Lubelskie. Klub seniora kosztem dzieci z Czeczenii? Unikalna szkoła…

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Klub seniora kosztem dzieci z Czeczenii? Unikalna szkoła może przestać istnieć © Szkoła Podstawowa w Berezówce Klub seniora kosztem dzieci z Czeczenii? Unikalna szkoła może przestać istnieć

Szkoła podstawowa w Berezówce (woj. lubelskie), w której uczą się przede wszystkim cudzoziemcy, może przestać istnieć. Gmina nie przedłużyła dzierżawy budynku, w którym zamierza urządzić klub seniora. Placówka przez lata dawała szansę dzieciom, głownie z Czeczeni, na lepszy start w obcym kraju.

– Wszyscy są zbulwersowani, nawet seniorzy – nie ukrywa Monika Dziobek, prezes zarządu Stowarzyszenia „Za Rzeką Krzną”. Ta organizacja od 2012 roku prowadzi szkołę podstawową w Berezówce – wsi oddalonej około 10 kilometrów od granicy polsko-białoruskiej.

Dla setek Czeczenów jest ona bramą do lepszego życia w Europie. Dla tych, którym uda się ją przekroczyć, czeka pobyt w jednym z ośrodków dla cudzoziemców, jak na przykład Kolonia Horbów w gminie Zalesie. To właśnie dzieci z tej placówki uczą się w szkole w Berezówce.

– W tej chwili mamy 48 uczniów w szkole i 24 dzieci w przedszkolu – informuje Barbara Protasiewicz, dyrektor placówki. Jednak wszystko wskazuje na to, że po zniesieniu obostrzeń z powodu pandemii koronawirusa, dzieci nie wrócą już do tej szkoły.

Powodem jest decyzja władz gminy, które nie przedłużą od września tego roku umowy na dzierżawę budynku komunalnego na potrzeby szkoły. – Decyzja o uruchomieniu w budynku szkoły klubu seniora jest podtrzymana i została podjęta odpowiedzialnie przez radnych – tłumaczył Tomasz Szewczyk, zastępca wójta gminy Zalesie.

Uciekają przed przemocą domową

Decyzję o powstaniu klubu seniora na początku marca tego roku podjęły połączone komisje Rady Gminy Zalesie. W przeciwieństwie do uchwały nie można się od niej odwołać. – W małej szkole w Berezówce tylko 13 uczniów to dzieci polskie. W ostatnim czasie rodzice zabrali z tej szkoły 25 dzieci i przenieśli do naszej (gminnej – przyp. red.) szkoły podstawowej w Zalesiu. Większej i lepiej wyposażonej – dodał Szewczyk.

Zobacz także

TSUE: Nie przyjmując migrantów Polska złamała prawo Unii Europejskiej

Gmina tłumaczy, że miejsce spotkań dla seniorów jest podyktowane sytuacją demograficzną – prawie jedna czwarta mieszkańców gminy to osoby starsze. Poza tym budynek w Berezówce – w ocenie samorządowców – jest najlepiej przystosowany dla nowej instytucji. Dyrekcję szkoły i władze Stowarzyszenia „Za Rzeką Krzną” dziwi upartość wójta i jego urzędników. Tym bardziej, że na terenie gminy jest około 18 świetlic wiejskich, w których mogą odbywać się zajęcia dla seniorów.

Dla ratowania szkoły jej władze zaproponowały wójtowi i radnym połączenie obu instytucji. – Jedno nie wyklucza drugiego. Wręcz odwrotnie – daje szerszy wachlarz funkcjonowania obu jednostek. Dzieci, które mają dziadków daleko za granicą, mieliby kontakt z „zastępczymi” dziadkami. Tak samo seniorzy, którzy mogliby się zająć dziećmi. Zastanawiam się czemu gmina jest taka zdeterminowana. To dla mnie niezrozumiałe – podkreśliła Monika Dziobek.

Pod apelem w obronie szkoły podpisało się co najmniej 100 seniorów z dwóch miejscowości, którzy nie zgadzają się na powstanie klubu kosztem uczniów. 

Szkoła w Berezówce przez ostatnie lata opracowała program nauczania skupiony na dzieciach cudzoziemców, którzy muszą na nowo układać swoje życie. Próżno szukać w Polsce podobnego przykładu. Do ośrodka w Kolonii Horbów trafiają głównie Czeczeni, całymi rodzinami. Dlaczego próbują dostać się do Polski?

Szkoła Podstawowa w Berezówce © Google Maps Szkoła Podstawowa w Berezówce

fot. Google Maps

– Po pierwsze wiele kobiet ucieka od przemocy domowej. W Czeczenii i szerzej na Kaukazie Północnym – także w Inguszetii i Dagestanie – dzieci nie należą do kobiety, ale do męża lub rodziny męża. Jeśli mąż jest sadystą, poniża i bije, to kobieta ma dwa wyjścia. Uciec albo to znosić. Tam nie ma niebieskiej linii, nie można iść do milicjanta. Nawet nie można o tym powiedzieć swoim braciom, bo zabiorą jej dzieci. To zupełnie inna kultura – tłumaczyła Marina Hulia, działaczka społeczna pomagająca uchodźcom koczującym na dworcu w białoruskim Brześciu.

