Kompromitacja Ferrari w GP Belgii! Hamilton wygrywa w kapitalnym stylu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Czerwone światła zgasły wyjątkowo szybko, ale praktycznie nikt nie dał się tym zaskoczyć. W czołówce doszło do zaciętej walki, ale nie do zmian pozycji. Nieco dalej bardzo dobrze ruszył Leclerc, wskakując na dziewiąte miejsce, a po kilku zakrętach już na ósme. Nieco słabsze pierwsze kółka pojechał Perez i skorzystał z tego między innymi Gasly. Francuz chwilę wcześniej pokonał również Leclerca, dla którego był to początek końca dobrych chwil w GP Belgii, bo Ferrari było dziś bezradne na prostych.

Zobacz wideo Kubica coraz lepiej czuje się w Alfie Romeo! Ekipa Polaka ma jednak spory problem

Poważny wypadek Giovinazziego i Russella

Dla McLarena awaria Sainza nie była jedynym zmartwieniem. Norris nieco niemrawo na pierwszych zakrętach stracił dwie pozycje i musiał się zabrać do odrabiania. Łatwo poszło z Leclerkiem, ale Racing Point stawiało już znacznie większy opór. Po kilku okrążeniach emocje nieco ostygły, ale na Spa nigdy nie można być niczego pewnym. Na 11. kółku panowanie nad samochodem stracił Giovinazzi, rozbijając się, a urwane koło zniszczyło samochód Russella, który również bardzo poważnie rozbił swoją maszynę.

Wypadek spowodował wyjechanie samochodu bezpieczeństwa, a dolna część stawki rzuciła się na zmianę opon. Okrążenie później w alei serwisowej mieliśmy jeszcze większy chaos, gdyz cała stawka poza Perezem i Gaslym zdecydowała się na założenie twardych opon. W przypadku Gasly’ego było to zrozumiałe, gdyż ruszał na twardym ogumieniu, ale Perez wciąż jechał na miękkich Pirelli.

Uprzątnięcie ogromnej ilości odłamków, jak i samochodów nieco zajęło, ale po 14. kółku rywalizacja została wznowiona. Dość szybko zaczął na tym cierpieć Perez, którego wyprzedził Ricciardo i Albon. Meksykanin wytrzymał do 19. okrążenia, gdy ostatecznie zjechał po twardą mieszankę i wyjechał na ostatnim, 17. miejscu. Dokładnie w tej chwili Vettel wyprzedził Leclerca, ale była to walka w dole stawki.

Hamilton kontroluje tempo

Na czele Hamilton bardzo pewnie kontrolował tempo i nie pozwalał Bottasowi zbliżyć się na odległość DRSu. Na 21. okrążeniu opony w samochodzie Gasly’ego już nieco się poddawały, co wykorzystał Ricciardo, wyprzedzając rywala na prostej Kemmel i odzyskując czwarte miejsce. Nieco dłużej męczył się Albon, ale ostatecznie udało mu się wyprzedzić Francuza. Swoim kolegom pozazdrościł Ocon, ale przeskoczył kierowcę Alphy Tauri. W tym czasie Leclerc poznał czym jest plan C w Ferrari. Był to drugi pit stop spychający go na tył stawki.

Gasly ostatecznie zjechał na 27. rundzie, zakładając pośrednią mieszankę. Odrabianie pozycji przez Pereza zakończyło się na dziesiątej lokacie, zatrzymał go Kwiat, ale jak się okazało, gdy za plecami Pereza pojawił się Gasly, ten dostał wiatru w skrzydła i pokonał Rosjanina. Chwilę później Kwiat przepuścił zdecydowanie szybszego Gasly’ego. Wiatr w żagle poczuł również Norris, który na 37. okrążeniu wyprzedził Strolla na prostej Kemmel.

Na ostatnich kółkach Ocon postanowił powalczyć z Albone, a do ekipy dojeżdżał Norris. Gasly tymczasem uporał się z Perezem w walce o dziewiątą lokatę. Ostatecznie udało się pokonać również Strolla, zaliczając bardzo mocną, ósmą pozycję. Na czele do mety na pierwszym miejscu spokojnie dojechał Hamilton przed Bottasem, a ten przed Verstappenem. Ricciardo z pewnością był bardzo zadowolony z czwartej lokaty. Tak samo jak Ocon z piątej, pokonując na ostatnim okrążeniu Albona. Sztuka ta nie udała się Norrisowi, jednak siódme miejsce z pewnością nie zostanie uznane za porażkę.

Przeczytaj także:

Zostaw komentarz