Mężczyzna groził jej z powodu plakatu wyborczego. “Pojednaliśmy się”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać jak agresywny mężczyzna grozi że spali dom, na płocie którego wisi plakat Rafała Trzaskowskiego. © Źródło: Twitter / Marcin Gołaszewski W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać jak agresywny mężczyzna grozi że spali dom, na płocie którego wisi plakat Rafała Trzaskowskiego.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać jak agresywny mężczyzna grozi, że spali dom, na którego płocie wisi plakat Rafała Trzaskowskiego. Jak podaje serwis Wirtualna Polska, zanim w sprawie zainterweniowała policja, właścicielka domu pojednała się z agresywnym sąsiadem.

Do niebezpiecznej sytuacji doszło 30 czerwca, we wsi Stare Budy (woj. mazowieckie). Nagranie opublikował na Twitterze przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi Marcin Gołaszewski.

Agresywny mężczyzna zatrzymała się przy domu (prawdopodobnie przejeżdżał obok samochodem) na ogrodzeniu którego wisiał plakat kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego i groził mieszkańcom, że spali dom. Na nagraniu widać, że mężczyzna w wulgarnych słowach atakuje zarówno właścicieli domu jak i polityka KO. “Weź w***** z tym Trzaskowskim. Do Warszawy!” – krzyczy agresor, a w innym momencie nagrania mówi o “pedaleniu dzieci”.

Po opublikowaniu nagrania na Twitterze, o sprawie zrobiło się głośno, a policja zatrzymała agresywnego mężczyznę.

“Pojednaliśmy się”

Tymczasem serwis Wp.pl dotarł do właścicielki domu z nagrania, która poinformowała, że udało jej się już porozumieć z sąsiadem.

„Film wypłynął na szerokie wody internetu bez mojej zgody, zaczął żył własnym życiem i spowodował falę hejtu, która jest równie straszna jak to, co zobaczyliście Państwo na filmie” – tłumaczy Katarzyna Baumiller, w oświadczeniu opublikowanym przez Wirtualną Polskę.

„Pojednaliśmy się, zanim nasz konflikt stał się publicznie znany. Otrzymałam przeprosiny i obietnicę dobrego sąsiedztwa, ja z kolei postanowiłam w czasie wakacyjnego pobytu nie przekonywać okolicznych mieszkańców do głosowania na mojego kandydata” – podkreśla kobieta.

Zostaw komentarz