Lewandowski nie przejął się sprawą sądową. Oddzielił to grubą kreską. Magia Polaka

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

– To, co dzieje się w domu czasem ma wpływ na całokształt, na zawodową pracę. Czasem to dwie rzeczy się łączą, a pozytywne wydarzenia mobilizują i nakręcają do dalszej pracy, czasem te dwie rzeczy trzeba rozdzielić – mówił na jesieni Robert Lewandowski pytany przez nas o to, jak jego sprawy prywatne, tudzież rodzinne wpływają na grę.

Zobacz wideo Bayern München – FC Schalke 04 8:0. Robert Lewandowski asysta na 8:0 [ELEVEN SPORTS]

Afera na inaugurację Bundesligi

Dzień inauguracji sezonu 2020/21 Bundesligi i pierwszy mecz Bayernu Monachium przypadał akurat, gdy o prywatnych sprawach Lewandowskiego było bardzo głośno i tym razem nie chodziło o wydarzenia miłe, ajk narodzenie dziecka. “Der Spigel” poinformował, że Cezary Kucharski, były agent Roberta Lewandowskiego, złożył pozew w Sądzie Okręgowym w Warszawie przeciwko firmie marketingowej RL Managment. W dużym skrócie – chodziło o to, że Lewandowski nieprawidłowo rozliczał się z dochodów swojej firmy i wykorzystywał firmowe pieniądze do prywatnych celów, m.in. lotów odrzutowcami. Kucharski też miał zostać oszukany. Domaga się około 39 milionów złotych odszkodowania. 

Sprawę szybko podchwyciły niemieckie i polskie media, rzeczniczka i osoby reprezentujące Lewandowskiego odbierały w piątek telefon za telefonem. Trudno zakładać, że temat nie dotarł też do samego piłkarza. Ale o tym, że pojawi się on w mediach, zawodnik wiedział już wcześniej. Dziennikarze z redakcji “Der Spigel” pracowali nad tematem od kilkunastu miesięcy. Wielokrotnie kontaktowali się też z otoczeniem polskiego zawodnika i samym Lewandowskim. Wymienili z nim kilka wiadomości. Polak przekazał im, że “już dawno dokładnie przeanalizował sprawę” i przekazał ją specjalistom z Polski i Niemiec, oraz że nie uważa jej za “coś problematycznego i poważnego”.

Magiczny “krzyżak”

Na początku meczu Bayernu z Schalke można się było kilka razy zastanawiać, czy Lewandowski działa jeszcze w trybie wakacyjnym, czy myślami był gdzie indziej. Patrząc na gole kolegów, Polak w 20 minucie sam uderzył tuż zza pola karnego, ale bardzo niecelnie. Piłka poszybowała w stronę wyższych sektorów na trybunach. Polak po tej próbie poprawił sobie buta, ale w kolejnej znakomitej akcji niewiele to pomogło. Gdy dostał piłkę w polu karnym, stracił równowagę i futbolówkę, którą bez problemu zabrał mu rywal. Przy piłce dłużej utrzymał się w kolejnej akcji, a że rywal zahaczał go w polu karnym, sędzia podyktował jedenastkę. Karnego na gola Lewandowski zamienił już pewnie. Jedno trafienie na osiem bramek swej drużyny nie wyglądało może jakoś nad wyraz okazałe, ale kapitan polskiej reprezentacji zanotował w tym spotkaniu także dwie asysty. Ta pierwsza z 69. minuty była w powtórkach pokazywana jeszcze długo i pewnie zostanie jedną z ładniejszych i najbardziej magicznych w jego karierze. Gdy wydawało się, że Polak został już z piłką trochę wyrzucony od bramki rywali i z akcji niewiele będzie, to krzyżakiem odegrał do Muellera, który płaskim strzałem pokonał bramkarza gości. Z głośników na Allianz Arenie rozległ się kankan.

Pewnie, gdyby wynik był niższy, Lewandowski na taką nonszalancję by sobie nie pozwolił, a tak znalazł sposób, by światła podczas piątkowego show Bayernu dłużej świeciły też na niego. Być może był to też sygnał, dla tych którzy zastanawiali się, czy zamieszanie wokół Polaka wpłynie na jego postawę na boisku? Lewandowski zrobił tak, jak kiedyś mówił, prywatne sprawy od sportu rozdzielił grubą kreską lub jak kto woli krzyżakiem.

Przeczytaj także:

Zostaw komentarz