Liga Mistrzów: Bawarski walec rozjechał Barcelonę

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Bayern wygrał w Lizbonie aż 8:2 i jest w półfinale. Lewandowski z bramką i asystą.

© AFP

Patrząc na to, co wydarzyło się w piątkowy wieczór w Portugalii, przypominały się obrazki z półfinału mundialu w 2014 roku, kiedy Niemcy rozbili Brazylijczyków 7:1.

Żaden zespół nie strzelił wcześniej ośmiu goli w ćwierćfinale Champions League, ale dla ekipy z Monachium nie ma w tym sezonie rzeczy niemożliwych. Barcelonie nie wystarczy zmiana trenera, ona potrzebuje prawdziwej rewolucji.

To miał być pojedynek Roberta Lewandowskiego z Leo Messim, ale tak to już bywa, że bohaterowie pierwszego planu w ważnych meczach ustępują często miejsca innym aktorom.

Argentyńczyk próbował swoich rajdów, po jednym z dośrodkowań o mało nie zdobył bramki. Polak pracował głównie dla kolegów, nie wykorzystał dwóch znakomitych sytuacji, jednego gola mu nie uznano (spalony po analizie VAR), ale w końcówce doczekał się 54. w tym sezonie trafienia.

Wieczór ten należał jednak do Thomasa Muellera i Ivana Perisicia. Pierwszy do dwóch bramek dołożył asystę, drugi szalał na skrzydle i miał udział w sumie przy trzech golach.

Mueller to najlepszy asystent Bundesligi, zwykle to on wykłada piłkę Lewandowskiemu, ale w piątek role się odwróciły. Po dośrodkowaniu Perisicia i wymianie podań z polskim asem Mueller już w czwartej minucie dał Bayernowi prowadzenie.

Samobójcza bramka Davida Alaby tylko na chwilę wytrąciła mistrzów Niemiec z rytmu. Barcelona popełniała fatalne błędy w obronie, a Bayern niczym wytrawny pięściarz wykorzystywał jej oznaki słabości. Minęło pół godziny i Katalończycy leżeli na deskach.

Zaczął Perisić płaskim strzałem w długi róg, podwyższył pewnym uderzeniem Serge Gnabry, a swojego 23. gola w fazie pucharowej dorzucił Mueller (lepsi są tylko Messi i Cristiano Ronaldo). To było dziewięć minut, które wstrząsnęło Messim i spółką.

Jeśli ktoś wierzył, że Barca po przerwie jeszcze się podniesie, dostał na głowę kubeł zimnej wody. To znamienne, że dobił ją Philippe Coutinho, dla którego na Camp Nou nie było miejsca.

Barcelona płonie ze wstydu, Bayern się rozpędza. Wydaje się, że zatrzymać go może tylko Manchester City. Ale najpierw drużyna Pepa Guardioli musi pokonać w sobotę Olympique Lyon.

Trzeci ćwierćfinał Ligi Mistrzów:

Barcelona – Bayern 2:8

(D. Alaba 7-sam., L. Suarez 57 – T. Mueller 4 i 31, I. Perisić 22, S. Gnabry 28, J. Kimmich 63, R. Lewandowski 82, P. Coutinho 85 i 89)

Zostaw komentarz