalu wakacje.pl, ta forma dojazdu jest bardzo popularna, jeśli chodzi o takie kierunki wakacyjne jak: Chorwacja, Czarnogóra czy Węgry. Dodaje jednak szybko, że żaden kierunek nie jest jeszcze potwierdzony. – Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że najwcześniej polecimy do Grecji, na Cypr i do Bułgarii – uważa.

Również Itaka obstawia Grecję i Bułgarię w tym roku, a co do reszty kierunków, to nadal wielka niewiadoma. – Na pewno nie będą realizowane wszystkie destynacje, ograniczona będzie także liczba hoteli. Już w tej chwili dowiadujemy się, że część hoteli w niektórych krajach może być niedostępnych tego lata, mimo że oficjalnie otwierają się one na turystykę zagraniczną – mówi Piotr Henicz.

Na giełdzie informacyjnej pojawiają się kolejne możliwe daty odmrożenia zagranicznych wyjazdów. Z harmonogramów lotów, które ogłosił zarówno Ryanair, jak i PLL LOT, można wnioskować, że sezon międzynarodowy wystartuje dopiero od 1 lipca 2020 r., wtedy też w niebo wzbiją się pierwsze samoloty tych linii.

komentarze

irytujące

Napisz komentarz

1h temu

GWS2016Kolejny hejterski artykulik. Mało wiadomości, tylko pretensje do Rządu. Całe wupe…

1h temu

kielW Niemczech rząd dotuje firmy turystyczne miliardowymi zapomogami. Polski rząd tego nie robi, bo roztrajdali wszystkie pieniądze na pomniki Lecha … Czytaj całość

wczoraj (17:39)

MietekTo jest zupełny absurd z tą selekcją krajów. Wyobraźcie sobie, że Polska otwiera się na Czechy, ale nie na Niemcy. Przecież każdy z Niemiec wjedzie … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (100)

Źródło:

Zostaw komentarz