Uciekają również mężczyźni, których siłą wciela się do walk na Ukrainy i Syrii oraz rodzice chorych dzieci, licząc na lepszą opiekę w Europie.

Obecnie w ośrodku w Kolonii Horbów przebywa 102 cudzoziemców. Wśród nich Maina Multsagova i jej siedmioro dzieci. Od prawie trzech lat czekają na rozpatrzenie wniosku o stały pobyt w Polsce. Cała ósemka mieszka w dwupokojowym lokalu. Trzy córki i dwóch synów Mainy uczęszczało do tej pory do szkoły w Berezówce.

– Bardzo chciałam, żeby chodziły do niej dalej. Są tam bardzo dobrzy nauczyciele, którzy poświęcają więcej czasu uczniom w małych klasach. Dzieciaki nie chcą iść do innej szkoły, nie wiem co z tym zrobić – martwiła się Maina.

Kobieta nie ma kontaktu ze swoim mężem, który został w Czeczenii – nawet nie wie, czy żyje. Najpierw z dziećmi dostała się do Moskwy, a stamtąd do Brześcia. Przez pięć i pół miesiąca rodzina koczowała na dworcu, a potem wynajmowała obskurne mieszkanie. Maina na czynsz zarabiała sprzedając ręcznie robione zabawki. Kobiecie z siódemką dzieci udało się przekroczyć graniczę dopiero za kilkunastą próbą, z pomocą Mariny Hulii. – Boimy się wrócić do Czeczeni, ponieważ na miejscu mogą aresztować mojego najstarszego syna Ibrahima. Bardzo boję się o jego życie – podkreśliła.

Zgodnie z prawem każdy cudzoziemiec, który na granicy poprosi o ochronę międzynarodową – na przykład nadanie statusu uchodźcy – powinien zostać wpuszczony do kraju. – Tak było wcześniej. Niestety obecnie polscy pogranicznicy zawracają rodziny do Białorusi raz, drugi, szesnasty, dwudziesty i tak dalej. To jest zwyczajne łamanie prawa. Ci ludzie liczą na to, że w końcu uśmiechnie się do nich los – tłumaczyła Marina Hulia.

Zobacz także

Nowe mieszkania komunalne m.in. dla uchodźców. Prezydent przekazał klucze

Gmina: cudzoziemcy powinni się asymilować

Od lat szkoła w Berezówce była szansą dla dzieci z pobliskiego ośrodka na zdobycie wykształcenia w przystosowanych dla nich warunkach. – Dla nas pierwszą i najważniejszą rzeczą jest to, żeby dziecko znało język polski i go rozumiało oraz mogło zdobywać wiedzę i kontynuować edukację w kolejnych poziomach – podkreśliła dyrektorka placówki.

Część dzieci na starcie nie mówiła nawet po rosyjsku, tylko w języku czeczeńskim. Dlatego z uczniami podczas zajęć byli opiekunowie, którzy pomagali im porozumieć się z nauczycielami. Dodatkowe problemy pojawiły się wraz z zamknięciem szkół z powodu pandemii koronawirusa. Laptopy i inny sprzęt komputerowy dla uczniów udało się zebrać dzięki darczyńcom oraz pomocy ze strony Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC).     

Umowa na dzierżawę budynku na potrzeby szkoły kończy się wraz z 31 sierpnia. Do tej pory Stowarzyszeniu „Za Rzeką Krzną” nie udało się znaleźć innego budynku przystosowanego do potrzeb dzieci – tym bardziej biorąc pod uwagę restrykcje sanitarne podczas pandemii. Władze gminy zapewniają, że dla wszystkich uczniów z Berezówki znajdzie się miejsce w innych szkołach – głównie w tej największej w Zalesiu.

Zobacz także

Włochy wysyłają statki do osłony portów. Nie chcą kolejnych migrantów

– Cudzoziemcy są tutaj z tego względu, aby się asymilować. Uczyć polskiej kultury i nauczyć się żyć w polskim społeczeństwie – podkreślił Tomasz Szewczyk. Zdaniem zastępcy wójta dzieci z ośrodka w Kolonii Horbów znacznie lepiej poradzą sobie w większych klasach, gdzie większość uczniów to Polacy.

– Zostaną rzuceni do zupełnie innej społeczności. Przewiduję spore problemy adaptacyjne – przyznała dyrektorka szkoły w Berezówce. Już wcześniej rodzice dzieci z ośrodka alarmowali, że nie chcą posyłać swoich dzieci do innej placówki. – Dzieci cudzoziemców przeszły wielką podróż, dosłownie zmianę świata. Nikt nie bierze tego pod uwagę, nikt nie słucha rodziców z ośrodka – podkreśliła Monika Dziobek.       

– Taką szkołę w Berezówce trzeba sklonować i pokazać polskim nauczycielom, jak można na strasznych peryferiach stworzyć miejsce pełne miłości i zrozumienia. Dzieci czeczeńskie ze szkoły w Berezówce znacznie lepiej mówią po polsku niż z te uczone w „molochach” – wskazała Marina Hulia.

RadioZET.pl

Zostaw komentarz