Miód, amulety, kapturki. Historia antykoncepcji jest tak stara jak cywilizacja

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© Dostarczane przez Ringier Axel Springer Sp. z o.o.

Kiedy człowiek zorientował się, że z seksu jest nie tylko przyjemność, lecz także dzieci, rozpoczęła się barwna historia antykoncepcji.

Najpierw trzeba było wziąć trochę miodu, zmieszać go dokładnie z gumą arabską, naturalną wydzieliną akacji afrykańskich, otrzymywaną przez nacięcie pnia. Po wymieszaniu z miodem dawała żółtą kleistą substancję, którą należało następnie starannie rozsmarować na kawałku gazy, zwinąć w kłębuszek i przed stosunkiem umieścić głęboko w pochwie.

To miało zapewnić ochronę przed niechcianą ciążą – a przynajmniej święcie były o tym przekonane starożytne Egipcjanki.

Czy to działało? Z pewnością nie był to środek o dużej skuteczności. Dlatego już od starożytności mnożyły się różne sposoby na uniknięcie ciąży – niektóre absurdalne z dzisiejszego punktu widzenia, a niektóre nawet całkiem sensowne. Z pewnością jednak większości z nich nie chcielibyśmy dziś wypróbowywać na własnym ciele. Wzdragać mogliby się również panowie, bo przeznaczone dla nich środki antykoncepcyjne – pierwsze prezerwatywy – przypominały istne narzędzia tortur. Z kobiecymi metodami było niewiele lepiej

.

W starożytności zdawano już sobie doskonale sprawę, że seks prowadzi do ciąży, choć istota tego procesu była jeszcze całkowicie nieznana. Dlatego jednym z najbardziej cenionych, choć kompletnie nieskutecznych środków antykoncepcyjnych były amulety. Kobiety od zawsze też próbowały uniknąć kontaktu ze spermą, stosując różnego rodzaju blokady i „korki” niedopuszczające do przedostania się plemników do szyjki macicy. Wiele z nich zawierało gumę arabską. Dzisiaj okazuje się, że nie bez powodu. Popularną metodą zapobiegania ciąży w starożytnym Egipcie były krążki domaciczne z dodatkiem gumy arabskiej – mówi Aleksandra Mergo, studentka genetyki na szkockim University of Dundee, która bada historię antykoncepcji pod opieką naukową prof. Christophera Barratta.

W Egipcie stosowane były także inne metody, np. z wykorzystaniem pierwszych „kapturków” antykoncepcyjnych. Kobiety wiedziały, że trzeba umieścić gumę arabską w pochwie tak, aby zakrywała szyjkę macicy. Popularne było także wkładanie do pochwy mieszanki miodu, sody oraz krokodylich odchodów. Składniki te, zagniecione razem i starannie połączone, tworzyły twardą pastę. Jej kawałek kobieta miała aplikować do pochwy przed każdym stosunkiem.

Dziś trudno stwierdzić, czym kierowały się Egipcjanki, wkładając sobie do pochwy krokodylą kupę. Ale zainteresowali się tym współcześni naukowcy. I ustalili, że jeżeli substancja ta mogła mieć jakikolwiek wpływ na płodność, to byłby on raczej odwrotny do zamierzonego. Krokodyle odchody mają wysokie pH, sięgające 7,9, co oznacza, że wprowadzone do pochwy neutralizują jej kwaśne środowisko – a to sprzyja płodności, a nie ją ogranicza.

Jednak stosowanie gumy arabskiej było mądrzejsze, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Okazało się, że substancja ta ma działanie plemnikobójcze. Wykazali to między innymi naukowcy z University of Stellenbosch, którzy zbadali wydzielinę akacji nilowej (Acacia nilotica), z której najprawdopodobniej Egipcjanki zbierały gumę. Okazało się, że istotnie składniki tej gumy mają działanie antykoncepcyjne dzięki temu, że spowalniają ruch plemników – przez to prawdopodobieństwo, że dotrą one do komórki jajowej, spada. Choć nie na tyle, aby dać Egipcjankom prawdziwą władzę nad własną płodnością.

Czytaj też: Starożytne porno, czyli emocjonujące życie erotyczne starożytnego Greka

Zostaw komentarz