Młodzi znowu padli ofiarą kryzysu. Tracą pracę na potęgę

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

zdj. ilustracyjne © ShutterStock zdj. ilustracyjne

Aż co trzeci nowy bezrobotny to osoba do 30. roku życia. W pandemicznym kryzysie młodzi są zwalniani, bo zwykle pracują na umowy cywilnoprawne. Trudniej im też będzie znaleźć nową pracę.

Pogorszenie się sytuacji na rynku pracy najmocniej uderzyło w młodych Polaków. W drugim kwartale grono bezrobotnych w wieku do 30 lat powiększyło się o 40 tys. osób. To aż jedna trzecia całego wzrostu w Polsce – wynika z analizy najnowszych danych GUS przeprowadzonej przez „Rzeczpospolitą”.

Czytaj także: Moda na młodych szybko nie wróci

– Niestety, taka jest specyfika każdego kryzysu, a tego w szczególności – komentuje Andrzej Kubisiak, wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – W pierwszej kolejności ofiarą padają ludzie młodzi, bo nie mają tzw. zabezpieczenia umownego. Często pracują na podstawie umów cywilnoprawnych, np. zlecenia czy o dzieło, albo na czas określony. Pracodawcom łatwiej wypowiedzieć taką umowę albo jej po prostu nie przedłużyć – wyjaśnia.

© Dostarczane przez Rzeczpospolita

– Dodatkowo branże, które szczególnie zostały dotknięte skutkami pandemii, to m.in. gastronomia, hotelarstwo czy tzw. eventowa. A tu charakterystyczne jest zatrudnienie bardzo dużego odsetka osób młodych – zaznacza Olga Lekh, Senior Finance Consultant w Randstad Polska. Eksperci podkreślają, że szansą dla młodych byłby powrót boomu gospodarczego sprzed pandemii. Bo przy ożywieniu firmy chętniej sięgają po osoby bez doświadczenia. Jednak w Polsce szybko się na to nie zanosi.

– W drugiej połowie roku na rynku pracy może być zdecydowanie gorzej niż w pierwszej – ocenia Monika Fedorczuk, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Wiele branż nie doszło jeszcze do siebie i niewiele wskazuje, że stanie się to jesienią. Chodzi np. o motoryzację, transport w zakresie turystyki zagranicznej czy sektor turystyczno-eventowy. Tu można się spodziewać dalszych redukcji zatrudnienia – mówi.

Rząd prognozuje, że na koniec roku stopa bezrobocia wzrośnie do 8 proc. z 6,1 proc. na koniec czerwca br. To szacunki, które nie uwzględniają ewentualnego lockdownu w wyniku drugiej fali pandemii.

– Poprawa w takim stopniu, by rynek pracy szybko wchłaniał młodych, moim zdaniem możliwa będzie najwcześniej w drugiej połowie 2021 roku – uważa Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Zostaw komentarz