Lawina bezrobotnych, jakiej w Polsce dotąd nie było

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© Fotorzepa, Robert Gardziński

Po miesiącu epidemii źródło utrzymania straciło pięć razy więcej osób niż na starcie kryzysu w 2008 r.

„Rzeczpospolita” dotarła do najnowszych danych z rejestru ubezpieczonych ZUS, z którego wynika niespotykana dotychczas fala zwolnień. W kwietniu z systemu zniknęło bowiem aż 165,5 tys. osób, za których przedsiębiorcy przestali płacić składki na ubezpieczenia emerytalno-rentowe. Wynika z tego, że już w pierwszym miesiącu kryzysu wywołanego epidemią SARS-CoV-2 co setny z obecnych 15 311,5 mln ubezpieczonych stracił pracę i legalne źródło utrzymania.

– W pierwszej kolejności źródło utrzymania straciły osoby zatrudnione na kontraktach cywilnoprawnych i samozatrudnieni, taki spadek zatrudnienia oznacza pobicie dotychczasowego rekordu z listopada 2008 r., gdy osiągnął on 34 tys. etatów. Skala zwolnień wywołanych epidemią Covid-19 jest prawie pięciokrotnie większa – komentuje Andrzej Kubisiak, z-ca dyrektora ds. badań i analiz w Polskim Instytucie Ekonomicznym. – Należy się spodziewać, że dopiero w kolejnych miesiącach zobaczymy te osoby w rejestrach urzędów pracy.

Czytaj także:

Koronawirus: jak mają się rejestrować bezrobotni?

Koronawirus: bezrobocie członka rodziny ochroni dochody dłużnika przed komornikiem

Co ciekawe, z rejestrów powiatowych urzędów pracy wynika, że w tym czasie jako bezrobotni zarejestrowało się „tylko” 55,4 tys osób. Łącznie w kwietniu było ich w pośredniakach 964,8 tys.

– Widać duży rozdźwięk między spadkiem liczby ubezpieczonych o 163,5 tys. a wzrostem liczby zarejestrowanych bezrobotnych tylko o 55,4 tys. – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Wygląda na to, że osoby tracące pracę na razie nie są skłonne rejestrować się jako bezrobotne lub napotykają trudności z rejestracją w urzędach pracy ze względu na zmianę trybu ich urzędowania i konieczność załatwiania spraw drogą zdalną.

Z wypowiedzi Marleny Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, wynika, że według szacunków resortu do końca roku liczba bezrobotnych może wzrosnąć do 1,3–1,4 mln osób. Wzrost bezrobocia w następnych miesiącach o 350–450 tys. osób to dość skromne szacunki, biorąc pod uwagę kwietniowe dane z ZUS. Jeśli ta tendencja się utrzyma, pół miliona osób może trafić na bruk jeszcze przed wakacjami.

– Trzeba pamiętać, że obecnie wiele osób jest chronionych przed zwolnieniem, bo są np. objęci przestojem czy zmniejszeniem wymiaru czasu pracy, gdy pracodawca uzyskuje wsparcie z pieniędzy publicznych w zamian za utrzymanie zatrudnienia – dodaje Kubisiak z PIE. – Nawet kilkaset tysięcy osób korzystało w ostatnim czasie z zasiłku opiekuńczego na dziecko do ósmego roku życia, w związku z zamknięciem przedszkoli i szkół, i byli chronieni przed zwolnieniem.

Pytanie, czy jeśli teraz te osoby wrócą do normalnej pracy i skończy im się ochrona przed zwolnieniem, to ich pracodawców będzie stać na utrzymanie ich zatrudnienia w warunkach recesji w gospodarce.

– Z naszych badań przeprowadzonych przed majówką wynika, że 12 proc. firm już dokonało redukcji zatrudnienia nawet o 25 proc. – komentuje Kubisiak. – Efekty tych działań będą jednak widoczne dopiero w czerwcu i lipcu, gdy skończą się okresy wypowiedzenia umów o pracę tych osób.

Jak na razie nie widać też realizacji zapowiedzi podwyżki zasiłku dla bezrobotnych do 1300 zł i wprowadzenia specjalnego zasiłku solidarnościowego dla bezrobotnych w czasie obecnego kryzysu. Choć z ust polityków co chwila padają deklaracje o rychłej zmianie przepisów, jeszcze nie został opublikowany projekt zmian w tym zakresie, nie wiadomo więc, jakie będą warunki wypłaty tych świadczeń.

Zdaniem Andrzeja Kubisiaka warto rozważyć uproszczenie zasad przyznawania zasiłku dla bezrobotnych i okresowe obniżenie wymogów, jakie musi spełnić osoba starająca się o to świadczenie. Nowi bezrobotni rejestrujący się w pośredniakach to bezpośrednie ofiary kryzysu wywołanego epidemią Covid-19. Dlatego rząd powinien zadbać o źródło utrzymania dla tych osób, które pozwoli im i ich rodzinom przetrwać najtrudniejsze pierwsze miesiące kryzysu.

Ze statystyk ZUS wynika, że w liczbie 163,5 tys. osób, które zostały wyrejestrowane w kwietniu, jedna czwarta to cudzoziemcy. Ciągle jednak 620 tys. pracowników, głównie zza naszej wschodniej granicy, zachowało zatrudnienie pomimo kryzysu.

– Zaskakuje stosunkowo niewielka skala spadku liczby ubezpieczonych cudzoziemców – zauważa Łukasz Kozłowski. – Ci, którzy są ubezpieczeni w ZUS, prawdopodobnie mieli bardziej stabilne zatrudnienie od reszty cudzoziemców, których pod koniec marca miało wyjechać z Polski nawet 180 tys.

Może się więc okazać, że tańsi Ukraińcy, niekorzystający ze świadczeń kryzysowych, będą w niektórych branżach wypierali polskich pracowników.

163,5 tys. osób wypadło w kwietniu z ubezpieczeń w ZUS, co oznacza, że straciły legalne źródło dochodu

10,6 tys. firm płacących składki za siebie i zatrudnionych wyrejestrowało się w kwietniu z ZUS

Zostaw komentarz